PŁYWACKIE ZAWODY CROSS COUNTRY – Polacy zdominowali Hungarian Baja

Co tu dużo mówić – Polska podbiła Węgry! Prawie wszyscy polscy zawodnicy wyjechali z Hungarian Baja z pucharami. Węgrzy zafundowali zawodnikom niezłą lekcję pływania, ale dla naszych im trudniej, tym lepiej. Dowodem tego są wyniki – 8 Polaków stanęło na podium tego rajdu w różnych kategoriach. Żadna inna nacja nie zdobyła tu tylu laurów, więc jako reprezentacja wygraliśmy ten rajd!

Tegoroczna, 15. edycja Hungarian Baja po raz kolejny ściągnęła do węgierskiego Veszprem najlepszych zawodników, zarówno tych na pokładach samochodów, jak i na motocyklach i quadach. Była ona bowiem 8. rundą samochodowego Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country oraz 3., finałową rundą motocyklowo-quadowego Pucharu Świata FIM w Rajdach Baja. Równolegle do rozgrywek pucharowych toczyły się tu nie mniej emocjonujące rozgrywki krajowe. Niemal w każdej kategorii startowali Polacy – zabrakło naszych jedynie w pucharowej stawce motocyklowej, ale, co ciekawe, i w tej klasyfikacji świętowaliśmy sukces. Polscy zawodnicy znaleźli się na listach startowych Pucharu Świata FIA, quadowego Pucharu Świata FIM, grupy TH samochodowych Mistrzostw Węgier oraz klasyfikacji pojazdów SxS. W każdej z tych kategorii cieszyliśmy się z podium.

Lekko nie było! Veszprem tradycyjnie przywitało zawodników skwarem i w takich upalnych warunkach musieli się oni zmierzyć w popołudniowym 11,5-kilometrowym prologu. Już tam Polacy pokazali, że będą walczyć w tym rajdzie o najwyższe pozycje. W sobotę, kiedy rozgrywana była główna część rajdu, składająca się z dwukrotnie przejeżdżanych odcinków o długościach 23km i 153km (ten dłuższy został skrócony ze 181km), warunki na trasie były jż zupełnie inne. Na prologu były jedynie drobne watersplashe, zaś na sobotnich oesach po intensywnych upałach deszczu niektóre kałuże dosłownie pochłaniały pojazdy, a na trasie było błotniście i ślisko. Trochę lepiej wyglądała popołudniowa pętla, bo wróciły upały, a woda na trasie nieco obeschła. Ta wodnisto-błotnista trasa zebrała żniwo w postaci awarii, ale na szczęście nie wśród Polaków. Ci w komplecie i ze świetnymi wynikami dotarli do mety.

HB Podium

 

Polacy

Hungarian Baja była ostatnią, decydującą rundą Pucharu Świata FIM w Rajdach Baja. Jedynym polskim zawodnikiem, który wystartował w jednej z dwóch poprzednich rund i stawił się na starcie węgierskiego rajdu był Arek Lindner. Po bardzo dobrym 5 miejscu wywalczonym w Baja Aragon, miał on szansę powalczyć o podium zarówno w Hungarian Baja, jak i klasyfikacji rocznej. Rywali miał jednak bardzo mocnych, szczególnie lidera tej klasyfikacji, Hiszpana Daniego Vilę oraz zwycięzcę zeszłorocznej Hungarian Baja i obrońcę ubiegłorocznego tytułu Portugalczyka Arnaldo Martinsa. W klasyfikacji rocznej Arka wyprzedzał także pochodzący z Emiratów Arabskich Khalifa Al Raisse, który także pojawił się na Węgrzech. Groźnym przeciwnikiem okazał się też Słowak Juraj Varga, który jednak do pucharowej walki włączył się dopiero w tej ostatniej rundzie. Arek już na prologu zaznaczył, że będzie walczył o podium, zajmując 3 miejsce w klasyfikacji odcinka, ulegając jedynie Martinsowi i Vili. Z kolei na sobotnich wodno-błotnych oesach Hiszpan miał problemy, zaś bardzo dobrze pojechał Varga, który wyprzedził Polaka, zajmując 2 miejsce za Martinsem. Byłoby nieco inaczej, bo z 5 oesów na 3 to nasz zawodnik zajmował 2 miejsce, ale nie uniknął on kar, których łącznie zgromadził 12 minut. Drugie miejsce odpłynęło Arkowi wraz z karami, ale wystarczyło to, aby zająć 3 miejsce w rajdzie (choć o włos, a dokładnie o 48 sekund Arek otarł się o 2 miejsce), co również dało mu 3 miejsce w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata! – Hungarian Baja była ostatnią rundą rozstrzygającą pozycje w PŚ. Z tego powody głównie rywalizowali tu zawodnicy, którzy walczyli o pudło w klasyfikacji generalnej. Po Hiszpanii z moich głównych rywali stawili się Hiszpan Daniel Vila, Portugalczyk Arnaldo Martins i Dubajczyk Khalifa Al Raisse, z czego przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą 2, postawili bardzo wysoki poprzeczkę, jeśli chodzi o tempo na Baja Spain. Wierzyłem, że w dużym stopniu wynikało to ze znajomości i obyciu w tamtejszym terenie oraz z warunków atmosferycznych. Ogólnie nadal podtrzymuję moją opinię, że quad 4×4 jest najbardziej uniwersalnym pojazdem terenowym, który robi robotę w każdych warunkach terenowych i atmosferycznych i tak, jak mój sprzęt, tak ja lubimy warunki tzw. „czym gorzej tym lepiej „. Udało mi się to udowodnić kolejny raz na Węgrzech, gdzie niespodziewane załamanie pogody kolejny raz w tym sezonie pokazało, że w ciężkich warunkach potrafimy być najszybsi , co potwierdzają wyniki na międzyczasach. Wiadomo – jak to na rajdach długodystansowych – to oczywiście nie wszystko i tak też w moim przypadku długotrwała naprawa koła na oesie sprawiła że spadłem na 2 miejsce, a później kary czasowe z przewagi 11 min nad 3 miejscem przesunęły mnie o kolejną pozycję w dół z raptem 50 sec stratą do 2 miejsca (nowi ludzie, nowe ciekawostki i znowu zagadałem się przed wjazdem do Parc Ferme . Jakby tego było mało, to ja tym razem również miałem problemy ze zbyt wielką ilością wody, gdyż już od początku pierwszego długiego os miałem jakieś przebicie na instalacji i po wjechaniu w wodę, która była wszędzie, traciłem moc i prędkość, gdzie po rozpędzeniu się miałem max 50 km /h. Niestety mimo wielu prób nie mogłem sobie z tym poradzić i razem na wszystkich odcinkach specjalnych zrobiłem tak ok. 40km. Dodatkowo skrócono nam czas serwisu z 1h na 20 min i tam też zabrakło czasu, aby to ogarnąć. Musiałem więc mimo swej natury omijać kałuże , co czasem wyglądało komicznie, jak kilkunastu fotografów przygotowuje się do strzelania mega foty z rozbryzgiem, a tu nagle rider wyhamowuje na rajdzie cross country do 1km/h i przetacza się na jej druga stronę . Takie Rally  – podsumowuje w swoim stylu Arek Lindner.

 

HB Lindner

Arkadiusz Lindner

 

17 minut do podium zabrakło natomiast drugiemu z naszych zawodników, Pawłowi Otwinowskiemu. Paweł na 4 z 5 oesów finiszował z 4 miejscem, ale jego konto także zasiliły kary – łącznie 10 minut. Te jednak akurat w przypadku Pawła nie miały większego znaczenia. Nawet bez nich nie zepchnąłby Arka z podium, zaś Dani Vila, który znalazł się na 5 miejscu, nie ukończył jednego z oesów, więc i tak znalazłby się za Pawłem. Paweł, choć sam na podium Hungarian Baja nie stanął, to przysłużył się Arkowi, gdyż swoją dobrą jazdą „zrobił tłum”, trzymając w większym dystansie od Arka jego głównych rywali do podium Pucharu Świata. Krótko mówiąc – zabrał im cenne punkty. Nota bene Hungarian Baja był drugim w tym roku zagranicznym rajdem, w którym obaj panowie wystartowali – spotkali się wcześniej na pustynnym Afriquia Merzouga Rally.

 

HB Otwinowski

Paweł Otwinowski

 

W Pucharze Świata FIA w Rajdach Cross Country Polskę reprezentował tylko Kuba Przygoński, któremu tradycyjnie partnerował belgijski pilot Tom Colsoul. Po wygranym przez Kubę prologu można było liczyć na to, że to właśnie on zwycięży w Hungarian Baja, zyskując kolejne punkty przewagi nad rywalami w klasyfikacji pucharowej. Ten drugi cel udało się osiągnąć, od tego pierwszego Kubę oddzieliło… 15 sekund!

 

HB Przygon

Jakub Przygoński / Tom Colsoul

 

Po pierwszej pętli, na której polsko-belgijski duet zajął 3 miejsce na SS2 i 2 na SS3, tracili oni do swojego zespołowego kolegi, Naniego Romy, 46 sekund, zatem na 2 pętli chcieli tę niewielką stratę odrobić. Polak wygrał oba odcinki w drugiej pętli, ale udało się odzyskać jedynie 31 sekund. Ostatecznie Kuba po tej pasjonującej walce z Hiszpanem zajął 2 miejsce w rajdzie, ale osiągnął nadrzędny cel, czyli powiększenie przewagi w Pucharze Świata.

 

 

Kolejne 2 polskie załogi walczyły w Mistrzostwach Węgier w grupie TH i okazały się klasą same dla siebie. W zasadzie rozegrały ten rajd między sobą, gdyż żaden z ich rywali (startowało 5 załóg) nie dotarł do mety. Na prologu najszybszy był duet Mariusz Wiatr i Łukasz Łaskawiec, zaś tuż za nimi uplasowali się ich teamowi koledzy Łukasz Bzdyl i Artur Janda.

 

HB Bzdyl

Łukasz Bzdyl / Artur Janda

 

Sytuacja zmieniła się po pierwszej sobotniej pętli. Na SS2 znów szybsi byli Mariusz i Łukasz, którzy powiększyli przewagę nad Łukaszem i Arturem do 56 sekund, ale na SS3 o 1:02 wygrał duet Bzdyl / Janda, który objął prowadzenie. Na drugiej pętli górą znów byli Mariusz Wiatr i Łukasz Łaskawiec, dokładając swoim kolegom ponad 6,5 minuty. Niemniej  załoga Pajero i tak mogła się cieszyć z 2 miejsca w rajdzie, bo o metę łatwo nie było:

 

Mariusz Wiatr i Łukasz Łaskawiec, którzy także nie mieli lekko, dotarli do mety, zdobywając zwycięstwo w tych zawodach pływackich, jakimi była tegoroczna Hungarian Baja: – To wcale nie jest śmieszne. Takiej ulewy w nocy to jeszcze nie widziałem. A rano na trasie masakra. Kałuże głębokie na metr. Woda się przelewała przez maskę. Co oczywiście zaowocowało przerywaniem silnika. Dodatkowo siadły nam od oporu wody wentylatory, a raczej bezpieczniki. Poza tym trasy super. Organizacja super. No i wynik satysfakcjonujący  – podsumowuje Mariusz Wiatr.

 

HB Wiatr

Mariusz Wiatr / Łukasz Łaskawiec

 

O powtórkę zeszłorocznego triumfu w kategorii SxS w tegorocznej Hungarian Baja walczyła polska załoga w składzie Mirek Stocerz i Rafał Marton. Po prologu, który wygrali, wydawało się, że uda im się ten tytuł obronić. Mieli oni jednak bardzo poważnych rywali – Dirka von Zitzewitza, który jako pilot Giniela de Villiersa ma na koncie zwycięstwo w Rajdzie Dakar (2009), a w tym roku 3 miejsce w tym klasyku. Partnerował mu debiutujący w cross country, ale mający bardzo bogate doświadczenie w rajdach WRC Ola Floene. Można się było spodziewać, że ten gwiazdorski duet będzie największym zagrożeniem dla Mirka i Rafała i rzeczywiście tak było – von Zitzewitz i Floene wygrali wszystkie sobotnie oesy, Ostatecznie Polacy po zaciętej walce stracili do tej niemiecko-norweskiej załogi 4:34, zdobywając 2 miejsce w rajdzie. – Armagedon !!! Ulewa, błoto i metrowej głębokości kałuże. Straciliśmy nawiew do kasków i jednocześnie straciliśmy widoczność. Roadbook zmienił sie w kupkę błota – połowa nieczytelna – walczymy, aby dotrzeć do mety – meldowali po pierwszej pętli Mirek i Rafał. Ta walka o dotarcie do mety im się opłaciła, bo mimo tego, że nie wygrali, to zostawili w tyle aż 15 załóg, z których 3 do mety nie dotarły wcale, a wiele utknęło na poszczególnych oesach, nie kończąc ich. Wobec tego 2 miejsce Mirka Stocerza i Rafała Martona to fantastyczny wynik.

 

HB Stocerz

Mirosław Stocerz / Rafał Marton

 

 

Samochody

W samochodowej stawce Pucharu Świata, jaka stawiła się na starcie Hungarian Baja, nie zabrakło pierwszej trójki klasyfikacji pucharowej, czyli Kuby Przygońskiego z Tomem Colsoulem, Vladimira Vasilieva z Konstantinem Zhlitsovem oraz Martina Prokopa z Janem Tomankiem. Ale były tu także dwa czarne konie, które mogły mocno pomieszać szyki wspomnianym trzem załogom. Byli to Hiszpanie – bardzo szybki były kierowca WRC Xevi Pons, któremu partnerował Rodrigo San Juan, a przede wszystkim Nani Roma z pilotującym go Alexem Haro, który między innymi ma na koncie wygraną w Dakarze. W tegorocznej edycji Dakaru panowie zaliczyli bardzo poważną rolkę, której efektem był uraz kręgosłupa hiszpańskiego kierowcy, który dawał mu się we znaki jeszcze podczas lipcowego Silk Way Rally, zatem pod znakiem zapytania była jego forma na Węgrzech. Okazało się, że jest w wyśmienitej formie, gdyż po pełnej emocji walce z Kubą Przygońskim to właśnie on wywalczył sobie wygraną w Hungarian Baja: – Jestem naprawdę zachwycony zwycięstwem w tym rajdzie. Kuba dał nam popalić. Był bardzo szybki. Nie było łatwo wystartować w baja po takim rajdzie, jak Silk Way Rally. Prędkość jest znacznie mniejsza. MINI spisywało się fantastycznie. W sobotę rano padał ulewny deszcz, w wyniku czego trasa była bardzo śliska, a jazda trudna. Po południu warunki całkowicie się zmieniły – opowiada Nani Roma. W tych zmiennych warunkach kierowcy MINI John Cooper Works Rally – Roma i Przygoński – szli łeb w łeb, zaś za ich plecami toczyła się walka o 3 miejsce. Tę rozegrali między sobą zawodnicy w Toyotach Hilux Overdrive – Vasiliev i Pons, którzy także szli łeb w łeb. Po pierwszej pętli dominowali Rosjanie, ale druga pętla należała do Hiszpanów. Ostatecznie jednak górą byli Vasiliev i Zhiltsov, którzy pokonali Ponsa i San Juana o 19 sekund. Vasiliev w ten sposób wzmocnił swoją przewagę nad Martinem Prokopem, który w Hungarian Baja finiszował z 5. lokatą. Natomiast przewagę nad Vasilievem powiększył Kuba Przygoński, do którego Rosjanin traci już 57 punktów.

 

HB Roma

Nani Roma / Alex Haro

 

W liczącej tylko 3 załogi stawce T2 można się było spodziewać kolejnego zaciętego pojedynku pomiędzy liderem Pucharu Świata, Ahmedem Al-Shegawi a wiceliderem Adelem Abdullą. Jadący z francuskim pilotem Jean-Michelem Polato Katarczyk Abdulla wygrał zeszłoroczną Hungarian Baja, zaś pilotowany również przez Francuza, Laurenta Lichtleuchtera, Saudyjczyk w tym rajdzie debiutował. W szranki z nimi stanęła rumuńska załoga w składzie Claudiu Barbu i Paul Spiridon, jednak ta odpadła z rywalizacji już na SS3. Bój o zwycięstwo rozegrali więc między sobą faworyci. Na prologu szybszy był Al-Shegawi, ale pierwszą sobotnią pętlę wygrał Abdulla. Na drugiej pętli triumfował Saudyjczyk, ale ostatecznie do Abdulli zabrakło mu 8 sekund, zaś dodatkowo jego konto zasiliła minutowa kara, która już dopełniła sprawę wygranej Adela Abdulli. Niemniej to nadal Ahmed Al-Shegawi dzierży palmę pierwszeństwa w klasyfikacji pucharowej, dominując nad Katarczykiem z przewagą 23 punktów.

 

HB Abdulla

Adel Abdulla / Jean-Michel Polato

 

Podobnie sytuacja się miała w stawce T3, jaka walczyła w Hingarian Baja, choć ta liczyła 4 załogi. Dwie z nich – Joan Font i Jose Salmeron, a także – niestety – nasz dobry znajomy Claude Fournier z pilotującym go Oriolem Vidalem nie dotarli do mety. Walka a wygraną i fotel lidera klasyfikacji pucharowej stoczyły tu natomiast dwie hiszpańskie załogi – liderujący do tej pory Santiago Navarro z Pedro Lopezem oraz tracący zaledwie 2 punkty Jose Luis Pena Campo z Rafaelem Tormabellem. Po prologu oraz pierwszym sobotnim oesie prowadził Navarro, ale jego szanse na wygraną, a także utrzymanie prowadzenia w Pucharze przekreślił SS3, którego ta załoga nie ukończyła. Do mety wprawdzie dotarli, ale Pena Campo pokonał wszystkie oesy, dzięki czemu to on wygrał rajd, a także powrócił na fotel lidera klasyfikacji pucharowej, górując nad Navarro jednak tylko 5 punktami.

 

HB Pena

Jose Luis Pena Campo / Rafael Tornabell

 

 

Motocykle i quady

Motocykliści i quadowcy mieli na Hungarian Baja wyjątkowo ciężkie zadanie do wykonania. Po ulewie trasy były częściowo zalane i nawet mimo tego, że organizatorzy zdecydowali się skrócić najdłuższy z oesów, nie brakowało przygód. Mety SS3 nie osiągnął m.in. quadowiec Dani Vila, który triumfował w Baja Aragon, co odebrało mu szansę na wygraną w Pucharze Świata. Jeszcze gorszą przygodę miała jedyna kobieta w motocyklowej stawce, Rita Vieira, która się groźnie przewróciła, a rączka sprzęgła przebiła jej but, raniąc nogę i zmuszając motocyklistkę do wycofania się z rajdu.

Wśród takich przygód pewnie po kolejne zwycięstwo jechali ubiegłoroczni triumfatorzy Hungarian Baja. W motocyklowej stawce od początku do końca dominował Słowak Stefan Svitko, który ostatecznie finiszował z 4,5-minutową przewagą nad Portugalczykiem Mario Patrao, który wywalczył sobie 2. lokatę w rajdzie. Podobnie, jak przed rokiem, 3 miejsce zajął Czech Jan Brabec, ale jego od zwycięzcy oddzieliło już 21:47, z czego 8 minut stanowiła kara za spóźnienie na parc ferme spowodowane zbyt długą naprawą motocykla. Z tej trójki podium w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata wywalczył sobie jedynie Mario Patrao – zajął on 2. miejsce. Najniższy stopień pucharowego podium przypadł zaś w udziale Włochowi Manuelowi Lucchese, który Hungarian Baja ukończył na 4. pozycji. Natomiast o włos od katastrofy był pochodzący z Emiratów Arabskich zwycięzca pierwszej rundy Pucharu, Mohammed Al-Balooshi. Jemu, w przeciwieństwie do innych zawodników, bardzo odpowiadała upalna piątkowa pogoda – komentował to słowami: „Im goręcej, tym lepiej”. Tymczasem w sobotę przyszło mu się zmierzyć z zupełnie innymi warunkami niż pustynne oraz… karygodnym błędem. Po tankowaniu Al-Balooshi zawrócił na trasie, aby naprawić motocykl, co było bardzo niebezpiecznym manewrem i mogło go kosztować – zgodnie z przepisami FIM – nawet wykluczenie z rajdu., Sędziowie jednak byli dla niego łaskawi i nałożyli na niego jedynie dwugodzinną karę, dzięki czemu ukończył on rajd na 6. pozycji i mógł się cieszyć ze zwycięstwa w Pucharze Świata. Dla nas dobra wiadomość jest taka, że mimo nieobecności na Hungarian Baja, polski motocyklista Adam Tomiczek dzięki świetnemu występowi na Baja Aragon znalazł się na podium Pucharu Świata w klasyfikacji Juniorów – zajął 3 miejsce.

 

HB Svitko

Stefan Svitko

 

W quadowej stawce Pucharu Świata na Hungarian Baja o obronę zeszłorocznych tytułów – zarówno zwycięstwa w rajdzie, jak i w całym Pucharze – walczył Portugalczyk Arnaldo Martins. Jego najpoważniejszym przeciwnikiem był jego główny rywal z Baja Aragon, młodziutki Hiszpan Dani Vila. W hiszpańskiej rundzie Pucharu triumfował Vila, gdyż Martins złapał kary, przez które znalazł się na 2. miejscu. Na Węgrzech z kolei to Martinsowi dopisało szczęście. Wygrał on prolog, natomiast na SS2 musiał uznać wyższość Vili. Sytuacja zmieniła się diametralnie na SS3, gdzie Hiszpan miał awarię quada, która uniemożliwiła mu ukończenie odcinka. Portugalczyk natomiast wygrał ten i oba kolejne oesy, zwyciężając zarówno w rajdzie, jak i w Pucharze Świata. Pokonał on ponad 16 minut Słowaka Juraja Vargę, który rajd ukończył na 2. pozycji, ale na podium Pucharu Świata się nie załapał. Z kolei Dani Vila ukończył rajd z 5. lokatą, co dało mu 2 miejsce w Pucharze. Bój o 3 miejsce stoczyli zaś Arek Lindner i reprezentant Emiratów Khalifa Al-Raisse. Zdecydowanie lepiej w wodno-błotnych warunkach czuł się polski zawodnik – Al-Raisse notował najsłabsze czasy na prologu i SS2, zaś ostatecznie z rozgrywki odpadł po awarii quada na SS3. Dzięki temu Arek, który wywalczył sobie 3 miejsce w rajdzie, także znalazł się na 3 miejscu w Pucharze Świata.

 

HB Martins

Arnaldo Martins

 

 

Co dalej?

Rozgrywka o motocyklowo-quadowy Puchar Świata FIM w Rajdach Baja zakończyła się wraz z Hungarian Baja, natomiast nasi motocykliści i quadowcy walczą także w Mistrzostwie i Pucharze Świata FIM w Rajdach Cross Country. Trwa właśnie 3. runda tych rozgrywek – rozgrywany w Chile Atacama Rally – w której walczą Maciek Giemza i Adam Tomiczek oraz Rafał Sonik. Z kolei załogi samochodowe biorące udział w Pucharze Świata FIA w Rajdach Cross Country spotkają się już 31.08. w Szczecinie na naszej domowej rundzie Pucharu – Columna Medica Baja Poland.

 

 

AM

Fot. Hungarian Baja / Rallyheart.hu & Photo_CSN, Magyar terep-rallye

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s