DAKAR 2018 – ETAP 10

Zmęczenie już mocno daje się we znaki zawodnikom, a także ich maszynom. Jeśli do tego dodać ponad 40-stopniowe upały panujące w Argentynie, to walka z terenem i rywalami staje się prawdziwym wyzwaniem. 10 etap Rajdu Dakar 2018 charakteryzował się także skomplikowaną nawigacją, co szczególnie przysporzyło problemów jadącym na czele stawki motocyklistom. Oes z Salty do Belen obfitował w różnego rodzaju wypadki, wielu zawodników zaś do mety docierało już w nocy.  Na szczęście Polacy w komplecie do tej mety dotarli, i to z całkiem dobrymi wynikami.

 

 

Wtorkowa trasa

Dakar jest już w Argentynie, która powitała uczestników upałami sięgającymi 40°C w cieniu. To kolejny, obok trudności trasy czynnik, który nie ułatwiał życia zawodnikom ani w pierwszej, piaszczystej części odcinka specjalnego, ani w końcówce, gdzie nawigacja, zwłaszcza przy pokonywaniu koryt rzek odgrywała dużą rolę.

etap 10 mapa

 

Dzień w skrócie

Losy rywalizacji w kategorii motocykli prawdopodobnie zostały rozstrzygnięte w korycie rzeki w rejonie Belén. Kevin Benavides, Toby Price, Antoine Meo, Stefan Svitko, Joan Barreda i Ricky Brabec stracili zapewne szanse na zwycięstwo w rajdzie, gdy zabłądzili, opuszczając trasę na dobre 10 km. Ich strata wyniosła około 50 minut. Jeszcze gorszy los spotkał lidera klasyfikacji Adriena Van Beverena. Francuz jechał znakomicie, ale przewrócił się przy dużej szybkości zaledwie 3 kilometry przed metą. Matthias Walkner, jedyny z czołówki, który przetrwał wtorkowy etap bez przygód wygrał go z dużą przewagą i został zdecydowanym liderem rajdu. Drugi Joan Barreda traci już blisko 40 minut.

Liderem klasyfikacji samochodów jest nadal Carlos Sainz, pomimo kolejnego świetnego występu Stéphane Peterhansela, który pokonał Giniela De Villiers. Francuz awansował na drugie miejsce w klasyfikacji, bezlitośnie wykorzystując pecha, jaki spotkał Nassera Al-Attiyah. Katarczyk stracił dużo czasu po uszkodzeniu zawieszenia.

Argentyńscy kierowcy quadów uczcili sukcesami przybycie Dakaru do ich kraju. Nicolas Cavigliasso odniósł swoje drugie w tym roku zwycięstwo, a Jeremías González Ferioli był drugi. Ignacio Casale (Chile) jest nadal zdecydowanym liderem zmagań kierowców na quadach.

Wśród załóg SxS tym razem triumfował francusko-szwajcarski duet w składzie Patrice Garrouste i Steven Griener. O ponad godzinę pokonali oni drugą na tym etapie załogę Juan Carlos Uribe Ramos / Javier Uribe Godoy. Liderami natomiast pozostają Reinaldo Varela i Gustavo Gugelmin, którzy ten etap ukończyli na 4 pozycji.

O kolejne etapowe zwycięstwo w kategorii ciężarowej starał się walczyć Federico Villagra, jednak musiał on uznać wyższość innej załogi Iveco – Tona Van Genugtena, Bernarda Der Kinderena i Petera Villemsena. Prowadzili oni przez znaczną część odcinka, ostatecznie pokonując Villagrę o 33 sekundy.

etap 10 3

Matthias Walkner

 

Polacy

Po raz kolejny w górę tabeli wspięli się nasi motocykliści, którzy bardzo dobrze poradzili sobie z niespodziankami 10 etapu. Swój najlepszy jak dotąd wynik na wtorkowym etapie uzyskał Maciek Giemza – dotarł do mety z 27. czasem, awansując na 29 pozycję w rajdzie. Do pierwszej sześćdziesiątki wskoczyli natomiast Paweł Stasiaczek i Maciek Berdysz. Paweł ukończył etap na 63 miejscu, co dało mu awans na 57 miejsce w rajdzie. Nieco szybszy od niego był Maciek, który w klasyfikacji etapu widnieje na 60 pozycji i taką samą zajmuje również po 10 etapach.

Pomimo problemów z quadem, bardzo dobrze spisał się Kamil Wiśniewski, który na 10 etapie dojechał do mety z 14. czasem i na taką samą pozycję awansował w rajdzie: – Dużo problemów przysporzyło mi wczoraj gotujące paliwo. Musiałem się zatrzymywać, by trochę schłodzić quada . Straciłem przez to wiele czasu . Po 10 odcinku odzyskałem pozycję lidera w klasie 4×4, ale to jeszcze nie koniec rajdu . Dziękuje bardzo RS Team za ogromne wsparcie! – mówił Kamil.

Kolejny świetny dzień ma za sobą Kuba Przygoński, pilotowany przez Toma Colsoula. Polsko-belgijska para na 10 etapie uzyskała 6 miejsce, potwierdzając, że ich 6 pozycja w rajdzie nie jest przypadkiem: – Argentyna 🇦🇷 to zupełnie odmienna pogoda i inny teren, niż jeszcze dwa dni temu. Temperatura to ok. 35 stopni ☀️ w cieniu. Pojawiły się wyschnięte rzeki, więcej drzew i traw, więc zupełnie inaczej nam się jedzie. Odcinek był bardzo wymagający fizycznie i nawigacyjnie. Na szczęście Tom bardzo dobrze nawigował i nie mieliśmy żadnych problemów, z czego się cieszę, bo wielu zawodników się pogubiło. Najbardziej odczuliśmy 200 km wydm z kępami traw. Czuliśmy się jak w pralce, a Tom nie mógł utrzymać roadbooka. Samochód spisywał się dobrze, ale na pewno potrzebuje solidnego serwisu, szczególnie zawieszenie – mówił na mecie Kuba. Dobrą nawigacyjną robotę na 10 etapie wykonał nasz „polski Francuz” Xavier Panseri – w połączeniu z bardzo dobrą jazdą jego kierowcy, Khalida Al-Qassimi, dało to 4 miejsce tej załogi na oesie i awans na 7 pozycję w rajdzie. Z 13. czasem ten oes ukończyli Peter Van Merksteijn i Maciek Marton, którzy utrzymali swoje 9 miejsce w rajdzie. Maciek jednak nie jest do końca zadowolony: – Dzisiaj wiele się działo, ale najbardziej szkoda mojego błędu nawigacyjnego, nadrobiliśmy aż 8km w ciężkim terenie, oprócz tego kapeć i raz sie zakopaliśmy akurat obok gościa z kamerą. Wszystkie przypały na pierwszym oesie. Drugi ciężki, ale bez błędów z naszej strony. Toyota imponuje mi wytrzymałością, nie wiem jak to dalej działa – opowiada Maciek. Wydawać by się mogło, że problemy opuściły już litewsko-polską załogę w składzie Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski, którzy po pierwszej części odcinka zajmowali 14 miejsce. Ale kłopoty dopadły ich w dalszej części oesu: – Odcinek nr 10 dał nam się mocno we znaki. Jego pierwsza część poszła nam bardzo dobrze – 14 miejsce to super wynik na tak trudnym nawigacyjnie i technicznie odcinku. Było mnóstwo jazdy w bardzo nieprzyjemnym ciężkim terenie – w zasadzie 1 i 2 bieg przez 20-30 km – naprawdę ciężka jazda. Trudno było znaleźć waypointy, ale udało nam się to zrobić. Była jeszcze wymiana koła na odcinku, więc 14. czas był naprawdę dobry. Druga część odcinka, było gorzej: po 70 km usłyszeliśmy hałas dobiegający z półosi przedniej, zatrzymaliśmy się sprawdzić i okazało się, że nie ma już osłon przegubów. Zdecydowaliśmy się jechać dalej i 15 km przed metą wielki huk i auto stawia bokiem! Wychodzę z samochodu, a z tyłu nie ma nic! – jest wyrwana cała piasta, koło, zawieszenie wszystko pourywane, nie wiadomo od czego – w nic nie uderzyliśmy. Coś musiało już pękać przez jakiś czas aż do urwania. Auto zawisło na brzuchu. Stwierdziliśmy, że musimy jechać, bo do mety zostało już tylko 15 km i dojechaliśmy mimo dużej straty czasowej. Jadąc w potężnym kurzu odpaliliśmy wycieraczki i okazało się, że ta po mojej stronie odmówiła współpracy, dobrze, że po stronie Bena działała. Ja nie widziałem nic, a auto sunęło po ziemi, a w zasadzie po kamieniach, więc możecie sobie wyobrazić, jak czuły się nasze kręgosłupy :/ Jakimś cudem dociągnęliśmy do mety – opowiada Sebastian. Co więcej, sędziowie naliczyli im godzinną karę, co skutkowało ostatecznie 24 pozycją w klasyfikacji etapu. Mimo to panowie awansowali w klasyfikacji rajdu – wskoczyli z 38 na 33 miejsce.

Po ciemku do biwaku w Belen docierała francusko-polska załoga Polarisa, Claude Fournier i Szymon Gospodarczyk. Ukończyli oni ten etap na 5 pozycji, pokonując solidnie będącego przed nimi w klasyfikacji rajdu Peruwiańczyka Anibala Aliagę, ale zachowali swoje 5 miejsce w rajdzie, gdyż ich z kolei wyprzedzili znajdujący się za nimi hiszpański duet Jose Luis Pena Campo / Rafael Tornabell Cordoba, którzy na tym etapie zajęli 3 miejsce i wskoczyli przed „naszych”.

W nocy do mety oesu dotarła również „nasza” ciężarówka z Dave’m Ingelsem, Michałem Wrzosem i Kurtem Keysersem na pokładzie. Warto jednak było o tę metę walczyć, gdyż finiszując z 19. czasem panowie awansowali również na 19 miejsce w klasyfikacji rajdu.

etap 10 1

Paweł Stasiaczek

 

Ciekawostka dnia

W cieniu czwórki Peugeotów oficjalnego zespołu, który stanął na starcie 40. Dakaru, Khalid Al Qassimi także zasiada w kokpicie modelu 3008 Maxi. Nieco mniej znany kierowca ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest regularnym uczestnikiem rajdów WRC, ale startuje także na wydmach w swoim kraju. W Dakarze bierze udział po raz drugi z rzędu. Spisuje się coraz lepiej. Już kilka razy meldował się na mecie odcinków specjalnych w czołowej dziesiątce. Czwartym miejscem we wtorek potwierdził po raz kolejny swoje wysokie umiejętności i awansował na 7 pozycję w klasyfikacji generalnej, tuż za naszym Kubą Przygońskim.

 

Dramat dnia

Bracia Benavides przystąpili do odcinka w ich rodzinnym mieście Salta z wielkimi nadziejami. Kevin prowadził przez pierwsze 242 kilometry ze sporą przewagą nad rywalami, ale potem popełnił poważny błąd nawigacyjny, wjeżdżając w niewłaściwe koryto rzeki i stracił dużo czasu. Zamiast prowadzenia w rajdzie, co wydawało się być w zasięgu ręki, Argentyńczyk ma teraz ma teraz 41 minut straty do nowego lidera. Brat Kevina, Luciano, był na dobrej drodze do pierwszej dziesiątki w swoim debiucie w Dakarze, ale zaliczył poważny w skutkach upadek i nie zobaczymy go na mecie.

 

Liczba dnia

Nasser Al-Attiyah ledwo dojechał do mety z powodu uszkodzenia tylnego wahacza 45 km przed metą. Średnia szybkość kierowcy Toyoty na odcinku wyniosła 56 km/h. Dla porównania, średnia szybkość Stéphane Peterhansela to 100 km/h.

 

Wypowiedź dnia

Toby Price: “To był jeden z tych dni, o których chce się zapomnieć. Tak niestety bywa, ale nie poddam się. Zobaczymy, co przyniesie reszta tygodnia. Myślę jednak, że szanse są niewielkie. Pomimo to, muszę teraz dać z siebie wszystko i czekać, co się stanie. Nigdy nie wiadomo, ale nie wygląda to dobrze. Taki jest fakt.”

 

Mat. pras. Dakar, AM

Fot. Red Bull Content Pool, Facebook / Paweł Stasiaczek

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s