DAKAR 2017 – ETAP 5

Po koszmarnych 3 i 4 etapie, na których wielu zawodników, w tym także czołowych, (Price, Al-Attiyah, Sainz, Machacek) zakończyło swój udział w rajdzie, etap 5 przyniósł kibicom lekki oddech. Zawodnicy jednak tego oddechu nie mieli, gdyż piątkowy oes do łatwych nie należał. Kluczową rolę na tym etapie odegrali nawigatorzy. Ale niespodzianek nie brakowało. Dla polskich zawodników nie był to najlepszy dzień, jednak polscy kibice mieli też duży (dosłownie!) powód do radości.

Na piątek organizatorzy zaplanowali liczący 692km etap wiodący z argentyńskiej Tupizy do boliwijskiego Oruro. Odcinek specjalny miał się składać z dwóch części – argentyńskiej i boliwijskiej – o łącznej długości 447km. Miał, bo plany pokrzyżowała pogoda. Deszcze zniszczyły tę część trasy, która miała przebiegać na terenie Boliwii, zatem organizatorzy zdecydowali się skrócić oes do 219km, czyli pierwszej, argentyńskiej części. Na tym etapie wyzwaniem dla zawodników miały być znaczne wysokości i wydmy. Okazało się jednak, że najbardziej kłopotliwa była nawigacja. Gubili się nawet najlepsi – zabłądził m.in. wybitnie doświadczony pilot Mikko Hirvonena, Michel Perin, czy też Rafał Sonik. Ale perfekcyjnie z tym oesem poradziła sobie ciężarowa załoga z Polakiem na pokładzie – ten etap bowiem (zresztą podobnie, jak etap 4) w kategorii ciężarówek należał do Regarda de Rooya, Moisesa Torrallardony i Darka Rodewalda, którzy jednocześnie objęli prowadzenie w rajdzie. Awansowali także Paweł Stasiaczek i debiutujący w Dakarze Kamil Wiśniewski, a Kuba Przygoński z Tomem Colsoulem utrzymali swoją lokatę. Spadki w klasyfikacji zaliczyli zaś Adam Tomiczek, Michał Wrzos jadący na pokładzie ciężarówki Dave’a Ingelsa, oraz „polski Francuz” Xavier Panseri, pilotujący Mohammeda Abu-Issę.

 

MOTOCYKLE

Jeszcze przed startem 5 etapu doszło do przetasowań w stawce motocyklowej. Stało się to za sprawą godzinnych kar, jakie sędziowie nałożyli na członków zespołu Hondy za tankowanie poza wyznaczoną strefą na 4 etapie. „Oberwało się” m.in. liderowi stawki, którym był Joan Barreda Bort. Hiszpan fenomenalnie pojechał na 3 etapie, wygrywając go w cuglach i wychodząc na prowadzenie w rajdzie, którego nie oddał także po 4 etapie. Musiał jednak oddać po nałożonej na niego karze – spadł aż na 9 miejsce. Wobec tego jako lider motocyklowy do 5 etapu startował Pablo Quintanilla. Tym szczęściem nie zdążył się jednak nacieszyć, gdyż znalazł się wśród tych zawodników, którzy się pogubili i w klasyfikacji oesu znalazł się na 7 miejscu, spadając na 2 miejsce w generalce. Zabłądzili również zwycięzca 4 etapu, Matthias Walkner, wspomniany wcześniej Joan Barreda Bort, czy nieoczekiwany triumfator etapu 1, Xavier de Soultrait. Najlepiej z trudami poradził sobie natomiast Brytyjczyk Sam Sunderland, który wygrał ten oes, jednocześnie wskakując na fotel lidera: – To był ciężki dzień. Pomimo tego, że druga część odcinka została odwołana, wciąż mieliśmy do przebycia 300km w deszczu i chłodzie. Będę szczęśliwy, kiedy będę mógł się umyć i odpocząć. To był dobry dzień. Wystartowałem z dobrym nastawieniem i czułem się szybki. Starałem się rzeczywiście skupić na nawigacji. Było jedno czy dwa zdradliwe miejsca. Czasami idzie dobrze, a czasem ma się problemy. Dziś mnie poszło dobrze. Przed nami jeszcze długa droga. Wczoraj byłem smutny i zły, ponieważ popełniłem błąd, a dziś jestem naprawdę szczęśliwy, więc teraz muszę się starać i zachować spokój oraz skoncentrować się, bo to dopiero piąty dzień – mówił na mecie Sunderland. Ponad 7 minut stracił do niego Paulo Goncalves, który jednak po nałożeniu godzinnej kary za tankowanie na 4 etapie nawet mimo tego wyniku znajduje się dopiero na 10 pozycji. 3 czas odcinka należał z kolei do Francuza Adriena van Beverena, który dzięki temu wskoczył z 7 na 3 miejsce w generalce.

Słabszy dzień w piątek miał debiutujący w Dakarze Adam Tomiczek. Zabrakło mu trochę doświadczenia, zwłaszcza nawigacyjnego, którego jeżdżąc do tej pory w enduro nie miał okazji zdobyć. Ukończył on etap 5 na 84 miejscu, co sprawiło, że spadł z 27 na 43 pozycję w generalce. Natomiast lepiej z tym niełatwym zadaniem poradził sobie Paweł Stasiaczek, który, co prawda, jedzie dopiero swój drugi Dakar, ale ma jednak więcej doświadczenia w cross country. Ten wiecznie uśmiechnięty polski motocyklista zanotował na 5 etapie 73 czas, co przyniosło mu awans z 88 na 81 miejsce w generalce: – Bardzo trudny nawigacyjnie. Wszyscy się gubili, również samochody z czołówki. Niektórzy zwiedzali dodatkowo pastwiska z lamami i pobliskie wioski szukając „boiska”. Ja pojechałem zgodnie ze swoją intuicją i udało mi się ograniczyć zwiedzanie tylko do pastwisk z lamami 😉 Organizatorzy o 200km skrócili odcinek specjalny, za to mieliśmy około 400km dojazdówki do biwaku w deszczu z gradem, przy temperaturze tylko 2 stopnie, na szczęście powyżej zera… – opowiadał o 5 etapie Paweł Stasiaczek.

stasiaczek

Paweł Stasiaczek na trasie mokrego 5 etapu

 

Wyniki etapu 5: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/stage-bikes.html

Generalka po 5 etapach: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/overall-bikes.html

 

QUADY

Rywalizacja w kategorii quadów w Dakarze 2017 jest kompletnie nieprzewidywalna. Z dnia na dzień, z etapu na etap, kolejni zawodnicy błyszczą na oesach, po czym na kolejnych gasną. Codziennie kto inny staje na etapowym podium, codziennie kto inny rządzi w całej stawce i wcale niekoniecznie na tych dwóch szczytach są to te same osoby. Tak właśnie było też na 5 etapie. Do tego oesu z pozycji lidera stawki quadów startował Rosjanin Sergey Karyakin, choć to nie on triumfował na 4 etapie (był drugi). Czwartkowy oes wygrał Boliwijczyk Walter Nosiglia, ale do rodzinnego kraju, do którego dakarowa karawana wjeżdżała na 5 etapie, już w glorii i chwale nie udało mu się wjechać. Gorzej – w ogóle nie udało mu się wjechać, gdyż nie ukończył tego odcinka i musiał wycofać się z rajdu jeszcze przed przekroczeniem granicy argentyńsko-boliwijskiej. Wspomniany Karyakin stracił zaś po tym oesie fotel lidera, gdyż zajął na nim dopiero 7 miejsce, spadając w generalce na 2 pozycję. Ten etap należał natomiast do dwóch quadowców zupełnie nie typowanych na faworytów – Holendra i Francuza. Tak, to nie pomyłka – to był etap wygrany przez dwóch zawodników. Na 5 oesie najszybszy był holenderski quadowiec, Kees Koolen, ale to zwycięstwo wystarczyło jedynie na 6 miejsce w generalce. Z kolei na czoło klasyfikacji wysunął się Francuz Simon Vitse, który zanotował na tym odcinku 3 czas. Drugim czasem na ostatnim argentyńskim oesie błysnął natomiast na pożegnanie ze swoim krajem Argentyńczyk Gustavo Gallego (14 miejsce w generalce).

Równie przewrotny 5 etap okazał się dla polskich quadowców. Otóż szybszy na nim był debiutant niż stary wyjadacz. Kamil Wiśniewski, czyli dakarowy „rookie” popisał się bardzo dobrym 14 czasem, a dzięki temu awansował o 3 oczka w generalce – z 18 na 15 miejsce. Z kolei zwycięzca Dakaru 2015, Rafał Sonik, przyjechał na metę oesu z 17 czasem, co zepchnęło go z 9 na 10 miejsce w stawce quadów. A wszystko przez okrojony roadbook, jaki zawodnikom zaserwował tu Marc Coma. Zobaczcie, co Sonik mówił o nawigacji na tym etapie:

 

Wyniki etapu 5: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/stage-quads.html

Generalka po 5 etapach: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/overall-quads.html

 

SAMOCHODY

Al-Attiyah poza rajdem, Sainz poza rajdem – na placu boju pozostały zatem 3 załogi Peugeota: Peterhansel, Loeb i Despres, oraz próbujący im pokrzyżować szyki kierowcy innych marek: Roma w Toyocie i Hirvonen w nowym Mini John Cooper Works Rally. Ten ostatni rewelacyjnie spisał się na 4 etapie, notując 2 czas, tuż za zwycięzcą tego oesu, „Mr Dakar”. Tak dobrze już Mikko Hirvonenowi nie poszło na etapie 5, gdzie w wyniku pomyłek nawigacyjnych Michela Perin (a to zupełnie niecodzienna sytuacja!) stracił na błądzeniu dobre 40 minut. W klasyfikacji oesu ten duet zajął dopiero 15 miejsce, spadając z 3 na 5 pozycję w generalce. Za swoimi kolegami z zespołu nie nadążył również Cyril Despres pilotowany przez Davida Casterę – zajęli oni 4 miejsce, ale zdołali się utrzymać na podium w klasyfikacji samochodowej po 5 etapach (spadli z 1 na 3 miejsce). Świetnie zaś spisali się Nani Roma i Alex Haro, którzy wykręcili 2 czas odcinka, co w połączeniu ze spadkiem Hirvonena dało im awans z 5 na 4 pozycję. Szybsi od nich o zaledwie 44 sekundy byli na tym oesie Sebastien Loeb i Daniel Elena, ale im to zwycięstwo wystarczyło na awans na 2 pozycję. Na fotelu lidera klasyfikacji samochodowej pozostali natomiast Stephane Peterhansel i Jean-Paul Cottret, którym do utrzymania tej pozycji wystarczyło 3 miejsce na etapie 5.

Gorszy dzień w piątek miał jadący pod polską banderą Xavier Panseri, nawigujący debiutującego w Dakarze za kierownicą auta Mohammeda Abu-Issę. Ten duet etap 5 ukończył dopiero na 31 miejscu, a to spowodowało ich spadek ze świetnego 10 miejsca o dwa oczka w dół klasyfikacji samochodowej. Swoją doskonałą 6 pozycję utrzymał zaś Kuba Przygoński, którego belgijski nawigator Tom Colsoul spisał się całkiem nieźle, choć panowie zajęli tym razem 9 miejsce. Ale przy tak ciężkich warunkach to i tak naprawdę dobry rezultat:

 

Wyniki etapu 5: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/stage-cars.html

Generalka po 5 etapach: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/overall-cars.html

 

 

CIĘŻARÓWKI

W kategorii ciężarowej w końcu sprawy idą zgodnie z przewidywaniami – potyczka toczy się pomiędzy walecznym Holendrem a rosyjską „bandą”. Podobnie, jak to miało miejsce na 4 etapie, tak również w piątek tym uciekającym Holendrem był Gerard de Rooy, jadący z Moisesem Torrallardoną i, oczywiście, Darkiem Rodewaldem. Goniącymi zaś ponownie były załogi zespołu Kamaza, lecz tym razem grupę pościgową stanowili inni kierowcy niż dzień wcześniej – w czwartek byli to Mardeev, Shibalov i Sotnikov, zaś w piątek pierwsze skrzypce grał Nikolaev, a dalej Mardeev. Ani w czwartek, ani w piątek ta wataha nie zdołała dogonić Iveco Powerstar prowadzonego przez obrońcę zeszłorocznego tytułu, dzięki czemu po początkowych kłopotach wreszcie wyszedł on na prowadzenie w rajdzie. A to oznacza, że na fotelu lidera wraz z nim i Moi Torrallardoną zasiada Darek Rodewald – jedyny jak dotąd Polak, który dwukrotnie (2012, 2016) stawał na najwyższym stopniu dakarowego podium. Takich nadziei póki co nie ma Michał Wrzos, który zapewne i tak cieszy się każdym dniem swojego pierwszego w życiu Dakaru. Na konto tych nieco gorszych dni może zaliczyć 5 etap, gdyż zajęte na nim przez załogę MANa w składzie Dave Ingels, Benny Raes i Michał Wrzos 27 miejsce spowodowało ich spadek o oczko w generalce – z 23 na 24 miejsce. Rewelacyjnie za to na 5 etapie spisali się znani polskim kibicom (i lubiani!) Czesi w żółtym Liazie – Martin Macik, Frantisek Tomasek i Michal Mrkva, czyli aktualni Mistrzowie Polski w grupie T4. Popisali się bowiem fenomenalnym 4 czasem odcinka! To, jak na razie, najlepszy w życiu rezultat dakarowy młodego czeskiego kierowcy! Dzięki temu awansowali z 19 na 16 miejsce w generalce.

macik

Martin Macik, Frantisek Tomasek i Michal Mrkva po bardzo udanym dla nich etapie 5

Wyniki etapu 5: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/stage-trucks.html

Generalka po 5 etapach: http://www.dakar.com/dakar/2017/us/stage-5/rankings/overall-trucks.html

 

 

AM

 

Fot. Facebook.com/DakarDeRooy, Agencja FotoP (via Facebook.com/PawełStasiaczek), Facebook.com/MartinMacikJr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s