DAKAR 2018 – ETAP 5

Wielu zawodników mówi, że Dakar 2018 jest wyjątkowo trudny. I jeśli pierwsze 4 dni dały zawodnikom w kość, to etap 5 był „na dobitkę”. Nietypowe, miękkie wydmy, z jakimi dakarowcy mieli do czynienia na tym oesie, pokonały niejednego zawodnika – choćby jednego z faworytów rajdu, Sebastiena Loeba. Z kolei większość Polaków nie miała tu poważnych problemów. Wydawało się, że nie miał ich również Rafał Sonik – po dojeździe na biwak okazało się jednak, że rajd w tym miejscu dla niego się zakończył…

Środowa trasa

Ależ piaskownica! Piąty odcinek specjalny, ostatni w Peru był podobny do poprzednich. Samochody i ciężarówki jadące inną trasą, niż motocykle pokonały prawdziwe piekło. Część trasy zawodnicy przejechali plażą wzdłuż wybrzeża Pacyfiku, zanim udali się w długą podróż do Arequipy.

etap 5 mapa autoetap 5 mapa moto

 

Dzień w skrócie

Joan Barreda – cała naprzód! Kierowca Hondy, odrabiający poniesione wcześniej straty, wygrał odcinek w świetnym stylu, z dużą przewagą nad rywalami. Adrien Van Beveren utrzymał prowadzenie wśród motocyklistów, ale w czołówce jest bardzo ciasno. Pechowcem dnia był Pablo Quintanilla, który przewrócił się i stracił prawie pół godziny.

Stéphane Peterhansel wykorzystał swoje niezrównane doświadczenie i wygrał pewnie środowy etap, powiększając przewagę nad Carlosem Sainzem do ponad 30 minut. Świetnie z tym etapem natomiast poradził sobie „nowy nabytek” fabrycznego teamu Toyoty, Bernhard Ten Brinke, który zajął 2 miejsce, wskakując jednocześnie na 3 pozycję w klasyfikacji rajdu.

Debiutujący w Dakarze 26-letni Argentyńczyk Nicolás Cavigliasso zabłysnął w kategorii quadów, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo.

Eduard Nikolaev dokonał nie lada sztuki, wygrywając etap, pomimo wcześniejszego przewrócenia Kamaza na bok na wydmie. Rosjanin umocnił się na pozycji lidera wśród ciężarówek.

etap 5 2

Bernhard Ten Brinke / Michel Perin

 

Polacy

Jeszcze późnym wieczorem można by było powiedzieć, że ten upiorny 5 etap Dakaru 2018 był dla Polaków udany, bo zanotowali dobre wyniki i na biwak w Arequipie dotarli w komplecie. Okazało się jednak, że wcale ten dzień nie był taki udany – w nocy do szpitala w Limie przetransportowany został Rafał Sonik, który po 5 etapach zajmował 7 miejsce wśród quadów: – Na wczorajszym etapie przejechałem 35 km odcinka po wydmach i 335 km dojazdówki po górach ze złamaną nogą w kolanie. Nie wiedziałem, że to możliwe. Z Arequipy kurs już niestety nie na Boliwię, ale szpital w Limie. Dziękuję, ze byliście i jesteście ze mną! Kamil Wiśniewski pozostaje w grze! – pisał z Limy Rafał.

Pozostali Polacy mogą mówić o udanym 5 etapie. Utrzymali bądź poprawili swoje pozycje. Dobrze ten wymagający etap przejechał Maciek Giemza, który zajął na oesie 39 miejsce, utrzymując jednak swoje 22 miejsce w klasyfikacji rajdu: – Pozdrowienia z 5 etapu Dakar Rally! Jestem na mecie cały i zdrowy, teraz tylko… 508 km dojazdówki! Dziś było ciężko, ale 39. czas odcinka jest i to jest dobry wynik, daje mi 32. miejsce w generalce! Jadę swoje, w dobrym tempie i mam z tego fun! – mówi Maciek. Fun z jazdy ma też Paweł Stasiaczek, a dodatkowo może też mieć fun ze swojego wyniku na 5 etapie – finiszował z 65. czasem, co dało mu awans z 72 na 67 miejsce w rajdzie. Maciek Berdysz utrzymał 70 pozycję, zajmując na tym etapie 84 miejsce i… wykazując się postawą fair play: – I znowu…wydmy …wydmy… burza piaskowa…straciłem trochę czasu pomagając postawić auto Peterhansela na koła… Dakar spirit! 508km do biwaku i do roboty!!!! – mówił Maciek po oesie.

Dobry dzień – w przeciwieństwie do swojego starszego kolegi, Rafała Sonika – ma za sobą Kamil Wiśniewski. Na odcinku zajął on 11 miejsce, wskakując w klasyfikacji rajdu z 22 na 20 pozycję.
Bardzo dobre wyniki na 5 etapie osiągnęły nasze załogi samochodowe. Najwyższą pozycję na tym etapie (i po nim) zajął „nasz” Xavier Panseri, który u boku Khalida Al.-Qassimi dotarł na metę z 7. czasem, awansując z 7 na 6 miejsce w rajdzie. W Top 10 5 etapu znalazł się jedyny polski kierowca, Kuba Przygoński, który wraz z Tomem Colsoulem wjechał na metę z 10 miejscem, awansując na 8 pozycję w klasyfikacji rajdu: Dziś też mieliśmy pod górkę. Wydmy, miękki piasek, Sebastien Loeb zakopany w wydmie więc musieliśmy go ominąć przez co trafiliśmy w drugą wydmę, w której nie dość, że utknęliśmy to straciliśmy tez maskę 😱 Na szczęście samochód cały, ale zakopaliśmy się na 30 minut. Druga część już znacznie lepsza, dobre tempo i nadrobiliśmy straty. Nie układają się nam póki co zawody, cały czas mamy „pod górkę”, ale liczymy, że wreszcie ta zła passa musi się przecież skończyć. 😀✌️💪 – mówi Kuba. Do bram pierwszej dziesiątki po 5 etapach puka już Maciek Marton, który wraz z Peterem Van Merksteijnem przemierza południowoamerykańskie bezdroża na pokładzie fioletowego Hiluxa. Panowie na 5 etapie zajęli 15 miejsce, ale w klasyfikacji rajdu awansowali z 13 na 11 pozycję: – Bardzo trudne wydmy na początku. Raz zakopaliśmy sie na około 15min w taki sposób, że auto było metr nad ziemią, dwa koła w powietrzu, a dwóch nie było widać w piachu. Później trafiliśmy w zły kanion i musieliśmy się wracać po waypoint 5min. Kapeć na wydmach i meta. Męczący dzień, szczególnie dojazdówka po oesie – relacjonował Maciek. Wreszcie bezproblemowy dzień ma za sobą litewsko-polska załoga „Black Hawka”, czyli Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski, choć ten dzień rozpoczął się dla nich od naliczenia kary za 4 etap. Na 5 etapie panowie jednak przycisnęli, co dało im 18 pozycję na odcinku, jednak w wyniku wcześniejszej kary sklasyfikowani oni zostali na 47 miejscu w rajdzie. Co jednak najważniejsze, cali, zdrowi i zadowoleni znaleźli się na mecie tego ciężkiego etapu: – Dzisiejszy odcinek był przedzielony 80km neutralizacją . Pierwsza część to 63km z długim, bo 20 km pasmem bardzo trudnych technicznie wydm, gdzie problemy mieli m.in. Sebastian Loeb, Carlos Sainz, Mikko Hirvonen czy przesympatyczny holenderski duet bliźniaków The Coronel Brothers, czy Kuba Przygoński (który generalnie świetnie sobie radzi w trudnym terenie). Na pierwszej części poszło nam naprawdę dobrze, na drugiej było dużo trudnej nawigacji i wiele załóg nie ustrzegło się szukania waypointow, mi również przytrafił sie spadek koncentracji (pewnie na skutek nieprzespanej nocy – bo tego snu było faktycznie mało) i dlatego straciliśmy sporo czasu. Natomiast 18 miejsce na tak trudnym odcinku należy uznać za dobry prognostyk. Dla mnie nauczka po tym dniu jest taka, że Dakar tylko czyha na nasze słabsze chwile i takich okazji nie przegapia, więc zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy i pozostawiać skoncentrowanym! Teraz przed nami 463 km etapu dojazdowego na biwak w Arequipie. Ostatnia noc w Peru, jutro wjeżdżamy do Boliwii – opowiadał Sebastian.
Równym tempem jedzie francusko-polska załoga Polarisa, która walczy nie tylko z terenem, ale także z uzbrojonymi w mocniejsze, wyposażone w turbiny pojazdy. Claude Fournier i Szymon Gospodarczyk w tym starciu na 5 etapie ponownie zajęli 4 miejsce, zaś w klasyfikacji rajdu pozostali na 5 pozycji: – 5 etap Rajdu Dakar: San Juan de Marcona – Arequipa kończymy na 4 miejscu z czasem 4:56. Wyjątkowo trudny i wyczerpujący dzień- aż 506 km dojazdówki i 227 km odcinka specjalnego. Dzisiaj wiele załóg zmagało się z problemami, po drodze mijaliśmy dużo zakopanych aut, o jedno zahaczyliśmy, na szczęście nic poważnego się nie stało. Jutro opuszczamy Peru, rajd przenosi się do Boliwii, będzie coraz wyżej i coraz szybciej – relacjonuje Szymon.
Odnalazła się w wynikach belgijsko-polska załoga MANa 😉 Dave Ingels, Michał Wrzos i Kurt Keysers nadal nie figurują w wynikach 4 etapu ani klasyfikacji po nim, ale na 5 etapie można ich już znaleźć – znaleźli się na 20 miejscu w klasyfikacji odcinka i na takim również są sklasyfikowani po 5 etapach.

etap 5 1

Rafał Sonik

 

Ciekawostka dnia

Antoine Méo cieszy się z czwartego miejsca na środowym etapie. Okrzyknięty cudownym dzieckiem off-roadu zabłysnął w 2016, wygrywając dwa odcinki specjalne w swoim debiucie w Dakarze, ale kontuzja ręki wyeliminowała go potem na półtora roku. Rekonwalescencja przebiegała nie bez problemów. Francuz ma nadzieję, że to koniec jego kłopotów ze zdrowiem.

 

Dramat dnia

Wtorkowy zwycięzca Sébastien Loeb przekonał się w środę, jak łatwo i gwałtownie radość z wygranej może zmienić się w gorycz porażki. Ostatni odcinek na wydmach w Peru pogrzebał nadzieje 9-krotnego mistrza świata WRC, który wycofał się ze swojego trzeciego Dakaru po spędzeniu ponad dwóch godzin w piaskowej pułapce. Pilot Daniel Elena doznał bolesnego urazu podczas upadku samochodu z wydmy.

 

Liczba dnia

Ignacio Casale ma ponad 40 minut przewagi nad Alexisem Hernándezem po pięciu etapach i jest zdecydowanym faworytem do zwycięstwa w klasyfikacji quadów. Kierowca z Chile wygrał do tej pory trzy odcinki specjalne, a na pozostałych dwóch był drugi. W środę Casale stracił nagroźniejszego rywala, gdy wycofał się z rajdu wskutek złamania nadgarstka ubiegłoroczny zwycięzca Siergiej Karjakin.

 

Wypowiedź dnia

Adrien Van Beveren: „Cieszę się, że pokonałem dzisiejszy odcinek, bo był naprawdę trudny. Udało się wyprzedzić rywali. Zaatakowałem w końcówce pierwszej części odcinka, bo wiedziałem że będę mógł wykorzystać  przewagę w drugiej części, zwłaszcza dzięki śladom pozostawionym przez samochody. Moja Yamaha przeprowadziła mnie do końca, chociaż było ciężko. Nigdy wcześniej nie widziałem tak luźnego, sypkiego piasku. Chwilami odpychałem się nogami, aby wyjechać z wydmy.”

 

Mat. pras. Dakar, AM

Fot. General Financing Team Pitlane, Overdrive Racing, Sonik Team

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s