DAKAR 2018 – ETAP 4

DAKAR 2018 – ETAP 4

Z dnia na dzień zawodnicy jadący w Rajdzie Dakar 2018 mają coraz trudniej. Na 4 etapie musieli się zmierzyć z bezkresnymi, niebotycznymi wydmami, a także niebezpiecznymi kanionami. Ten etap także obfitował w różne wypadki – m.in. rolował Orlando Terranova, Sam Sunderland z uszkodzonymi kręgami trafił do szpitala, z gry o podium odpadł też Cyril Despres, który urwał koło w swoim Peugeocie. Mniejsze kłopoty, jak zakopania, przebite opony, czy awarie, można by mnożyć. Część Polaków także borykała się z problemami, ale szczęśliwie wszyscy dotarli do mety.

Wtorkowa trasa

Wspaniała, szeroka, piaszczysta plaża na wybrzeżu Pacyfiku gościła start czwartego odcinka specjalnego jubileuszowej 40. edycji Dakaru. Zawodnicy wyruszali na trasę nie pojedynczo, lecz w grupach. Potem musieli pokonać ponad 100 kilometrów wydm różnej wielkości oraz zdradliwy kanion, zanim dotarli na metę w San Juan de Marcona.

 etap 4 mapa auto

 

Dzień w skrócie

To był dzień Adriena Van Beverena. Dzięki spektakularnej wygranej we wtorek francuski kierowca Yamahy został nowym liderem. Dramat przeżył ubiegłoroczny zwycięzca Sam Sunderland, który doznał kontuzji kręgosłupa i wycofał się z rajdu, a Xavier de Soultrait i Matthias Walkner zajęli miejsca drugie i trzecie.

Zespół Peugeota nie dał szans rywalom w klasyfikacji samochodów, zajmując wszystkie miejsca na podium. Sébastien Loeb wygrał po raz dziesiąty w karierze i pierwszy w tym roku, a Stéphane Peterhansel był trzeci, koncentrując się na utrzymaniu pozycji lidera. Nasser Al-Attiyah stracił blisko godzinę.

Rosjanin Siergiej Karjakin przerwał pasmo sukcesów Ignacio Casale i pokonał kierowcę z Chile różnicą 43 sekund w klasyfikacji quadów.

Wśród ciężarówek znów na najwyższym stopniu etapowego podium stanął Kamaz – i ponownie najszybszy był Eduard Nikolaev, który także prowadzi w rajdzie. Na 2 pozycji uplasował się Argentyńczyk Federico „Coyote” Villagra, a 3 miejsce wywalczyła sobie czeska załoga Tatry pod wodzą Martina Kolomy.

loeb

Sebastien Loeb / Daniel Elena

 

Polacy

Polscy motocykliści jadą swoim tempem, na szczęście nie popełniając błędów. Dobrze z bardzo wymagającym etapem poradził sobie dakarowy debiutant Maciek Giemza: – Dziś za mną ciężki dzień, ale udało się dojechać bezpiecznie i zdrowo do mety!👍 Zwolniłem tempo by skupić się na nawigacji, bo wielu zawodników właśnie z tym miało największe problemy. Waypoint po waypointcie jechałem do celu, uniknąłem też upadków! Dostosowałem tempo do warunków a to dało mi 38. miejsce na odcinku i 32. w generalce po 4 etapie – komentuje Maciek. Paweł Stasiaczek przede wszystkim cieszy się jazdą, jadąc spokojnym tempem. Uniknął tym razem błędów, notując 70 miejsce na odcinku, co dało mu awans na 72 pozycję w rajdzie. O „oczko” – z 71 na 70 miejsce – awansował po tym etapie także Maciek Berdysz, który przyjechał na metę oesu z 85. czasem:

4 etap okazał się kłopotliwy dla naszych quadowców, choć ich wyniki przy tych kłopotach nie rozczarowują. Rafał Sonik zameldował się na mecie 4 etapu z 10 czasem, spadając w klasyfikacji rajdu zaledwie o 1 pozycję, na 7 miejsce:

Po problemach na trasie szczęśliwie do mety dotarł Kamil Wiśniewski, który na tym oesie zajął 35 miejsce, spadając w klasyfikacji rajdu z 22 na 24 pozycję:

 

¾ polskich zawodników jadących samochodami po tym wybitnie ciężkim oesie awansowało w klasyfikacji rajdu. Świetną robotę nawigacyjną wykonał „nasz” Xavier Panseri, która w połączeniu z równie świetną robotą jego kierowcy, Khalida Al.-Qassimi dała efekt w postaci 6 miejsca na odcinku i awansu z 10 na 7 miejsce w klasyfikacji rajdu. Xavier przyznaje, że ma mnóstwo frajdy z jazdy, a pewnie jeszcze większą frajdę sprawiają mu tak dobre wyniki. Niezły dzień, choć z drobnymi kłopotami, ma za sobą Kuba Przygoński, jadący w towarzystwie Toma Colsoula. Polsko-belgijska załoga uplasowała się na 4 etapie na 12 miejscu, awansując na 10 pozycję w klasyfikacji rajdu, będąc jednocześnie najwyżej sklasyfikowaną w rajdzie załogą MINI: – Jesteśmy już na biwaku po 4. odcinku Dakar Rally , podczas którego robiliśmy wszystko, żeby przetrwać. Było bardzo ciężko. Złapaliśmy dziś trzy „kapcie”, które po kolei zmienialiśmy, wykorzystując wszystkie koła zapasowe, jakie mieliśmy. Na wydmach też mieliśmy trochę problemów, bo zakopaliśmy się. Najważniejsze, że jesteśmy na mecie, bo, tak jak widać, wszyscy zawodnicy mają kłopoty więc trzeba skupić się, aby jak najlepiej z tych kłopotów wychodzić. Dakar dopiero się zaczął – mówi Kuba. Sprawnie ze swoich kłopotów wyszli Peter an Merksteijn i Maciek Marton, którzy zajęli na tym etapie 16 miejsce i awansowali na 13 pozycję w rajdzie: – Jesteśmy na mecie bez problemów. Dla szczęścia i dobrej atmosfery zachowam dla siebie, co wydarzyło się na początku odcinka. Potem wydmy, kilka razy się lekko zakopaliśmy. Niestety złamaliśmy też lewego lifta. Potem trudna nawigacja i fesz fesz, przez który nie było nic widać. Ostatnie 6km na kapciu, którego chciałem wyrzucić, bo się palił, ale na szczęście przypiąłem go z tylu auta. Po 1km dojazdówki była kontrola, czy mamy wymagane min 2 kola zapasowe i waga auta – opowiadał Maciek. Porządne problemy natomiast miał litewsko-polski duet Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski: – Etap dał nam się solidnie we znaki…..dwa razy ukręciła się półoś ( lewy tył!!), niestety raz na ogromnych wydmach i łatwo sobie wyobrazić, jak działa auto przednionapędowe na wydmach -NIE DZIAŁA!! Do tego spektakularne spadnięcie do kanionu, przy okazji którego złamaliśmy mocowanie piasty oraz tarczę hamulcową .Spektakularne dlatego, iż wydarzyło się dość nietypowo, bo zaraz po bardzo stromym wyjeździe z tego pechowego kanionu było tyle kurzu, że pojechaliśmy o metr za daleko i spadliśmy do niego z powrotem z wysokości ok 6-8 metrów, Toyota leżała w tym wąskim kanionie na boku, a za 30 sek podobny problem miał jadący za nami Orlando Terranova, jego Mini na szczęście nie spadło na nas, ale zawisło dosłownie na krawędzi i przez dobre parę minut nie było pewne, czy na nas spadnie czy nie, ostatecznie udało mu sie uniknąć spotkania Mini z Black Hawkiem …. do tego jeszcze jedno przebicie, o to tyle …. To wszystko sprawiło, że nie osiągnęliśmy 219km odcinka przed 18.00, a według przepisów na tym odcinku ze względów bezpieczeństwa wszystkie załogi, które nadjechały po tej godzinie, musiały skorzystać z tzw. Parallel Way i ominąć duże wydmy, co oczywiście skutkowało ogromną karą czasową, jaką otrzymaliśmy. Odcinek kończyliśmy w totalnych ciemnościach, co nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń, bo jazda po pustyni w nocy przy dużym wietrze i kurzu oraz nawigacja w takich warunkach są bardzo ciężkie i niebezpieczne. Ale nie poddaliśmy się i po prawie 12 godzinach spędzonych na odcinku ok. 22.09 dotarliśmy na biwak. Snu jednak nie było za dużo bo pobudka juz o 4.00, a ja musiałem jeszcze przygotować roadbook na etap 5…… Walczymy dalej – mówi Sebastian.

Niełatwy dzień mają także za sobą Claude Fournier i Szymon Gospodarczyk. Ich zmorą był przede wszystkim znajdujący się na ostatnich 100km oesu fesz-fesz, przez który nie było nic widać. Claude opowiadał, że tyle miał go w oczach, że aż płakał. W takich nieprzyjaznych warunkach panowie dotarli na metę oesu z 4 czasem, ale w klasyfikacji spadli z 4 na 5 miejsce.

W wynikach 4 etapu brak jedynej ciężarówki z Polakiem na pokładzie, czyli Dave’a Ingelsa, Michała Wrzosa i Kurta Keysersa…

etap 4 2

Peter Van Merksteijn / Maciej Marton

 

Ciekawostka dnia

Jose Ignacio Cornejo zatrudniony tuż przed startem w zastępstwie kontuzjowanego Paulo Gonçalvesa zalicza bardzo udany debiut w zespole Hondy. Młody motocyklista z Chile zajmuje obecnie 7. miejsce.

Dramat dnia

W przeciwieństwie do swoich kolegów z zespołu Peugeota, którzy zajęli całe podium, Cyril Despres przeżył koszmar, gdy uderzył w kamień i urwał koło. Pięciokrotny zwycięzca Dakaru na motocyklu przyznał, że popełnił błąd na niezbyt trudnej sekcji trasy. Drugi w klasyfikacji we wtorek rano, zwycięzca drugiego odcinka długo czekał na pomoc. Jeżeli pojedzie dalej, stracił wszelkie szanse na dobry wynik.

 Liczba dnia

Sébastien Loeb ma na swoim koncie od wtorku już 10 wygranych odcinków specjalnych w swojej dakarowej karierze i to zapewne nie koniec. 9-krotny mistrz świata powinien być jeszcze bardziej skuteczny na szybkich odcinkach o twardej nawierzchni w drugiej części rajdu.

Wypowiedź dnia

Xavier de Soultrait: “Wtorkowy etap to był pełny atak! Startowaliśmy na plaży w pierwszej grupie i pojechałem od razu pełnym gazem. Byłem z przodu przez 200 kilometrów, ale potem Adrien dogonił mnie i razem jechaliśmy przez wydmy. Inni starali się utrzymać się za nami, bo nie byliśmy w stanie jechać szybciej. Na wydmach Adrien uciekł mi, ale cisnąłem mocno. Próbowałem go ścigać aż do mety”.

 

Mat. pras. Dakar, AM

Fot. X-raid, Van Merksteijn Motorsport, Red Bull Content Pool

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s