VENI, VIDI, VICI – podsumowanie Baja Russia Northern Forest

Baja Russia Northern Forest to zupełnie nietypowa runda Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country, bo jako jedyna rozgrywana jest na śniegu i lodzie. W tym roku było komu rozgrzewać te śniegi Karelii, gdyż obsada rajdu była wybitnie mocna. Ale ci najwięksi „mocarze” gościli tu po raz pierwszy i po raz pierwszy mieli okazję rywalizować w zimowych warunkach. „Veni, vidi, vici” – może powiedzieć Nasser Al-Attiyah, który faktycznie przybył, zobaczył i zwyciężył, pokonując nawet tych, co z rosyjską zimą są za pan brat. Polacy natomiast mieli tu zmienne szczęście.

 

Gdyby nie to, że Nasser Al-Attiyah to rajdowy stary wyjadacz, to o jego zwycięstwie w Baja Russia można by powiedzieć „szczęście początkującego”. Ten „król pustyni” pojawił się na zimowych trasach cross country po raz pierwszy, ale śnieżna nawierzchnia i kolcowane opony są mu znane z rajdów WRC. Podobnie sprawa się ma z Martinem Prokopem, także debiutującym w Baja Russia, który wywalczył tu sobie 2 miejsce. Okazało się więc, że obaj panowie w zimowej scenerii potrafią świetnie jeździć każdą rajdówką. I to na tyle dobrze, by pokonać lokalnych kierowców, na czele z rosyjskim bohaterem, Vladimirem Vasilievem, który finalnie stanął na najniższym stopniu podium.

Całkowicie debiutujący na śnieżno-lodowych trasach Kuba Przygoński z Baja Russia przywiózł przede wszystkim cenną lekcję, a uczył się wyraźnie z odcinka na odcinek, notując coraz lepsze czasy i ostatecznie plasując się tuż poza podium, na 4 miejscu. Z kolei lekcję pokory z mroźnej Karelii przywiózł Aron Domżała, który, jako zeszłoroczny triumfator tego rajdu, znajdował się w gronie faworytów – tym razem z Rosji wyjechał bez punktów Pucharu Świata za sprawą dwóch dachowań i innych problemów. Dachowanie także pokrzyżowało plany debiutującemu w Pucharze Świata Tomkowi Baranowskiemu, który miał chrapkę (i szansę) na pierwsze punkty w klasyfikacji grupy T2. Z kolei z punktami w grupie T3 (2 miejsce), a także w generalce (10 miejsce) do Polski powrócił Szymon Gospodarczyk, który wspierał swoim doświadczeniem startującego po raz pierwszy w zimowym rajdzie Claude’a Fourniera.

fournier

Claude Fournier i Szymon Gospodarczyk w drodze po srebro Baja Russia

 

PO KOLEI…

Baja Russia Northern Forest tradycyjnie otworzyła sezon Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country. Równolegle toczyła się tu walka załóg rywalizujących w Mistrzostwach Rosji. Do udziału w pucharowej rozgrywce zgłosiły się 23 załogi. Spośród nich na starcie nie pojawił się Mirek Zapletal wraz z Markiem Sykorą, z udziału w rajdzie z powodów zdrowotnych zrezygnował też Andrey Novikov, zaś 2 inne załogi nie zostały dopuszczone do startu w Pucharze z powodów technicznych. Na trasę piątkowego prologu wyjechało zatem 19 aut – 11 T1, 5 T2 i 3 T3. Liczący 19km superoes – ku radości polskich kibiców – padł łupem Arona Domżały i Maćka Martona (Toyota Hilux Overdrive), którzy byli szybsi o 4s od Nassera Al-Attiyah i Mathieu Baumela (Toyota Hilux Overdrive) oraz o 49s od Tapio i Toniego Lauronen (Mistubishi Pajero). W grupie T2 pierwszymi liderami zostali Rosjanie Alexey Titov i Andrey Rusov (Ford F-150 Raptor), którzy wyprzedzili o 50s Katarczyków Adela Abdullę i Nassera Al-Kuwari (Toyota LC VDJ 200), a ci z kolei byli o 16s szybsi od naszych polskich debiutantów, Tomka Baranowskiego i Grześka Konczaka.(Toyota KDJ 155). W T3 także pierwsze zwycięstwo etapowe należało do Rosjan – prolog wygrali Dmitrii Ponomarenko i Kirill Shubin (Polaris RZR 900), pokonując o 24s debiutującego na śniegu Claude’a Fourniera jadącego z „naszym” Szymonem Gospodarczykiem, zaś ten dakarowy duet aż o minutę i sekundę wyprzedził damską rosyjską załogę w składzie Maria Oparina i Taisia Shtaneva (BRP Maverick Atmo). Ale prolog to był dopiero maleńki ułamek z pond 520km oesowych Baja Russia – prawdziwa rywalizacja rozpoczęła się w sobotę.

vasiliev

Najszybsi z Rosjan – Vladimir Vasiliev i Konstantin Zhiltsov – nie mieli łatwego zadania w swoim domowym rajdzie

W sobotę zawodnicy mieli do pokonania 2 odcinki specjalne – 103km i 170km. I tu już do głosu doszli broniący tytułu w Pucharze Świata Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel, którzy zwyciężyli na obu oesach i wyraźnie odsadzili rywali. Za ich plecami zaś toczyła się walka o kolejne pozycje na podium. Na SS2 popis swoich umiejętności dali Finowie – Tapio i Toni Lauronen, którzy jadąc „zwykłym” Pajero ustąpili katarsko-francuskiemu duetowi zaledwie o 48s. 55s do nich stracili natomiast Czesi Martin Prokop i Jan Tomanek w swoim dakarowym Fordzie F-150. Najszybsi z Rosjan, urzędujący mistrzowie tego kraju, Vladimir Vasiliev i Konstantin Zhiltsov, znaleźli się na 4 miejscu ze stratą 30s do Czechów. Po OS3 sytuacja nieco się zmieniła. Martin Prokop stawiał na koła przewróconą Toyotę Arona Domżały, poświęcając na tę operację kilka minut, ale te zostały mu odliczone, a Czech ostatecznie zajął 2 miejsce na oesie i wskoczył również na 2. pozycję w klasyfikacji po tym odcinku. Tapio Lauronen na tym odcinku finiszował z 4. czasem, pokonany tym razem także przez Vladimira Vasilieva, jednak w klasyfikacji dnia Fin plasował się na 3. pozycji ze stratą zaledwie 2 minut do Prokopa, zaś Rosjanin nadal obejmował 4. miejsce, tracąc do Fina 44s. Już po tych dwóch oesach i piątkowym prologu Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel mieli wypracowaną przewagę 4’20”. W niedzielę zaś potwierdzili swoją dominację w rajdzie, wygrywając oba rozegrane w tym dniu oesy i „dokładając” kolejne sekundy – na koniec rajdu ich przewaga nad 2. miejscem wynosiła 5’55”. Walka o pozostałe miejsca na podium natomiast toczyła się nadal. Na pierwszym z niedzielnych odcinków, SS4, z tej walki wypadł Tapio Lauronen, który musiał się wycofać z rajdu z powodu awarii półosi. Pewnie po swoje 2 miejsce w rajdzie pewnie natomiast pomknął Martin Prokop, na obu odcinkach notując 2. czas. Z kolei z problemów Lauronena skorzystał Vladimir Vasiliev i z 3. lokatą na SS4 oraz 4. na SS5 finalnie zameldował się na 3. pozycji w rajdzie. Na ostatnim oesie zaś wyprzedził go „nasz” Kuba Przygoński, który „rzutem na taśmę” wywalczył sobie oesowe podium (3.miejsce).

Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel wygrywając swoją pierwszą Baja Russia Northern Forest po raz kolejny pokazali, że nie ma na nich mocnych w Pucharze Świata, i to na żadnej nawierzchni. Zwyciężają w pierwszej rundzie nie tylko zdobyli komplet punktów, ale także zasygnalizowali, że są w mistrzowskiej formie i pełnej gotowości do obrony tytułu. Co więcej, świetnie się tu bawili: – Dużo słyszeliśmy o tym rajdzie. Kiedy tu przyjechałem, trochę się martwiłem tym, jak auto terenowe będzie się tutaj zachowywało, wszystko było dla nas nowe. Ale po dwóch czy trzech kilometrach przejechanych po śniegu przyzwyczailiśmy się i cieszyliśmy się jazdą i wszystkim, co działo się dookoła – mówił Nasser Al-Attiyah. – Najciekawsze jest to, że tutejsze drogi są cudowne. Rajd jest za krótki, chcielibyśmy się ścigać dalej – jutro, pojutrze i po-pojutrze! Potrzebujemy jeszcze trzech dni. Rajd jest fantastyczny, ten las, jazda po lodzie, śniegu… – dopowiadał Mathieu Baumel.

nasser2

Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel potrafią wygrywać na każdej nawierzchni

Grupa T2 także miała na Baja Russia Northern Forest wyraźnych liderów, którzy „objawili” się już na prologu. Tyle, że tu akurat nie było niespodzianki – rajd zdominowali faworyci gospodarzy i zeszłoroczni zwycięzcy Baja Russia, Alexey Titov i Andrey Rusov w Fordzie Raptorze. Ich łupem padły wszystkie oesy rajdu, a przewaga Rosjan nad rywalami była ogromna – na koniec 2 etapu wynosiła ona 18’59”, a na koniec rajdu aż ponad 40 minut! Z kolei sprawa 2 i 3 miejsca już wcale nie była taka oczywista. Już po prologu można się było spodziewać, że o miejsce na podium powalczy katarski duet Adel Abdulla i Nasser Al-Kuwari, jadący swoją nową Toyotą Land Cruiser i znający już trasy Baja Russia. Kandydatami do miejsca na podium zdawali się też być nasi pucharowi debiutanci, Tomek Baranowski i Grzesiek Konczak, którzy na prologu zajęli 3 miejsce, jednak te nadzieje rozwiało dachowanie chłopaków na SS2. Pierwszy sobotni odcinek wskazywał Rosjankę Yuliyę Migunovą-Khegay, jadącą Fordem Raptorem w towarzystwie Łotysza Aldisa Vilcansa, jako kolejną z kandydatek do podium, gdyż to ona na SS2 znalazła się na 3 miejscu, za Titovem i Abdullą. Rozstrzygnięcie przyniósł natomiast drugi z sobotnich oesów, SS3. Tu, oczywiście, królował Titov, jednak 2 miejsce wywalczyli sobie Portugalczycy Bruno Oliveira i Paulo Marques, pokonując aż o ponad 24 minuty Abdullę (3 miejsce na SS3) i obejmując 2 miejsce w klasyfikacji na koniec dnia. W niedzielę Katarczycy starali się odrobić tę stratę i byli na dobrej drodze do tego, bo na obu oesach zanotowali 2. czas, jednak wystarczyło to tylko na zmniejszenie straty do Portugalczyków do 7’14”. Ostatecznie zatem to załodze Oliveira / Marques przypadło w udziale 2 miejsce, Abdulla i Al-Kuwari stanęli na najniższym stopniu podium, a Titov i Rusov – całkowicie zasłużenie – zgarnęli 1 miejsce: – Wszystko jest w porządku, rajd jest super, dziękuję bardzo organizatorom! Wszystko jest tak, jak w zeszłym roku, tylko lepiej. Wszystkie leśne partie trasy były trudne pod względem nawierzchni, było tam trochę kamieni i rowów, więc nie dało się szybko jechać. A w tym roku te trasy, wszystkie partie, były szybsze – opowiadał na mecie Alexey Titov.

titov

Alexey Titiv i Andrey Rusov wyraźnie dominowali w grupie T2

W grupie T3 także już od początku rajdu królowali Rosjanie – Dmitrii Ponomarenko i Kirill Shubin. Co ciekawe, Ponomarenko nie był zgłoszony do rajdu jako kierowca w tej załodze – zastąpił na tym miejscu Ravila Maganova. Niemniej to właśnie rosyjska załoga od początku rajdu dominowała w tej grupie, wygrywając prolog i dwa sobotnie oesy. W klasyfikacji na koniec dnia Ponomarenko i Shubin dzierżyli palmę pierwszeństwa i mieli ok. 11 minut przewagi. W niedzielę natomiast już nie poszło im tak gładko. Dwa ostatnie oesy bowiem padły łupem francusko-polskiego dakarowego duetu, Claude’a Fournier i Szymona Gospodarczyka, ale zdołali oni odrobić ok. 7,5 minuty do Rosjan, a więc zbyt mało, by wygrać rajd. Jednak gdyby nie oni, to Rosjanie nie tylko by nie wygrali, ale też byliby w poważnych tarapatach, bowiem Fournier i Gospodarczyk wyciągnęli ich z rowu, umożliwiając Ponomarence i Shubinowi dotarcie do mety. Tymczasem spokojnie do mety jechała trzecia z załóg T3 startujących w Baja Russia, Rosjanki Maria Oparina i Taisia Shtaneva. Dotarcie do mety naturalnie dało tym paniom miejsce na podium – stanęły na jego najniższym stopniu.

ponomarenko

Dmitrii Ponomarenko i Kirill Shubin pomknęli po zwycięstwo w grupie T3

 

POLSKIE PÓŁ NA PÓŁ

Polscy kibice po Baja Russia Northern Forest w połowie mają powody do radości, a w połowie do smutku. Dwie załogi z Polakami w składzie bowiem dotarły do mety z bardzo dobrymi wynikami, dwie zaś mogą zdecydowanie powiedzieć, że nie był to ich rajd. Zacznijmy jednak od tych, którzy dostarczyli nam powodów do radości.

Na pewno o udanym rajdzie możemy mówić w przypadku Szymona Gospodarczyka, który po raz drugi zasiadł u boku swojego towarzysza z Dakaru 2018, Francuza Claude’a Fournier, tyle, że tym razem w zupełnie innych warunkach. Dodajmy – warunkach dla francuskiego kierowcy nowych, gdyż po raz pierwszy zasiadł on za sterami Polarisa uzbrojonego w kolcowane opony. Dla Szymona natomiast był to już 3 start w Baja Russia – 2 lata temu wraz z Aronem Domżałą także Polarisem wygrał tu w grupie T3, zaś w zeszłym roku Aron i Szymon triumfowali na pokładzie Toyoty w generalce. Jego doświadczenie zatem było ogromnym wsparciem dla jeszcze bardziej doświadczonego, ale nie w zimowych, rosyjskich warunkach Claude’a Fournier. Panowie jednak mieli w tym roku wyjątkowo ciężko, gdyż w pozbawionym okien i ogrzewania Polarisie tamtejsze mrozy okazały się naprawdę nieznośne. Gorąca za to była ich rywalizacja z Rosjanami – Ponomarenko i Shubinem, którzy także jechali w barwach zespołu Xtreme+. Rosjanie narzucili od początku rajdu wysokie tempo, ale „początkujący” w zimowym rajdzie Fournier także szybko oswoił się ze śnieżną nawierzchnią, czego efektem były wygrane oba niedzielne oesy. Jeszcze bardziej gorące okazały się serca Claude’a i Szymona, gdyż panowie mieli okazję wykorzystać problemy rosyjskiej załogi i wygrać rajd, jednak woleli zagrać fair play i pomóc kolegom w opałach. Sami zaś mogli cieszyć się ze srebrnego medalu: – Baja Russia Northern Forest za nami, a ja nadal czuję zimno😉 Piękne zimowe warunki, bandy sięgające miejscami 2 metrów sprawiły, że mieliśmy wielką frajdę z jazdy i w miarę wysokie poczucie bezpieczeństwa, jednak temperatura w okolicach -17 stopni dała nam w kość. Ze względów bezpieczeństwa musimy używać homologowanych kombinezonów i butów, a te są bardzo cienkie. Nasz Polaris nie ma ogrzewania ani szczelności, więc temperatura w środku jest podobna jak ta na zewnątrz. Trasa to 520 km, podzielona na 5 odcinków specjalnych. Wygraliśmy dwa z pięciu oesów. Na 4 odcinku nasi główni rywale wpadli w zaspę i nie mogli wyjechać o własnych siłach, gdy zobaczyliśmy ich w rowie od razu zatrzymaliśmy się, żeby im pomóc. Tym sposobem obronili pierwsze miejsce, a my przyjechaliśmy na metę 3 minuty po nich i cieszyliśmy się z drugiej pozycji – podsumowuje Szymon. Nie pozostaje nic więcej do dodania, poza gratulacjami i brawami za piękną postawę fair play!

szymon

Claude Fournier i Szymon Gospodarczyk w Baja Russia zdobyli srebro i wdzięczność rywali


Kuba Przygoński, startujący w Baja Russia ze swoim stałym pilotem Tomem Colsoulem, także debiutował na śnieżno-lodowej nawierzchni i kolcowanej oponie. Jego MINI John Cooper Works Rally, przystosowane głównie do piasków, wymagało zmiany ustawień na zimowe. To okazało się głównym kłopotem, z jakim musiał sobie radzić Kuba. Sam kierowca także musiał „wstrzelić” się w rytm jazdy po śniegu i lodzie. Polsko-belgijska załoga rozpoczęła swoją walkę w Baja Russia Northern Forest od 7 miejsca zajętego na prologu, ale z oesu na oes coraz bardziej się rozkręcała. Z 5 miejscem na SS2 i 6 na SS3 na koniec sobotnich zmagań Kuba i Tom zajmowali 5. lokatę w rajdzie.

W niedzielę panom szło jeszcze lepiej – na SS4 zanotowali 4. czas, zaś na kończącym rajd SS5 skutecznie zawalczyli o oesowe podium, zajmując 3 miejsce. To dało im awans na 4 miejsce, jakie ostatecznie zajęli w rajdzie.

Biorąc pod uwagę to, że Kuba po raz pierwszy startował w zimowym rajdzie oraz mocnych i doświadczonych rywali, można więc mówić o bardzo dobrym wyniku. Tym bardziej, że przyniósł mu pierwsze w tym roku punkty Pucharu Świata.
Niestety bez pucharowych punktów z mroźnej Karelii wyjechali Aron Domżała i Maciek Marton. W ich przypadku akurat o braku doświadczenia nie można mówić, bo zarówno Aron, jak i Maciek, w Baja Russia startowali już po 2 razy. To doświadczenie zadziałało raczej na ich niekorzyść, bo polska załoga stawiana była w roli jednych z faworytów rajdu i temu zadaniu panowie chcieli sprostać. Rajd rozpoczął się dla nich fantastycznie, bo od zwycięstwa na prologu. A skoro tam udało się pokonać nawet Nassera Al-Attiyah, to dawało to nadzieję na 2 z rzędu wygraną Arona w Baja Russia Northern Forest. Aron i Maciek po prostu chcieli ten rajd wygrać, ale najwidoczniej nie chciała tego ich Toyota Hilux Overdrive 😉 Mimo tego, że doganiała swoją „siostrę” prowadzoną przez Nassera Al-Attiyah, to jednak bardziej niż ścigać się wolała… poleżeć 😉

Odległa, 16. lokata, jaką Aron i Maciek zajmowali po tych sobotnich przygodach, nie dawała im już szans na dobry wynik w rajdzie, ale panowie nie poddali się i wyjechali w niedzielę na trasę, by zawalczyć o zwycięstwa oesowe: – Na półmetku pierwszego oesu wyszliśmy na zdecydowane prowadzenie, ale niestety w pewnym momencie dojechaliśmy do jednego z rywali i okazało się, że nie działa system ostrzegania o wyprzedzaniu. Jechaliśmy długo w jego kurzu śnieżnym, tracąc sporo czasu, bo nawet nie wiedział, że jesteśmy za nim. Niestety podczas wyprzedzania złapaliśmy kapcia i o najlepszym czasie mogliśmy zapomnieć. Awarii systemu nie udało się naprawić między oesami i podjęliśmy decyzję, że nie wyjeżdżamy na ostatni odcinek. Było tempo i szansa, by powalczyć o zwycięstwo, ale niestety tym razem Baja Russia Northern Forest nie była dla nas łaskawa i nie ułożyła się po naszej myśli – mówił Aron.

aron

Aron Domżała i Maciek Marton, pomimo kłopotów, pokazali świetne tempo

Rajd także nie ułożył się po myśli debiutujących w Pucharze Świata Tomka Baranowskiego i Grześka Konczaka. Dla nich też zaczął się bardzo dobrze, bo od 3 miejsca w T2 wywalczonego na prologu. I na tym – niestety – koniec dobrych wiadomości : ( Nie pomogło nawet czujne oko Krzysztofa Hołowczyca, który w Rosji doglądał poczynań swoich „wychowanków” z zeszłorocznego Dacia Duster Elf Cup, dając im cenne wskazówki. Już na pierwszym z sobotnich oesów panom przydarzyła się przygoda.

Tomek i Grzesiek gorąco wierzyli też w to, że w niedzielę będą mogli zdobyć kolejne doświadczenia na śnieżnej trasie Baja Russia, a jednak… – Pierwsza runda Pucharu Świata w Rajdach Cross Country 2018 już za nami. Niestety po przygodzie z dachem wynajęty serwis przekroczył dozwolony czas na naprawę auta. Z tego powodu nie dopuszczono nas do startu kolejnego dnia – mówili panowie z Finarto Racing. No cóż, pierwsze koty za płoty, dalej może być już tylko lepiej: – Przygotowania do kolejnych rund cały czas idą pełną parą. Jesteśmy w trakcie budowy własnego auta i zespołu serwisowego, które pochodzić będzie ze stajni Hołowczyc Racing. Na pewno będzie na co popatrzeć! – zapowiadają.

finarto

Pierwsze koty za płoty – tak o swoim starcie w Baja Russia mogą powiedzieć Tomek Baranowski i Grzesiek Konczak

Następny rajd Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country już niebawem. 2 runda to Dubai International Baja, która startuje już 8 marca. A tam zawodników czeka spotkanie z gorącymi wydmami.

 

AM

Fot. Denis Kuznetsov, Dmitriy Galchun

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s