NOCNE POLEK ROZMOWY – rozmowa z Magdaleną Lewandowską

Jest 1:00 w nocy, a my dopiero chwilę temu powiedziałyśmy sobie „dobranoc”. To nic niezwykłego, niejedną noc już przegadałyśmy. Wspólnych tematów mamy pełną paletę, choć najczęściej nasze pogaduchy mają odcień rajdowy. Teraz oczywiście na tapecie mamy zbliżającą się Baja Drawsko, gdzie znów będzie zarządzać armią sędziów i znów będzie to robić z entuzjazmem i pasją. Kiedy trzeba, krzyknie, ale znacznie częściej pochwali. A przede wszystkim zmotywuje i nauczy. Choć jest ode mnie sporo młodsza, to przekazała mi mnóstwo rajdowej wiedzy. A do tego jest fajną kumpelą i świetną babką, z którą można gadać godzinami. Znamy się jakieś półtora roku, a zdaje się, jakbyśmy znały się od dawna. Poznajcie ją i Wy. Zapraszam na nocną Polek rozmowę z Magdą Lewandowską, Wicedyrektorem ds. Sędziów na Baja Drawsko, Baja Poland i Baja Żagań.

AM: Jesteś już spakowana na Baja Drawsko? Co ze sobą zabierzesz?

ML: Hehe… Do Drawska jeszcze nie jestem spakowana, moja walizka jest w ciągłym ruchu, więc pytanie powinno brzmieć: czy już przepakowałaś swoją walizkę?
Na pewno zabiorę suszarkę do włosów, komin i eyeliner
😉

AM: A znajdzie się w tej walizce miejsce na entuzjazm? Przecież to już Twój n-ty rajd… No właśnie, który? Liczysz to jeszcze?

ML: Entuzjazm zawsze mam ze sobą! Jak to mówił Frank Bettger, we wszystko, co robisz, wkładaj dużo entuzjazmu, a wtedy spodziewaj się sukcesu. A rajdów nie liczę, czasem zastanowię się: który to już sezon? Rajd rajdowi nie równy, nie idę na ilość, a na jakość i sięganie po te rajdy z „najwyższej półki”. Wolę zrobić 5 dobrych rajdów niż obskoczyć 20 rajdów w ciągu sezonu, bo to nie da mi tej satysfakcji, tylko prędzej znużenie 😉 A w sumie też kiedyś trzeba żyć.

magda4

Choć Magda ma na swoim koncie mnóstwo rajdów, to nigdy nie brakuje jej entuzjazmu

AM: Marek Niedźwiedzki napisał swego czasu książkę pt. „Nie wierzę w życie pozaradiowe” Sparafrazuję ten tytuł i zapytam – czy istnieje w ogóle życie pozarajdowe?

ML: Hahahahah… Jest taki moment w ciągu roku w okolicy listopad/grudzień, ale to nie zawsze 😉 Moim zdaniem nie ma! Począwszy od znajomych i przyjaciół, ci rajdowi są najbliżej, łączy nas rajdowa pasja! Każdy z nas jest inny i prawdopodobnie nigdy bym tych osób nie poznała, jesteśmy nieźle pokręceni. Jeszcze jest aspekt organizacji czasu, zawsze planuję wszystko z uwzględnieniem rajdów, kiedy rozpocząć przygotowanie, dostosowanie obowiązków służbowych do wyjazdów rajdowych. Ostatnio po Rajdzie Rzeszowskim, który zakończył się w sobotę, to już w niedzielę o 5 rano wyjeżdżałam do Zawiercia, bo musiałam pojawić się na pewnym evencie. Ale to już osobny temat 😉

magda6

„Jesteśmy nieźle pokręceni” – sędziowskie przyjaźnie wykraczają daleko poza rajdy 😉

AM: Pociągnijmy ten temat chwil wolnych od rajdów – co wtedy najchętniej robisz? Jakie są Twoje pasje, zainteresowania, ulubione zajęcia – oczywiście poza rajdami 😉

ML: Poza rajdami jest praca i to wtedy ona wypełnia moje życie 😉 Ale jest kilka takich rzeczy. Mój najlepszy relaks…. Rynek Główny w Krakowie, Restauracja Loża, ogródek, ale tak w tygodniu, w okolicy 11:00, espresso dopio, okulary przeciwsłoneczne… i nic więcej mi nie potrzeba! A tak to nie ma u mnie pojęcia ulubione zajęcia – spotykam się z przyjaciółmi, biegam, czytam, oglądam seriale bądź po prostu odpoczywam i jestem sama ze sobą, zero telefonów!
Czasem nawet sprzątanie i gotowanie sprawia mi przyjemność! Pytanie co mam akurat ochotę robić 😉

AM: Ha! Czyli w tym Twoim poukładanym jak sardynki w puszce świecie znajduje się jeszcze miejsce i czas na życie chwilą! Rajd też w gruncie rzeczy jest składową chwil 😉 I kobieta w tym męskim rajdowym świecie też znajdzie chwilę na kobiece ploteczki – to poplotkujmy 😉 Kto, Twoim zdaniem, jest posiadaczem najseksowniejszego tyłeczka w polskim cross country? 😉

ML: Powiem tak: dawno nie widziałam się z zawodnikami, a przez te kilka miesięcy ktoś mógł coś wyrzeźbić. Myślę, że po przeprowadzeniu reaserchu będę w stanie odpowiedzieć na to pytanie po Baja Drawsko 😉

DSC_4826

Na rajdach czasu na ploteczki i wygłupy też musi się znaleźć 😉

AM: Widzę, że plany na Baja Drawsko już masz 😉 A tak na poważnie – do rajdu pozostał jeszcze miesiąc, ale Ty pewnie już masz wszystko rozplanowane, prawda?

ML: Tak, został miesiąc, jednak dopiero kończą się kwestie związane z licencjami sędziowskimi, wyrabianie, przedłużanie itp. Jestem na etapie dobierania ekip sędziowskich, ale najważniejsze mam już zrobione – cały Regulamin przeniosłam do swoich tabelek, na których już pracuję, a reszta to już z górki 😉 Kwiecień jest dla mnie bardzo pracowity, współorganizuje 3 imprezy: Baja Drawsko, Rajd Świdnicki-KRAUSE i Międzynarodowy Zlot Caravaningowy….

AM: Trzy zupełnie różne imprezy! Łatwo się tak z jednej na drugą „przełączyć”?

ML: Można powiedzieć, że to już się wpada w pewien rytm, a bardziej łapie się takie flow…. Baja Drawsko to taka rozgrzewka, Rajd Świdnicki-KRAUSE na mega wysokich obrotach, a Zlot to taki calm down 😉 To jest coś takiego, że patrzę w kalendarz: „O! 1 kwietnia”. Zamykam oczy, otwieram i znów patrzę na kalendarz i: „O! już 4 maja!”

AM: To otwórzmy oczy 7 kwietnia 😉 Na Baja Drawsko, można powiedzieć, że tradycyjnie, będziesz pełnić funkcję Wicedyrektora ds. Sędziów. Ilu sędziów potrzeba do obstawienia takiego rajdu i skąd ich bierzesz?

ML: Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli chodzi tylko o sędziów sportowych, z którymi bezpośrednio pracuję, to jest to ok. 30 sędziów, do tego jeszcze dochodzą sędziowie zabezpieczenia – to już uzależnione jest od specyfiki odcinka. Skąd ich biorę? Główny trzon ludzi, to ci, na których mogę polegać, którym ufam i wiem, że znają się na swojej robocie, czyli sędziowie Automobilklubu Sudeckiego. Dodatkowo zapraszam, z tych samych powodów, Automobilklub Karkonoski do współpracy. I tak zwanych tutejszych, znających poligon itd. Też trafiają się pojedyncze rodzynki 😉
Natomiast prawdziwym wyzwaniem jest ponad 100 osób, do obsługi jednego Odcinka Specjalnego rajdów płaskich 🙂
NP.  przy ERC było ich ok. 160 osób, na jednym odcinku.

magda2

Grunt to zaufani sędziowie

 AM: Nad taką armią ludzi, czy choćby nad takim 30-osobowym zespołem, niełatwo jest zapanować. Masz jakiś patent na to, żeby taka ekipa pracowała jak jeden mechanizm?

ML: Nie ma patentu 🙂 Podstawą jest wyznawanie tych samych wartości w zespole. To, że wszyscy uważamy pewne zachowania za niedopuszczalne, a inne za wymagane bądź ponadprzeciętne i godne pochwały. Łączy nas jedno – pasja do rajdów i to jest coś, czego nie można wykreować, żadnymi mechanizmami. Idąc dalej, przywódca, w tej roli jestem ja – czasem krzyknę, czasem pochwalę, ale robię wszystko, aby to sędziowie mieli komfort pracy. Wstaję przed nimi, pojawiam się na pierwszym PKCu danego dnia i jestem na ostatnim, kładę się spać jako ostatnia – uprzednio przynosząc listy startowe na kolejny etap, aby to nie było ich zmartwieniem. Najważniejsze to dawać feedback i rozmawiać z ludźmi o tym, co chcą robić w rajdach, bo możliwości jest sporo. Jak mi ktoś nie powie, to będzie się męczył, aż w końcu zrezygnuje.
Najważniejsze, to żeby zespół wiedział, co ma zrobić, za co jest odpowiedzialny, jak ma to zrobić i być dla siebie na wzajem pomocnym.

magda5

Zgrana sędziowska paczka to klucz do sukcesu

AM: I ta wspomniana przez Ciebie pasja. Skąd ona się u Ciebie wzięła?

ML: Nocy nam braknie 😉 To jest proste, mam siostrę, starszą – choć niektórzy twierdzą inaczej. Ale nie w tym rzecz. Kasia, odkąd pamiętam, wstawała w nocy i oglądała relacje z rajdów WRC na pewnym kanale telewizyjnym. Czasem mnie budziła i też oglądałam, 2 w nocy, a my na paluszkach schodziłyśmy do salonu. Kasia coś mi tłumaczyła – wiedziałam, kto to Markko Märtin, Marcus Grönholm czy Loeb… Natomiast ja siedziałam i oglądałam z otwartymi ustami wyścigi F1 – jeszcze Kubica wtedy nie jeździł, to były ostatnie triumfy Schumachera, później Alonso – sama uczyłam się zasad… Miałam może wtedy z 12 lat? Później przed moim domem przejeżdżał Rajd Strzeliński, rodzice postanowili mnie i siostrę wyedukować (z ulotki od organizatora), że będzie jechało auto C, później B…. a resztę już wytłumaczyłyśmy rodzicom my. Byli zaskoczeni, że wiemy, o co chodzi.
Mama o tym powiedziała znajomemu, okazało się, że był sędzią rajdowym – polecił nam zapisanie się do Automobilklubu Sudeckiego….. i tak to się zaczęło. Złapałam bakcyla. I szczerze, nie potrafię być po prostu na oglądarze…
😉

 AM: To prawda, ciężko się sędziom ogląda rajdy z pozycji kibica 🙂 Ale w końcu większość z nas właśnie w ten sposób „zaraziła się” rajdami. Mnie jednak ciężko jest wytłumaczyć, co takiego fascynującego i uzależniającego jest w sędziowaniu. Ty potrafisz to wyjaśnić?

ML: To ta adrenalina, z czasem władza…. W swoim życiu często muszę czekać na efekt swoich działań, są to cele długoterminowe. A jeśli chodzi o rajd, jest termin i choćby nie powiem co – ten rajd się odbędzie, a ja muszę być na niego gotowa. Są 2 czy 3 dni rajdowe – w mojej krwi duże stężenie kortyzolu, przychodzi koniec rajdu i jest ta satysfakcja, ta radość z osiągnięcia sukcesu. I powiedzenie sobie „tak, to było zajebiste, ja chcę jeszcze raz!”. Przybijasz piątkę ze swoimi ludźmi i wracasz o domu z tarczą…. Mnie to uzależnia, a każdy z sędziów znajdzie coś innego. Co człowiek to historia.

magda3

Sędziowanie to także możliwość bezpośredniego kontaktu z gwiazdami motorsportu

AM: Twoją historię już częściowo opowiedziałaś. Częściowo, bo Twoja kariera sędziowska, mimo młodego wieku, jest długa i bogata, o czym świadczy choćby odznaka PZM, którą otrzymałaś w zeszłym roku. Na pewno jednak masz jeszcze jakieś rajdowe marzenie – zdradzisz?

ML: Rajdowe marzenie? Nigdy się nie zastanawiałam nad tym… Dobra, przypomniało mi się, co czasem chodzi mi po głowie. Aby w ramach PZM funkcjonowała zawodowa grupa sędziowska – to jest temat na dłuższą rozmowę, ale chodzi o to, żeby to był zawód, praca jak każda inna, a do tego mega profesjonalizm. Dzięki temu możemy uniknąć wyborów pomiędzy życiem zawodowym, rajdami, życiem prywatnym a nawet urlopem. Inne marzenie – stworzyć team rajdowy, znaleźć młodych zdolnych, doinwestować ich i ruszyć w świat. Wystartować w rajdzie czy w górskich wyścigach, też mi czasem chodzi po głowie, ale boję się, że złapie kolejnego bakcyla 😉

 AM: Marzenia są po to, żeby je realizować! Do boju! i do zobaczenia na Baja Drawsko! Dzięki za rozmowę!

ML: To już? Ja się dopiero rozkręciłam! 🙂 Dziękuję za rozmowę.

 

AM

Fot. Grzegorz Kozera, archiwum Magdaleny Lewandowskiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s