PRÓBA GENERALNA – podsumowanie OiLibya Rallye du Maroc

OiLibya Rallye du Maroc to jeden z najtrudniejszych rajdów w całym cyklu Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country oraz Mistrzostw i Pucharu Świata FIM w Rajdach Cross Country. Niektórzy zawodnicy wręcz uważają, że najtrudniejszy i chyba w sumie tak jest, gdyż rywalizacja tu jest potrójnie ciężka. Wymagające, pustynne trasy, ogromna presja na cenne punkty w klasyfikacji rocznej, a także szansa na ostatni trening przed Dakarem i możliwość konfrontacji z dakarowymi konkurentami to czynniki, które powodują, że w Maroko jedyne, czego można być pewnym, to to, że… nic nie jest tu pewne. No, prawie nic, bo w tym roku niektórzy mieli już psychiczny komfort w postaci wypracowanych wcześniej pucharów. Oni, ale i większość zawodników startujących w OiLibya Rallye du Maroc, traktowała jednak ten rajd jako próbę generalną przed Dakarem. 

 

OiLibya Rallye du Maroc nie bez  powodu nazywany jest „małym Dakarem” – jako poligon testowy przed tym największym terenowym wyzwaniem sprawdza się on wyśmienicie ze względu na bardzo trudny i zróżnicowany teren. W dodatku pozwala on w rajdowych warunkach sprawdzić kondycję zawodników, a także sprzętu, w tym nowych pojazdów lub ich udoskonaleń. Z tego powodu co roku zbiera się tu dakarowa elita zawodników, w tym zwłaszcza tych, którzy walczą także o jak najwyższe noty w Pucharze Świata FIA oraz Mistrzostwach i Pucharze Świata FIM w Rajdach Cross Country. Zwykle to właśnie na OiLibya Rallye du Maroc toczy się decydująca rozgrywka o te trofea. W tym roku w Pucharze Świata FIA i FIM karty zostały rozdane już wcześniej (z trofeami na koncie startowali w Maroko Nasser Al-Attiyah i Matthieu Baumel oraz Rafał Sonik), ale wciąż otwarta była sprawa zwycięstwa w motocyklowych Mistrzostwach Świata – zwycięsko z tej rocznej walki wyszedł Pablo Quintanilla. Zaciętej rywalizacji jednak w żadnej z grup nie brakowało. A w związku z tym nie brakowało również zwrotów akcji – awarii, pomyłek, upadków i wypadków było naprawdę sporo. Czyli tak, jak na Dakarze.

Kłopotów niektórym dostarczył już prolog – krótki, bo zaledwie 7-kilometrowy, ale wiodący m.in. bardzo zdradliwymi krętymi i kamienistymi dróżkami. Najlepiej z nim poradzili sobie Toby Price (motocykle), Sebastien Souday (quady) oraz Nasser Al-Attiyah i Matthieu Baumel (samochody). Co ciekawe, wyniki prologu okazały się prorocze dla całego rajdu – pierwsi liderzy OiLibya Rallye du Maroc pozostali nimi aż do końca zawodów. Dużo bardziej nieprzewidywalna była walka o kolejne pozycje.

MOTOCYKLE I QUADY

price-action

Toby Price – zwycięzca OiLibya Rallye du Maroc w kategorii motocykli

Motocyklowymi faworytami na OiLibya Rallye du Maroc z pewnością byli zajmujący dotychczasowe podium Mistrzostw Świata Pablo Quintanilla, Sam Sunderland i Toby Price. Nie można było jednak lekceważyć innych zawodników, gdyż w Maroko stawiła się oprócz nich cała armia bardzo dobrych i równie ambitnych motocyklistów ze światowej czołówki. Paulo Goncalves, Matthias Walkner, Helder Rodrigues, Stefan Svitko, Kevin Benavides, Xavier de Soultrait, Pela Renet, Ricky Brabec, Juan Pedrero Garcia, Adrien Van Beveren to tylko część nazwisk z listy tych, którzy mogli co nieco namieszać w rajdzie. I mieszali dość skutecznie, bo na 5 pełnowymiarowych oesów tylko triumfującemu na prologu Toby’emu Price’owi udało się dwukrotnie zostać oesowym zwycięzcą (wygrał pierwszy i ostatni oes) – pozostałymi trzema odcinkami podzielili się Paulo Goncalves, Kevin Benavides i Matthias Walkner. W ich przypadku były to jedynie przebłyski, gdyż żaden z nich ostatecznie nie stanął na podium OiLibya Rallye du Maroc, co więcej spośród nich trzech tylko Austriak dotarł do mety. Price, który wyszedł na prowadzenie już po prologu, a następnie po wygranym OS1, wcale nie mógł więc być pewien swojej wygranej, pomimo że na każdym z odcinków utrzymywał się w ścisłej czołówce. Dwukrotnie – po OS2 i OS4 – tracił prowadzenie w rajdzie (na rzecz Goncalvesa i Sunderlanda), ale dzięki triumfowi na ostatnim odcinku to właśnie on finiszował jako zwycięzca rajdu. Dość dziwną przygodę z kolei na OS2 mieli dwaj inni czołowi zawodnicy, Sam Sunderland i Kevin Benavides – zostali zatrzymani przez pojazdy wojskowe. W związku z tym, że zaburzyło to wyniki, te zostały „obcięte” i policzone od 105km (czyli finalnie odcinek dla motocyklistów został o te pierwsze 105km skrócony, pomimo toczącej się tam rajdowej walki). Ta przygoda jednak nie wpłynęła na wyniki – w przeciwieństwie do przygód Paulo „Speedy” Goncalvesa. Startował on do OS3 z pozycji lidera, ale jego szanse na zwycięstwo czy ogólnie dobry wynik przekreśliło… podparcie motocykla nogą w jednej z wolniejszych partii tego oesu. Doznał on bowiem urazu kolana, ale mimo bólu pojechał dalej. Dalej zaś współpracy odmówił motocykl. Mimo to Portugalczyk wystartował do OS4, ale ból kolana był tak silny, że musiał wrócić na biwak, w ten sposób kończąc też rajd. Na czwartkowym odcinku wypadek miał także inny walczący o podium jeździec Hondy, Kevin Benavides. Dzień wcześniej wygrał on oes, w związku z czym to właśnie on otwierał trasę OS4. W drugiej połowie odcinka znajdował się fragment, który został zmodyfikowany i nie oznaczony w roadbooku, który okazał się dla jadącego jako pierwszy Argentyńczyka zgubny w skutkach, bowiem miał on tam poważny upadek, w wyniku którego stracił przytomność. Nieprzytomnego Benavidesa znalazł Toby Price, który pomógł rywalowi dojść do siebie, dzięki czemu mógł on dojechać o własnych siłach do mety odcinka. Ten wypadek wykluczył jednak Benavidesa z rajdu. Ten odcinek okazał się pechowy także dla trzeciego z czołowych kierowców Hondy, który także próbował w Maroko walczyć o podium – jemu oesu nie pozwoliła ukończyć awaria motocykla. Kłopoty rywali pozwoliły dojść do głosu jadącemu w ścisłej czołówce rajdu Samowi Sunderlandowi, który po 3 oesach znajdował się na 2. miejscu. Brytyjczyk wygrał czwartkowy odcinek i objął prowadzenie w rajdzie, ale jego przewaga nad Price’m wynosiła zaledwie 1’07”. Na ostatnim oesie Sunderland zanotował dopiero 8. czas odcinka, powracając na 2. miejsce. Tymczasem konsekwentnie, solidnie i bez zbędnego ryzyka marokańskie bezdroża przemierzał lider klasyfikacji Mistrzostw Świata, Pablo Quintanilla. OiLibya Rallye du Maroc Chilijczyk rozpoczął od 2. miejsca na prologu, zaś na kolejnych etapach zajmował miejsca kolejno: 12, 8, 5 i 6, zaatakował natomiast na ostatnim odcinku, gdzie zajął 2. miejsce. Taka jazda mu się jednak opłaciła – gdy odpadali kolejni zawodnicy, Quintanilla piął się w górę stawki i po 4 oesach znajdował się już na 3. pozycji, którą utrzymał do końca rajdu. Czy 3. miejsce zajęte w Maroko może być dla niego powodem do radości? Owszem, i to wielkiej. To 3. miejsce bowiem wystarczyło do tego, by Pablo Quintanilla zdobył Mistrzostwo Świata FIM w Rajdach Cross Country! Przystępując do ostatniej rozgrywki cyklu, jaką był właśnie OiLibya Rallye du Maroc, Chilijczyk był liderem klasyfikacji i miał 11 punktów przewagi nad Sunderlandem i 20 nad Price’m. Choć układ podium w Maroko był dokładnie odwrotny, to układu podium w klasyfikacji rocznej nie zmienił i pozwolił Quintanilli cieszyć się z tytułu Mistrza Świata, Wicemistrzem został Sam Sunderland, zaś brąz trafił do Toby’ego Price’a.

price-portret

Toby Price jest uznawany za obecnie najszybszego motocyklistę świata – czy to on wygra Dakar 2017?

Co to wszystko oznacza w perspektywie Dakaru 2017? Marokańska potyczka pokazuje, że od swojego styczniowego dakarowego zwycięstwa Price wciąż jest w rewelacyjnej formie i stać go na „powtórkę z rozrywki”. Z kolei całoroczne wysiłki Quintanilli, które skutkowały zdobyciem Mistrzostwa Świata pokazują, że również on ponownie będzie poważnym pretendentem do dakarowego podium (w Dakarze 2016 zajął 3. miejsce). Również drugi w Maroko i drugi w Mistrzostwach Sam Sunderland być może w Dakarze 2017… wreszcie będzie miał trochę więcej szczęścia niż dotychczas (nie ukończył żadnego ze swoich 3 Dakarów).

sonik

Rafał Sonik w Maroko przypieczętował swój piąty w karierze Puchar Świata

W liczącej 5 zawodników quadowej stawce Pucharu Świata FIM w Rajdach Cross Country, jaka stawiła się na starcie ostatniej rundy tego cyklu, czyli OiLibya Rallye du Maroc, zdecydowanym faworytem był Rafał Sonik. Polski quadowy mistrz już podczas Atacama Rally wywalczył sobie Puchar Świata, ale w Maroko chciał go przypieczętować kolejnym zwycięstwem. Oczywistości jednak nie zawsze bywają takie oczywiste i właśnie tak było w Maroko. Plany Sonikowi pokrzyżował zajmujący dotąd 3. miejsce w pucharowej klasyfikacji Sebastien Souday. Już na prologu Francuz pokazał „pazur” i wygrał tę krótką potyczkę, pokonując Polaka o 23 sekundy. Taka różnica to jednak tyle, co nic, więc prawdziwe ściganie zaczęło się dopiero od poniedziałkowego etapu. A tam Sonika dopadły kłopoty z odpadającym siedziskiem i… znów Souday był górą. Odtąd więc sytuacja była następująca: Souday uciekał, a Sonik go gonił. Kolejne perypetie Polaka sprawiły, że Francuz coraz bardziej mu uciekał i tak zostało już do końca rajdu. Sonikowi na pocieszenie pozostało odniesione na OS4 etapowe zwycięstwo i… Puchar Świata, wywalczony na szczęście już wcześniej. Sebastien Souday zaś wygraną w Maroko poprawił swoją pozycję w klasyfikacji Pucharu – awansował na 2. miejsce, spychając z niego nieobecnego na OiLibya Rallye Ignacio Casale. No dobrze, a co z 3. miejscem w rajdzie? Otóż po prologu zajmował je Węgier Matyas Somfai, ale już na OS1 szybszy okazał się Francuz Bruno da Costa, który przy kłopotach Sonika chwilowo wskoczył nawet na 2. lokatę na oesie i w rajdzie (tak samo było zresztą na OS2). Sytuację zmienił OS3, na którym Francuz zameldował się z 3. lokatą i w klasyfikacji quadów również spadł na 3. miejsce. Z kolei na zwycięskim dla Sonika OS4 da Costa wyprzedził Soudaya, ale w klasyfikacji rajdu pozostał na „swoim” miejscu. Ostatni etap „poukładał” zawodników w klasyfikacji odcinka dokładnie na tych samych miejscach, jakie zajmowali po 4 oesach, w związku z czym kolejność podium została zachowana, a da Costa mógł się cieszyć z brązowego medalu wywalczonego w tak doborowym towarzystwie i w tak trudnym rajdzie. Prognoza na Dakar? Faworytem także będzie Rafał Sonik, ale rywali na pewno nie będzie mógł lekceważyć, podobnie jak codziennego „chuchania” na kapryśnego quada.

sonik2

Rafał Sonik w OiLibya Rallye du Maroc zajął 2. miejsce – czy na Dakarze 2017 będzie numerem 1?

SAMOCHODY

nasser-tekst

Nasser Al-Attiyah i Matthieu Baumel w Pucharze Świata byli nie do pobicia – czy znajdą się na nich mocni na Dakarze 2017?

Równie emocjonująca, co walka motocyklistów o Mistrzostwo Świata, była potyczka załóg samochodowych startujących w OiLibya Rallye du Maroc, choć tu stawka była inna. Losy zwycięstwa w Pucharze Świata rozstrzygnęły się bowiem już na Baja Poland, gdzie to trofeum wywalczyli sobie Nasser Al-Attiyah i Matthieu Baumel. Podobnie, jak Rafał Sonik, ambitny Katarczyk i jego równie ambitny francuski pilot, mieli jednak chrapkę na przypieczętowanie tego sukcesu zwycięstwem w Maroko. Wygrali w tym roku wszystkie 5 rund Pucharu Świata, w których startowali i OiLibya Rallye miał ten bilans powiększyć. Mimo ogłoszonej tuż przez tym rajdem informacji, iż nową dakarówką tej załogi będzie najnowsza fabryczna Toyota Hilux „buggy”, to w Maroko wystartowali oni jeszcze starym dobrym Hiluxem z Overdrive, którym walczyli w całym tegorocznym sezonie pucharowym. I okazało się, że tym autem są w stanie „objechać” inną nowość przygotowaną na Dakar 2017, Peugeota 3008 DKR. To auto w OiLibya Rallye du Maroc sprawdzała najbardziej doświadczona załoga zespołu Peugeot-Total, Carlos Sainz i Lucas Cruz. Ten sprawdzian dla auta wypadł całkiem nieźle – nieco gorzej dla jego pasażerów, gdyż jedna poważna pomyłka nawigacyjna kosztowała ich jakieś 20 minut, które teoretycznie mogło zaważyć na wyniku w rajdzie. Teoretycznie, bo mimo tego, że duet Al-Attiyah / Baumel finalnie pokonał Sainza i Cruza o nieco ponad 12 minut, to jednak kontrolował rajd od początku do końca (zresztą jak to mają w zwyczaju). Mogli sobie oni nawet pozwolić na to, by dać szansę na etapowe zwycięstwa innym zawodnikom – jedno przypadło w udziale właśnie hiszpańskiej załodze 3008 DKR (etap 3), drugie zaś jadącym wcześniejszą wersją dakarowego Peugeot, 2008 DKR, Cyrilowi Despres i Davidowi Castera (etap 5). Skoro o nich mowa, to ta etapowa wygrana na ostatnim oesie rajdu była dla nich niejako na otarcie łez, gdyż OiLibya Rallye du Maroc rozpoczęli nieszczęśliwie od kilkukrotnej rolki na 1 etapie. O dobrym wyniku w rajdzie nie było więc mowy, ale mogli zawalczyć o triumf na którymś z etapów i udało im się to „rzutem na taśmę”. Pomijając przygodę na pierwszym etapie, na pozostałych oesach nie wypadali oni poza ścisłą czołówkę (minimum 9. miejsce), zatem mogą być pozytywnie nastawieni do swojego drugiego wspólnego Dakaru na pokładzie auta. Auta, którym będzie oczywiście nowsza wersja Peugeot, czyli 3008 DKR. Ze swoich debiutów w 2008 DKR nie mogą być zaś zadowoleni Harry Hunt i Andreas Schulz oraz szejk Khalid Al-Qassimi i Xavier Panseri – tych dwóch załóg Peugeoty nie dowiozły do mety. Być może zmiana auta – w przypadku Hunta z Mini, a Al-Qassimiego z Hiluxa Overdrive – nie była jednak najlepszym rozwiązaniem. Przesiadka z Mini na Toyotę z kolei nie całkiem udała się holenderskiej załodze w składzie Erik Van Loon i Wouter Rosegaar, gdyż im także nie udało się mety osiągnąć, a tym samym dobrze przetestować nowego auta. Czasy na pierwszych oesach były zadowalające (po 2 etapach zajmowali 8. miejsce), ale dalsze plany pokrzyżował im kamień, w który uderzyli jadąc w kurzu na 3. etapie. Drugi start w barwach Overdrive zaliczyli natomiast inni „uciekinierzy” z X-raidu, Nani Roma i Alex Haro. Pierwszy, na Baja Aragon, nie poszedł pomyślnie, gdyż urwali koło w swoim nowym Hiluxie. Tym razem wszystko wskazywało na to, że ten duet, mający na swoim koncie wygrany Dakar, znajdzie się na podium rajdu. Tak było aż do przedostatniego odcinka, bowiem po 4 etapach Hiszpanie zajmowali 3. miejsce. Na ostatnim etapie w ich Toyocie zaszwankował napęd, czego efektem była spora strata czasowa i spadek na 6. miejsce. Zwolnioną przez Romę i Haro 3. lokatę przejęli Rosjanie – Vladimir Vasiliev i Konstantin Zhiltsov. Ten duet postanowił w tym sezonie być wierny X-raidowi i to się prawdopodobnie po raz kolejny opłaciło. Znajomość auta w połączeniu z doświadczeniem, którego Rosjanom nie brakuje, poskutkowały kolejnym, 4 już w tym sezonie podium, a uzyskane w Maroko punkty umożliwiły im awans z 3. na 2. pozycję w klasyfikacji Pucharu Świata. To marokańskie podium wcale jednak nie było takie oczywiste, gdyż Vasiliev i Zhiltsov OiLibya Rallye rozpoczęli od 10. miejsca zajętego na prologu, ale z każdym kolejnym etapem pięli się w górę stawki. W tym awansie pomogły im między innymi problemy kolegów z zespołu, będących jednocześnie ich bezpośrednimi rywalami w Pucharze Świata. Mowa o Yazeedzie Al-Rajhi i Timo Gottschalku (przed marokańską rozgrywką to oni zajmowali pozycję wiceliderów klasyfikacji Pucharu) oraz Mikko Hirvonenie i Michelu Perin (4. miejsce w klasyfikacji przed OiLibya Rallye). Obie te załogi wyjechały z Maroko bez punktów, choć obie miały duże szanse na podium tego rajdu. Hirvonen i Perin na prologu zajęli świetne 2. miejsce i takie też zajmowali po 1. etapie. Kapeć i problemy nawigacyjne sprawiły jednak, że spadli na 7. miejsce, z którego na 3. etapie zdołali awansować na 5. Potem już było tylko gorzej – na 4. etapie jadąca w kurzu załoga wypadła z trasy i uderzyła w głaz, uszkadzając zawieszenie. Powrócili do walki na ostatnim oesie mimo bardzo złego samopoczucia Mikko – ono jednak stało się przyczyną wycofania się tego duetu z rajdu. Trochę inaczej, choć ostatecznie równie pechowo, wyglądała historia załogi Yazeed Al-Rajhi / Timo Gottschalk. Ten duet zajął 5. miejsce na prologu i również po pierwszym etapie zajmował tę lokatę, ale już na 2. etapie wskoczył na 2. pozycję. Po 3., nieco słabszym dla nich etapie, Al-Rajhi i Gottschalk wciąż jeszcze znajdowali się na podium, a konkretnie na jego najniższym stopniu. Szansę na utrzymanie tego wyniku przekreślił 4. etap, na którym saudyjsko-niemiecka załoga straciła dłuższą chwilę na wydobycie się z matni camel grassu. Na ostatnim etapie zaś musieli się wycofać z rywalizacji z powodu awarii turbiny. Po OiLibya Rallye du Maroc Al-Rajhi spadł w klasyfikacji Pucharu Świata na 3. miejsce, zaś Hirvonen pozostał na 4. pozycji. Różnica punktowa pomiędzy 2. a 4. miejscem wynosi obecnie 28 punktów, więc układ podium – oczywiście poza 1. miejscem – może się jeszcze ostatecznie wyjaśnić po ostatniej rundzie Pucharu, Baja Portalegre 500. Pomimo problemów dwóch czołowych załóg, X-raid nie może jednak mówić o całkowitej porażce, ponieważ poza Vasilievem, który znalazł się na podium, bardzo dobrze spisały się dwie inne załogi, które zajęły 4. i 5. miejsce. Tuż za podium znalazł się nieco zapomniany, choć nadal bardzo szybki Argentyńczyk Orlando Terranova, który w Maroko startował z nowym pilotem, Paolo Fiuzą. Z kolei świetne 5. miejsce zajął „nasz” Kuba Przygoński jadący w parze z Belgiem Tomem Colsoulem, z którym startował po raz pierwszy w Baja Poland, a także pojedzie w najbliższym Dakarze. Nie na Rajd Dakar, ale do miasta Dakar w styczniu będą się kierować natomiast dwie załogi buggy, które mogły nieco namieszać w klasyfikacji OiLibya Rallye du Maroc z racji tego, że są z Saharą zaznajomione właśnie z wiodącego do znajdującego się w Senegalu miasta Dakar Africa Eco Race. Chodzi o Jean-Antoine’a Sabatiera oraz Matthieu Serradoriego, którzy są faworytami Africa Eco Race. W starciu z dakarowcami w Maroko jednak ponieśli klęskę – auta obu Francuzów nie dojechały do mety.

sainz

Załogi Peuegot (tu Carlos Sainz i Lucas Cruz) to najwięksi rywale Nassera Al-Attiyah w Maroko – na Dakarze 2017 pewnie też

Co wynika z rywalizacji T-jedynkowych załóg w OiLibya Rallye du Maroc, jeśli chodzi o zbliżający się Dakar? W zasadzie nic, czego nie można by przewidzieć bez uwzględnienia marokańskiej potyczki, a jedynie na podstawie tegorocznego Dakaru. Wiadomo, że głównymi graczami będą załogi Peugeotów i fabrycznych Toyot. Wielki niedosyt po Dakarze 2016 ma Nasser Al-Attiyah, który jednak w całym sezonie pokazał, że jest w mistrzowskiej formie i że z Hiluxem – choć nie fabrycznym – radzi sobie wyśmienicie. Co będzie, jak dosiądzie nowiutkiej fabrycznej Toyoty-buggy? No cóż, jeśli tylko auto nie zawiedzie (a fabryczne Toyoty z reguły nie zawodzą), to Katarczyk może swoją kolekcję powiększyć o 3 „Beduina”. Będzie musiał tylko – lub aż – uporać się z 4 równie nowiutkimi Peugeotami 3008 DKR (a właściwie 5, bo takim samym modelem, ale w roli wsparcia dla pozostałych, ma w Dakarze 2017 wystartować kierowca wyścigowy Romain Dumas). W przeciwieństwie do Maroko, głównym rywalem dla Nassera Al-Attiyah będzie jednak zapewne nie Carlos Sainz, a Stephane Peterhansel. Również kierowcy z nowego teamu Katarczyka – Giniel de Villiers i Leeroy Poulter – będą dla niego, zresztą jak zwykle, jednymi z głównych rywali (w szczególności zaś de Villiers). Nie bez szans na dakarowe podium wciąż pozostaje trzeci fabryczny zespół, czyli X-raid. Choć MINI All4 Racing, mimo drobnych ulepszeń, nadal pozostają technologicznie nieco poza Peugeotami i Toyotami, to jednak są to dość niezawodne auta, a team dysponuje załogami z górnej półki, którymi z pewnością są Vladimir Vasiliev i Konstantin Zhiltsov, Yazeed Al-Rajhi i Timo Gottschalk, Mikko Hirvonen i Michel Perin czy Orlando Terranova i Paolo Fiuza. Polscy kibice natomiast mają prawo liczyć na miłą niespodziankę, jaką może na Dakarze 2017 sprawić Kuba Przygoński wraz z Tomem Colsoulem.

Nieco za plecami pierwszoligowych graczy, czyli grupy T1, w Maroko toczyła się także decydująca batalia o prymat w grupie T2. Z pozycji liderów do OiLibya Rallye du Maroc przystępowali Yasir Seaidan i Alexey Kuzmich, ale szansę na triumf mieli także dwaj katarscy kierowcy – Adel Abdulla i Mohammed Al-Harqan. Układu sił na podium Pucharu Świata w T2 ten rajd jednak nie zmienił, za to wyłonił zwycięzcę. Bezkonkurencyjni na Saharze okazali się Saudyjczyk Seaidan i jego rosyjski pilot Alxey Kuzmich i to właśnie oni sięgnęli po Puchar Świata. Bez punktów z Maroko wyjechali Adel Abdulla i Sebastien Delaunay, którym nie udało się osiągnąć mety. Uzbieranych przez cały sezon punktów wystarczyło im jednak na utrzymanie 2. miejsca w klasyfikacji pucharowej. Z kolei 3. w pucharowej stawce Mohammed Al-Harqan i Nasser Al-Kuwari również zachowali swoją pozycję, ale wzbogacili się o 24 punkty za 4. miejsce. Te dwa duety z Katarczykami za kierownicą teoretycznie mają jeszcze szansę zamienić się miejscami, gdyż dzielą ich 24 punkty, czyli decydująca dla nich może się okazać Baja Portalegre 500, o ile w niej wystartują. W Maroko natomiast na podium – oprócz zwycięskich Seaidana i Kuzmicha – stanęła inna załoga z Saudyjczykiem za kierownicą, mianowicie Abdullah Saleh i Michael Orr. Warto wspomnieć, że Brytyjczyk Orr ma doświadczenie w pilotowaniu saudyjskich kierowców, bowiem od wielu lat zasiada na prawym fotelu rajdówki Yazeeda Al-Rajhi w rajdach płaskich, w tym w WRC. 3. miejsce w grupie T2 w OiLibya Rallye du Maroc natomiast padło łupem Francuzów – wywalczyli je sobie Nicolas Falloux i Antonia de Roissard.

Również w grupie T3 OiLibya Rallye du Maroc przyniosło rozstrzygnięcie w kwestii wygranej w Pucharze Świata. Polscy kibice mocno ściskali kciuki, by Puchar Świata trafił w ręce naszych rodaków, Arona Domżały i Szymona Gospodarczyka. Szanse na to były bardzo duże, bowiem Polacy byli liderami tej klasyfikacji, a ich dorobek punktowy był na tyle solidny, że do zwycięstwa wystarczyło im ukończenie marokańskiego klasyka. W tej grupie startowało bowiem 5 załóg, więc nawet gdyby Domżała i Gospodarczyk zajęli ostatnie miejsce w stawce, to zagwarantowaliby sobie triumf w Pucharze. Ale ukończenie OiLibya Rallye du Maroc to wcale nie taka prosta sprawa i panowie też się problemów na trasie nie ustrzegli. Na szczęście ich rywale również, dzięki czemu polska załoga mogła nie tylko dotrzeć do mety, ale jeszcze stanąć na podium – niemal „rzutem na taśmę” zajęli 3. miejsce. Tym samym zdobyli upragniony Puchar Świata. O wiele mniej szczęśliwie rajd poukładał się dla ich bezpośrednich pucharowych rywali, Włochów Carlo Cinotto i Marco Arnolettiego. Po 3 etapach to właśnie oni zajmowali 1. miejsce w rajdzie. Na 4. etapie spadli na 4. miejsce, za Polaków, ale tracili do podium mniej niż 6 minut. Awaria na ostatnim etapie natomiast całkowicie odebrała im szansę na podium w rajdzie, ale nie odebrała pozycji wiceliderów klasyfikacji Pucharu. Honoru klanu Cinotto na ostatnich etapach OiLibya Rallye du Maroc bronił zaś Pietro Cinotto, któremu towarzyszył Maurizio Dominella. Ta załoga w klasyfikacji Pucharu Świata w T3 plasowała się bezpiecznie na 3. miejscu, nie mając szans ani na awans, ani na spadek. Mogli jednak zawalczyć o wygraną w Maroko i zawalczyli skutecznie. Musieli jednak stoczyć bój z rosyjsko-francuską załogą w składzie Rustem Galimov / Jean-Michel Polato, która po 4. etapach znajdowała się na prowadzeniu w rajdzie. Włochom jednak udało się ich pokonać na ostatnim oesie, co dało im możliwość stanięcia na najwyższym stopniu podium. Galimov i Polato musieli się zadowolić marokańskim srebrem oraz 4. miejscem w klasyfikacji Pucharu Świata. Układ pucharowego podium nie zmienił się zatem po OiLibya Rallye du Maroc i nie zmieni się po Baja Portalegre 500, bowiem różnice punktowe są zbyt duże. Rywalizację w T3 można zatem uznać już za zakończoną. Z Pucharem Świata dla Polaków!!!

AM

Fot. Red Bull Content Pool / Marcin Kin, Sonik Team

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s