POLSKA HUSARIA VS PORTUGALSKA ARMIA – Baja Portalegre 500 udana dla Polaków!

Wyjazd na Baja Portalegre 500 z Polski to niezła wyprawa. Taką „wycieczkę” przez całą Europę zafundowało sobie 8 Polaków, którzy stanęli na starcie tego portugalskiego rajdu. Tam natomiast czekało ich wybitnie ciężkie starcie z różnorodnym terenem, ale przede wszystkim z całą armią bardzo mocnych lokalnych zawodników. Z kolei ich rywalizacji przyglądała się armia portugalskich kibiców. Polska husaria powróciła z tej wojny z tarczą – wszyscy nasi zawodnicy zameldowali się na mecie i to z całkiem dobrymi wynikami.

Baja Portalegre 500 zgromadziła na starcie około 400 pojazdów startujących w różnych kategoriach, łącznie z rywalizacją dzieci w motocyklowej Mini-Baja. Ten portugalski rajd zamknął także rozgrywki w Pucharze Świata FIA w Rajdach Cross Country, zatem nie mogło na nim zabraknąć ciekawych postaci z rajdowej czołówki. To właśnie tu zadebiutowała nowa załoga X-raidu – Stephane Peterhansel i David Castera, którzy dzięki temu mieli okazję sprawdzić się przed Dakarem 2019. Również inna załoga MINI – Nani Roma i Alex Haro – postanowili tu potrenować do południowoamerykańskiego maratonu. Jednak zdecydowanie listy startowe zdominowali Portugalczycy, z których wielu to bardzo mocni zawodnicy. W Portugalii rajdy cross country to praktycznie sport narodowy, więc nie tylko licznie stawili się tu lokalni zawodnicy, ale także kibice, których przy trasie były setki, o ile nie tysiące. Udziału w tym portugalskim święcie cross country doświadczyli także polscy zawodnicy. Z portugalską armią zmierzyło się 8 Polaków – 2 motocyklistów: Maciek Giemza i Adam Tomiczek, 2 załogi SSV – Mirek Stocerz / Rafał Marton i Tomek Białkowski / Darek Baśkiewicz, a także załoga samochodowa – Tadeusz Rzeżuchowski / Wojtek Jermakow. Wszyscy byli pod wrażeniem tego rajdu, szczególnie trudnych, ale także niezwykle urokliwych tras.

 

portalegre2018-imagensdesportivas-26out-SS2-0423

Trasa Baja Portalegre 500

 

Motocykliści ORLEN Team, Maciek Giemza i Adam Tomiczek, potraktowali start w Baja Portalegre 500 jako trening przed zbliżającym się Dakarem. Trening dość solidny, bo do pokonania mieli ponad 450km oesowych. W piątek motocykliści pokonywali 5-kilometrowy prolog, a następnie liczący prawie 100km oes. Na koniec dnia Maciek Giemza plasował się na 8 miejscu w generalce i 5 w klasie M2, a Adam Tomiczek na 9 w generalce i 6 w M2. W sobotę czekał na nich oes-gigant o długości blisko 347km. Tutaj nie obeszło się bez przygód, niemniej Polacy szczęśliwie dotarli do mety i awansowali w klasyfikacji rajdu. Adam zakończył Baja Portalegre 500 z 7 miejscem w generalce i 4 w M2 oraz… rozbitym nosem: – Dzisiejszy odcinek okazał się bardzo długi, szybki i męczący. W pierwszej połowie złapałem dobry rytm, jechało mi się świetnie, niezłym tempem. Niestety po drugim tankowaniu zgubiłem nadajnik GPS – to mocno skomplikowało sprawę, ponieważ nie wiedziałem dokładnie, gdzie znajdują się radary. Dodatkowo kilka kilometrów dalej, na zacienionym miejscu na szybkiej prostej, coś uderzyło mnie w twarz. Nos poważnie ucierpiał, a cieknąca krew nie ułatwiała zadania. Wybiło mnie to z rytmu i już do końca odcinka koncentrowałem się głównie na tym, by spokojnie dotrzeć do mety. Udało się ukończyć rajd, zaliczyłem świetny trening. Mam nadzieję, że w przyszłym roku tu wrócę – mówił na mecie Adam Tomiczek.

 

ORLEN_Team_na_finiszu_Baja_Portalegre (2)

Adam Tomiczek

 

Również Maciek dotarł na metę Baja Portalegre 500 w Top 10 – w generalce był 9., a w M2 5.: – Za nami ostatnie zawody sezonu i chyba najdłuższy jednostkowy odcinek na motocyklu enduro w moim życiu. Odcinek bardzo zróżnicowany, przeplatały się elementy endurowe z fragmentami bardzo szybkiej jazdy. Trzymaliśmy dobre tempo, udało nam się powalczyć z mocnymi miejscowymi zawodnikami. Teraz przed nami czas intensywnych treningów, przygotowanych specjalnie z myślą o Dakarze – mówił Maciek Giemza. Wyniki chłopaków w portugalskim rajdzie są bardzo dobre, biorąc pod uwagę to, że na starcie stanęło 35 motocyklistów, z czego znaczną część stanowili mocni portugalscy zawodnicy. Do mety dotarło 26 zawodników. Najszybszy okazał się Niemiec Sebastian Bühler, zaś podium uzupełnili lokalni riderzy – Bruno Santos (2 miejsce) i Martim Ventura (3 miejsce).

 

ORLEN_Team_Giemza_Tomiczek_Baja_Portalegre (1)

Maciej Giemza

 

Tę samą trasę, co motocykliści, pokonywały także załogi SSV. Tutaj konkurencja była wyjątkowo silna, bo na starcie stanęło aż 95 pojazdów! Oprócz całej armii Portugalczyków, walczyli tu Mistrzowie Hiszpanii, Francji, Belgii, a także dwójka zwycięzców Dakaru – Dirk von Zitzewitz i Jutta Kleinschmidt. W szranki z tą portugalsko-światową armią stanęły dwie nasze czołowe załogi – Mistrzowie Polski w UTV Mirek Stocerz i Rafał Marton oraz Wicemistrzowie Tomek Białkowski i Darek Baśkiewicz. Po pierwszym dniu rajdu załoga Białkowski / Baśkiewicz plasowała się na 31 miejscu w generalce i 29 w T1, a Stocerz / Marton na 41 w generalce i 38 w T1. Na sobotnim oesie-gigancie pełnym niespodzianek więcej szczęścia mieli Mistrzowie Polski, którzy rajd zakończyli na 18 miejscu w generalce i 17 w T1. Ich zmagania w Baja Portalegre szczegółowo podsumowuje Mirek Stocerz: – Przylecieliśmy w środę późnym wieczorem i pierwszym wyzwaniem, było dostanie się na teren parku serwisowego, gdzie stał nasz kamper, w którym śpimy, bo niestety nikt z ochrony nie mówił po angielsku… W czwartek rano załatwiliśmy odbiory administracyjne i techniczne i wyruszyliśmy na zapoznanie z prologiem. Wieczorem odbył się start honorowy z centrum Portalegre i tu przekonaliśmy się, że nie tylko ochrona, ale właściwie żaden z sędziów nie mówi po angielsku, a czas startu jest tylko „umowny”, o czym więcej w podsumowaniu. W piątek rano ruszyliśmy na start prologu. Na miejscu zastaliśmy niesamowity widok – wszędzie w zasięgu wzroku „wózki golfowe” szykujące się do startu i tłumy kibiców dookoła. Starty odbywały się co 30 sekund – prawie jak na taśmie produkcyjnej. Pojechaliśmy bezpiecznie prolog, ale i tak dogoniliśmy Yamahę jadącą przed nami, co trochę nas spowolniło i dojechaliśmy na 44 miejscu. Po przegrupowaniu wystartowaliśmy do 100km odcinka SS2. Początkowe długie i szybkie odcinki z ostrymi zakrętami spowodowały, że na 15km straciliśmy hamulce i dopiero na postoju na ok 70km trochę ostygły na tyle, że nieco lepiej hamowały – generalnie trzeba było parę razy popompować przed zakrętem, żeby zadziałały – kto jeździł starszym „maluchem” wie o czym mówię 😉 Odcinek skończyliśmy na 41 miejscu. Wieczorem podobnie jak w Hiszpanii przyszła burza. Padało, z przerwami, prawie do północy i rano zdecydowaliśmy się na założenie opon na błoto podobnie jak czołówka stawki. Po krótkiej dojazdówce wystartowaliśmy na najdłuższy OS w tym sezonie – 350km. Na trasie okazało się, że jednak ziemia zdążyła wyschnąć i tylko, gdzieniegdzie zostały małe kałuże z błotem. Pierwsza przygoda spotkała nas na 20km, na trawersie tylne koło przebiło się przez bandę z lekkiego pyłu i spadło z drogi, zaczęliśmy się bokiem zsuwać ze skarpy wprost między drzewa, na szczęście udało się wyratować, bo moglibyśmy tam zostać do rana… kawałek dalej spotkaliśmy załogę Kameny, która zmieniała koło, więc ten fragment był wyraźnie pechowy. Na trasie musieliśmy się zmagać z dosyć gęstym kurzem, najbardziej dokuczliwe były momenty po strefach tankowania, gdzie ruszało kilka załóg jednocześnie. Po drodze mijaliśmy sporo uszkodzonych pojazdów, bez kół, po rolkach – widać było, że trasa jest wymagająca. Na 214km – zatrzymaliśmy na tankowanie i szybki serwis załogi 😉 i ruszyliśmy na ostatnie 130km. Na tej części było wyjątkowo ciasno i ślisko, skosiliśmy drzewko i przydzwoniliśmy w płot – na szczęście sprzęt wytrzymał i dotarliśmy na metę. W serwisie dowiedzieliśmy się, że jesteśmy na 18 miejscu w generalce, z czego jestem bardzo zadowolony 🙂 Podsumowując rajd muszę powiedzieć, że trasa była bardzo ciekawa i urozmaicona, leśne ścieżki, ciasne przejazdy między płotami i bramami, zwiedzanie sadów i gospodarstw wiejskich, piaszczyste asfalty i wertepy jak na czołgówce w Drawsku. Mnóstwo zawodników i kibiców wszędzie na trasie – tego nie spotyka się gdzie indziej – dla tych rzeczy warto wybrać się na koniec Europy. Mirek dodaje także trochę „ciekawostek” o organizacji rajdu: – Niestety strona sportowa pozostawia wiele do życzenia :(. Jak na imprezę międzynarodową, to brak możliwości komunikacji z sędziami to trochę dramat, czasy startów wg PKCów nie istnieją są tylko orientacyjne – można wystartować wcześniej albo później – zależy od ustawiaczy, którzy robią kolejkę do startów wołając numery po portugalsku. Zawodnik przed nami spóźnił się 15 minut i kazali nam po prostu zostawić wolne miejsce dla niego, nie miało to żadnych konsekwencji. Brakowało roadbooka na dojazdówkę pomiędzy odcinkami, poprawki i część roadbooków w formacie A4 – które ciężko używać w UTV. Najgorszy jednak był brak konsekwencji i nie trzymanie się regulaminu. Zgodnie z nim zawodnicy mieli się zatrzymać na 45 sek. w strefie tankowania i tak robiliśmy, ale okazało się, że ci którzy tankowali się 15sek. ruszali dalej – jak zwróciliśmy na to uwagę po SS2, to sędziowie przyznali nam rację, że tak ma być, ale na SS3 sytuacja była identyczna i zero kar dla tubylców. Więc nie dość, że jechaliśmy cięższym sprzętem to jeszcze dla nas 2-3minuty straty z postoju. Ograniczenia prędkości, kontrolowane przez GPS – tylko dla frajerów – my jechaliśmy zgodnie z ograniczeniem, a zawodnicy przed nami „odjeżdżali”, a szczytem wszystkiego było miejsce ograniczenia do 30km/h z sędziami oznaczone „pieczątką”, gdzie wyprzedził nas Portugalczyk pędzący minimum 100km/h – oczywiście bez kary… Przez cały rajd na kartach z PKCów sędziowie nie wpisywali, naszych czasów przyjazdów tylko dawali nową kartę, więc w razie jakiejś pomyłki nic nie dałoby się udowodnić – generalnie mnóstwo innych drobniejszych działań niezgodnych z regulaminem i ogólnie przyjętymi zasadami na rajdach – opowiada Mirek.

 

portalegre2018-imagensdesportivas-26out-SSV-SS2-306

Mirosław Stocerz / Rafał Marton

 

Ostatni oes był nieco mniej szczęśliwy dla Wicemistrzów Polski – Tomka Białkowskiego i Darka Baśkiewicza. Pomimo problemów, jakie dopadły ich na tym oesie, rajd ukończyli na naprawdę dobrym 31 miejscu w generalce i 28 w T1: – Jest to nasz pierwszy zagraniczny rajd. Po przyjeździe na miejsce zobaczyliśmy ogromny park serwisowy, który robi wrażenie. Pierwszego dnia odbywały się, podobnie jak u nas w Polsce, odbiory administracyjny i badanie techniczne. Organizacyjnie sporo zamieszania, pewnie ze względu na ilość uczestników – w naszej klasie SSV ponad 100. Drugi dzień rozpoczął się 5km prologiem, po którym byliśmy w pierwszej 30, kolejny oes to 99km, bardzo wymagający, techniczny i, co najbardziej nas zaskoczyło, to ilość kamieni. Po odcinku uzyskaliśmy 28. pozycję. W trakcie tego oesu mieliśmy spore problemy z hamulcami, a dokładniej to nie mieliśmy ich wcale przez ok 30km – zagotowaliśmy płyn hamulcowy . Ostatni dzień rajdu to najdłuższy odcinek w naszej karierze rajdowej, bo aż 350km , start pojazdów odbywał się co 30sek , tempo mieliśmy dobre, udało nam się wyprzedzić 4 pojazdy i po 30km złapaliśmy kapcia, straciliśmy sporo czasu na zmianie koła, ale udało się wrócić do rajdu. Kilka kilometrów dalej sprzęgło uległo awarii i nasza maksymalna prędkość wynosiła 102km/h, co już nas definitywnie pozbawiło możliwości podjęcia walki o wyższe lokaty. Rajd odbywał się w przepięknych rejonach Portugalii, na trasie było wszystko – od kamieni, piasku, wody, urwisk po palmy, drzewa egzotyczne i kaktusy. technicznie bardzo wymagający z wieloma miejscami, gdzie można było go szybko zakończyć. Sama frekwencja pokazuje, jak był trudny, ale na pewno za rok tu wrócimy – podsumowuje Tomek Białkowski.

 

BAJA.PORTALEGRE.DIA.1_CARLOS_0425 (1)

Tomasz Białkowski / Dariusz Baśkiewicz

 

 

Warto podkreślić, że spośród 95 startujących SSV, na mecie znalazło się tylko 60. Dominowali oczywiście Portugalczycy, ale dzięki świetnemu finiszowi na 3 miejscu znalazł się znany nam z Baja Poland Niemiec Dirk von Zitzewitz, któremu na fotelu pilota towarzyszyła żona Stephane’a Peterhansela, Andrea. Kolejną zagraniczną załogą, której udało się skutecznie stawić czoła portugalskiej armii, był belgijsko-francuski duet Sebastien Guyette / Francois Cazalet, którzy uplasowali się na 6 miejscu. Zwyciężyli Portugalczycy Marco Pereira i Eurico Adao.

 

portalegre2018-SS3-SSV-imagensdesportivas-P2-0024

Dirk von Zitzewitz / Andrea Peterhansel

 

W liczącej ponad setkę stawce samochodowej także mieliśmy swoich reprezentantów. W rozgrywce Mistrzostw Portugalii, w której startowało 30 załóg, niemal wyłącznie portugalskich, zmierzyli się jadący Dacią Duster Tadeusz Rzeżuchowski i Wojtek Jermakow. Samochody miały nieco inną trasę niż motocykle, quady i SSV. W piątek również załogi pokonywały 5-kilometrowy prolog i blisko stukilometrowy SS2, zaś w sobotę miały do przejechania liczący 192km SS3 i 212-kilometrowy SS4. Polacy w tym swoim zagranicznym debiucie spisali się bardzo dobrze – szczęśliwie dotarli do mety i zdobyli 12 miejsce w generalce oraz 3 miejsce w T1: – Baja Portalegre 500 – mamy metę, mamy tysiące przeżyć i tonę doświadczeń! No i mamy 12 miejsce w generalce klasyfikacji narodowej 👍 W dwa dni zrobiliśmy 500 km oesowych po bajecznych trasach wśród tysięcy kibiców. Tadeusz – brawo za kapitalną jazdę! Andrzej, Jarek, Korek – za świetną pracę i super atmosferę! – pisał na FB Wojtek Jermakow. W klasyfikacji Mistrzostw Portugalii oczywiście triumfowali Portugalczycy – Sergio Palminho i Rafael Lutas.

 

portalegre2018-SS4AUTO-imagensdesportivas-27out-0286

Tadeusz Rzeżuchowski / Wojciech Jermakow

 

Baja Portalegre 500 była ostatnią rundą Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country, jednak większość tytułów rozstrzygnęła się już w Maroko. Do wywalczenia był jeszcze Puchar Świata w grupie T3, gdzie walka toczyła się do ostatnich kilometrów. Z pozycji liderów do tej decydującej rozgrywki przystępowali Jose Luis Pena Campo i Rafael Tornabell, ale tylko 4 punkty straty do nich mieli Santiago Navarro i Pedro Lopez. Wydawało się, że tytuł ostatecznie będzie należał do Navarro, bo to on po 3 oesach prowadził w rajdzie, natomiast na 100km przed metą ostatniego oesu ich Yamaha odmówiła współpracy, a z Pucharu Świata ostatecznie mogli się cieszyć Jose Luis Pena Campo i Rafael Tornabell, których Polaris z Xtreme+ szczęśliwie dowiózł do mety.

 

portalegre2018-SS3-AUTO-imagensdesportivas-0214

Jose Luis Pena Campo / Rafael Tornabell

 

W klasyfikacji Pucharu Świata czoła portugalskiej armii stawiały dwie „ekstra mocne” załogi X-raidu. W tym rajdzie zadebiutowała nowa załoga niemieckiego teamu – Stephane Peterhansel i David Castera, którzy wystartują w nowych barwach i nowym autem w Dakarze 2019. Jako, że ich dakarowe buggy jest jeszcze w przygotowaniu, wystartowali tu czteronapędowym MINI John Cooper Works Rally. Bliźniaczym Miniakiem pojechali natomiast także przygotowujący się do Dakaru Hiszpanie – Nani Roma i Alex Haro. Roma to niezwykle doświadczony kierowca, jednak dotąd nie miał okazji wystartować w Baja Portalegre 500. Ten portugalski debiut okazał się dla niego wybitnie udany – wygrał rajd, pokonując Stephane’a Peterhansela o 58 sekund.

 

Portalegre2018-SS2auto-Carlos_Goncalves-imagensdesportivas-002

Nani Roma / Alex Haro

 

Podium klasyfikacji Pucharu Świata uzupełnili – a jakże – Portugalczycy. 3 miejsce wywalczyli sobie startujący Toyotą Hilux Paulo Rui Ferreira i Jorge Monteiro.

 

AM
Fot. The Rally-Raid Network, ORLEN Team

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s