PRZEWROTNY KATAR – podsumowanie Manateq Qatar Cross Country Rally

Manateq Qatar Cross Country Rally ma to do siebie, że bardzo skutecznie potrafi przyprawić startujących w nim zawodników o ból głowy z powodu trudności tego rajdu. W tym roku w Katarze można było się dodatkowo nabawić … kataru. I to nie tylko z powodu wietrznej i dość chłodnej aury, ale także „wiatru zmian”, jakie pojawiały się z kilometra na kilometr, etapu na etap. Standardowo był to teatr jednego aktora, czyli Nassera Al-Attiyah, a prawdziwa walka rozgrywała się za jego plecami. I w tej walce Katar pokazał swoje prawdziwe, przewrotne oblicze. Jeszcze bardziej przewrotny katarski rajd okazał się dla Kuby Przygońskiego, który w zeszłym roku wygrał tu wszystko, a tym razem przegrał wszystko. I to już po rajdzie.

Manateq Qatar Cross Country Rally to jeden z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszy, rajdów cross country w sezonie rajdowym. Zwykle był on 3.-4. rajdem w cyklu Pucharu Świata FIA i 2. z rajdów cross country, czyli „tych dłuższych”. Stanowił on także rundę Mistrzostw i Pucharu Świata FIM w Rajdach Cross Country. Tym razem nie znalazł się on w kalendarzu FIM, natomiast otworzył rozgrywki w Pucharze Świata FIA w Rajdach Cross Country. To, co pozostało niezmienne, to charakterystyka tego rajdu – ekstremalnie trudna nawigacja i tnące opony ostre kamienie. Tradycyjnie role główne odgrywali tu więc piloci, którzy nie tylko musieli sobie radzić z nawigacyjnymi pułapkami, ale także z przebitymi oponami. To oczywiście powodowało przetasowania w stawce, ale król był tylko jeden – Nasser Al-Attiyah. W zeszłym roku Katarczyk nie ukończył swojego domowego rajdu z powodu awarii silnika w jego Toyocie, dzięki czemu święcił tu triumfy Kuba Przygoński. W tym roku można się było spodziewać zaciętej walki między tymi dwoma kierowcami. Kuba miał chrapkę na ponowną wygraną, zaś Nasser na 7. zwycięstwo (pierwsze osiągnął w 2011 roku, kiedy Qatar Rally był rundą kandydacką do Pucharu Świata, kolejne 5 wywalczył już w Pucharze). Al-Attiyah i jego pilot Mathieu Baumel dodatkowo niesieni byli na skrzydłach sukcesem, jakim było zwycięstwo w Dakarze 2019. Nasser od początku narzucił takie tempo, że rywale praktycznie nie mieli szans na nawiązanie z nim walki, a jego przewaga po 3 pierwszych etapach była na tyle duża, że „pozwolił” na dwóch ostatnich etapach konkurentom na cieszenie się etapowymi zwycięstwami. Za jego plecami zaś toczyła się bardzo ciekawa walka, pełna zwrotów akcji i dramatów. Dla polskich kibiców największym dramatem było to, że po świetnej jeździe i plasowaniu się na 3. pozycji nasz jedyny reprezentant, Kuba Przygoński, już po zakończeniu ścigania został zdyskwalifikowany z powodów technicznych.

© RallyZone - Edoardo Bauer

Fot. © RallyZone – Edoardo Bauer

 

Manateq Qatar Cross Country Rally 2019 rozpoczął się od liczącego „zaledwie” 109km oesu. Ten odcinek był wyjątkowo szybki – wystarczy powiedzieć, że jego zwycięzcy, Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel, pokonali go ze średnią prędkością ponad 116km/h! Na tym oesie królowały Toyoty – najszybsi byli wspomniani Al-Attiyah i Baumel, za nimi uplasowali się Bernhard ten Brinke i Tom Colsoul, a etapowe podium uzupełnili Yazeed Al-Rajhi i Dirk von Zitzewitz. Kuba Przygoński i Timo Gottschalk znaleźli się tuż za podium, na 4 miejscu. Ale już na kolejnym, znacznie dłuższym oesie, zaczęły się przetasowania. Tu problemy mieli ten Brinke i Colsoul, którzy spadli aż na 11 miejsce w generalce.Ten oes także należał do duetu Al-Attiyah / Baumel.  Świetnie pojechali Przygoński i Gottschalk, którzy zanotowali 2. czas w klasyfikacji etapu i awansowali na 2 miejsce w generalce. Na etapowym podium ponownie znaleźli się Al-Rajhi i von Zitzewitz, którzy także w generalce znaleźli się tuż za Kubą, ale ze stratą zaledwie 38 sekund. Było więc już niemal oczywiste, że te dwie załogi będą walczyć ze sobą i czyhać na problemy Katarczyka. Ten jednak problemów nie miał aż do końca rajdu (poza kapciami, ale te łapał praktycznie każdy). Na 3. etapie kapcia złapał Al-Rajhi, który na metę oesu dojechał praktycznie na feldze. Mimo to, saudyjsko-niemiecka załoga zajęła na tym etapie 2 miejsce, pokonując Kubę o 1:32 (3 miejsce), co odwróciło kolejność tych załóg – Al-Rajhi po 3 etapach wyprzedzał Przygońskiego o 54 sekundy. Triumfował ponownie Al-Attiyah, którego przewaga wzrosła już do blisko 10 minut. Nadzieję na walkę o dobry wynik stracili tu natomiast jadący jedynym buggy w stawce Eugenio Amos i Sebastien Delaunay, którzy po dwóch pierwszych etapach plasowali się na świetnym 5 miejscu – nie ukończyli tego etapu z powodu bardzo złego samopoczucia kierowcy. Włosko-francuska załoga jednak całkiem się nie poddała i następnego dnia wróciła na trasę. 4. etap składał się z dwóch oesów – pierwszy z nich wygrał Al-Attiyah z Baumelem, 2 miejsce zajęli na nim ten Brinke i Colsoul, a na 3. Miejscu znaleźli się właśnie wspomniani Amos i Delaunay. Z kapciami na tym oesie borykali się zarówno Kuba Przygoński i Timo Gottschalk, jak i Yazeed Al-Rajhi i Dirk von Zitzewitz – oba duety miały aż po 3 przebite opony. Lepiej z problemami poradzili sobie Al-Rajhi i von Zitzewitz, którzy zajęli 6 miejsce na tym oesie, Przygoński i Gottschalk finiszowali z 6. czasem, co powiększyło strat ę Polaka do ponad 3 minut. Kolejne 8 sekund Al-Rajhi „dołożył” na kolejnym oesie, który padł jego łupem. Przygoński zajął na nim 2 miejsce, zaś oesowe podium uzupełnili Yasir Seaidan i Laurent Lichtleuchter, zaś dopiero z 5. czasem na mecie zameldował się Al-Attiyah, ale po tym dniu nadal on dominował z przewagą 12:33 nad Al-Rajhim. To nie był natomiast udany dzień dla urzędującego Mistrza Polski, Mirka Zapletala, jadącego w towarzystwie Marka Sykory. Po trzech pierwszych dniach zajmowali oni wysokie 6 miejsce w generalce, niestety na SS4 urwała im się półoś, przez co nie ukończyli tego oesu i nie wystartowali do SS5, co pozbawiło ich szans na dobry wynik. Na ostatnim etapie zawodnicy mieli do pokonania blisko 264-kilometrowy oes, a zatem wiele jeszcze się mogło wydarzyć. Swoją szansę wykorzystali Kuba Przygoński i Timo Gottschalk, którzy wygrali ten oes, pokonując Yazeeda Al-Rajhi i Dirka von Zitzewitza, którzy na tym oesie zajęli 2 miejsce, jednak do wyprzedzenia ich w generalce zabrakło 46 sekund. Na 3. pozycji ten etap ukończyli Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel, ale wypracowana przez nich dotąd przewaga była na tyle duża, że rywale nie mieli szans odebrania im zwycięstwa w rajdzie: – Jestem całkiem zadowolony, że wygrałem Qatar Rally po raz siódmy. To jest dobre dla nas w Pucharze Świata. Pojechałem dziś rano spokojnie, bez ryzyka. Wypracowaliśmy dobrą przewagę przez te cztery dni i potrzebowaliśmy jedynie ukończyć rajd bez żadnych problemów – mówił na mecie Nasser Al-Attiyah.

Nasser and Matthieu celebrate the win in Qatar.

Nasser Al-Attiyah / Mathieu Baumel

Mimo kapcia na ostatnim oesie, atak Przygońskiego i Gottschalka udało się odeprzeć Yazeedowi Al-Rajhi i Dirkowi von Zitzewitzowi, którzy obronili swoje 2 miejsce.

© RallyZone - Edoardo Bauer

Yazeed Al-Rajhi / Dirk von Zitzewitz – fot. © RallyZone – Edoardo Bauer

Kuba Przygoński i Timo Gottschalk mogli się zaś cieszyć z etapowego zwycięstwa i miejsca na podium: – Na ostatnim odcinku Rajdu Kataru musieliśmy atakować, by przegonić Yazeeda. Startowaliśmy 2 minuty za nim, strata wynosiła 3 minuty, więc chcieliśmy go dogonić, wyprzedzić, a później jeszcze uciec. Udało się zrealizować plan pod koniec trasy, gdy Yazeed zatrzymał się, żeby zmienić koło. Minęliśmy go i zaczęliśmy szybko uciekać do mety. Zabrakło nam około 40 sekund, żeby z nim wygrać. Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa w odcinku i dobrego tempa, które na nim utrzymywaliśmy oraz z trzeciego miejsca w rajdzie – mówił na mecie etapu Kuba Przygoński.

MC3_4251

Kuba Przygoński / Timo Gottschalk

Radość jednak nie trwała długo… Na badaniu kontrolnym po rajdzie okazało się, że MINI Kuby jest lżejsze o 4kg niż wymagają tego regulaminy techniczne, w związku z czym polsko-niemiecki duet został wykluczony z rajdu: – Nasz samochód był za lekki o cztery kilogramy, a minimalna dopuszczalna masa wynosi zgodnie z regulaminem 1850kg. Przez to zostaliśmy zdyskwalifikowani. Niższa masa spowodowana była całkowitym zużyciem opon i utratą bieżnika, który w tych warunkach miał wpływ na masę minimalną. To dla nas bardzo przykra informacja, tym bardziej, że zajęliśmy w rajdzie trzecie miejsce, co oznaczałoby bardzo udany start sezonu – mówił Kuba.

DSC_9196_792x527

Kuba Przygoński / Timo Gottschalk

Bardzo nam przykro z powodu Kuby, to był wyraźnie nasz błąd. Spodziewaliśmy się zużycia opon powyżej kilograma, ale z powodu ciężkiego terenu wyszło 2,5kg na oponę. Na dodatek zmieniły się przepisy, które zburzyły nasz bufor wagowy. Musimy za to przeprosić Kubę i Timo – mówił Sven Quandt, szef zespołu X-raid. Zespół złożył odwołanie od tej decyzji. Wykluczenie Kuby natomiast spowodowało, że puchary za 3 miejsce w rajdzie na mecie odbierali Rosjanie – Vladimir Vasiliev i Konstantin Zhiltsov.

© RallyZone - Edoardo Bauer

Vladimir Vasiliev / Konstantin Zhiltsov – fot. © RallyZone – Edoardo Bauer

Zaledwie 9 ze startujących w rajdzie 22 załóg Pucharu Świata ukończyło rajd bez minimum 100-godzinnej kary, jaką otrzymywali zawodnicy, którzy nie ukończyli oesu. W tej pierwszej dziewiątce generalki Manateq Qatar Rally znalazły się 3 załogi z grupy T3 i te utworzyły również podium tej grupy. Tu również było wiele przetasowań na trasie, a problemy u niektórych pojawiały się już na pierwszym etapie. Obronną ręką z tej walki z rywalami, terenem i sprzętem wyszła brazylijska załoga Can-Ama Maverick X3, Reinaldo Varela i Gustavo Gugelmin. W przeciwieństwie do rywali, nie „złapali” oni żadnej kary, a na dodatek ich tempo było tak świetne, że przez cały rajd uzbierali sobie aż ponad 2,5 godziny przewagi nad kolejną załogą. Tą kolejną załogą był rosyjski duet Fedor Vorobyev i Kirill Shubin, także w Mavericku. Rosjanom udało się ukończyć wszystkie oesy, ale na ich koncie widnieje 18 minut kar. 49 minut sędziowie dopisali natomiast jedynej kobiecie, jaka wystartowała w rajdzie, Włoszce Camelii Liparoti, pilotowanej przez Francuza Maxa Delfino. Załoga różowej Yamahy YXZ jednak także uporała się ze wszystkimi oesami, dzięki czemu mogła się cieszyć z 3 miejsca w T3.

Reinaldo Varela

Reinaldo Varela / Gustavo Gugelmin

W Manateq Qatar Cross Country Rally wystartowały tylko dwie załogi z grupy T2 – Mohammed Al-Meer i Alexey Kuzmich w Toyocie Land Cruiser oraz Mohammed Al-Harqan i Vili Oslaj w Nissanie Patrolu. Świetnie rajd rozpoczęła załoga Toyoty, która na pierwszym oesie nie tylko pokonała swoich rywali w grupie, ale także wykręciła 9. czas w całej pucharowej stawce. Na kolejnym oesie z kolei triumfował duet w Nissanie, który także wyprzedził swoich rywali w generalce. Role znów odwróciły się na SS3, którego Al-Harqan i Oslaj nie ukończyli. Dla tych dwóch załóg T2 rozstrzygnięcie przyniósł 4. etap rajdu, składający się z dwóch oesów. Już na pierwszym z nich ponownie problemy mieli Al-Harqan i Oslaj, którzy nie ukończyli tego odcinka i nie wystartowali do następnego, co dla nich oznaczało pożegnanie się z rajdem. Ale Al-Meer i Kuzmich także nie mieli lekko, bo oni z kolei nie dotarli do mety SS5. Szczęśliwie jednak dotarli do mety SS6, a zatem i rajdu, dzięki czemu mogli się cieszyć z wygranej w rajdzie i kompletu pucharowych punktów w grupie T2.

52673077_10156915952695242_2547885096610824192_n

Mohammed Al-Meer / Alexey Kuzmich

Kolejnym starciem dla zawodników startujących w Pucharze Świata FIA w Rajdach Cross Country będzie pustynny klasyk Abu Dhabi Desert Challenge, który rozegrany będzie w dniach 30 marca – 4 kwietnia. Tu do załóg samochodowych dołączą motocykliści i quadowcy, rozpoczynający tym rajdem zmagania w Mistrzostwach i Pucharze Świata FIM w Rajdach Cross Country. Trzecim rajdem z pięciu zaplanowanych na tegoroczną rozgrywkę Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country miał być nowy w pucharowym cyklu Turkmen Desert Race, jednak został on odwołany, gdyż organizatorzy stwierdzili, że nie są w stanie zorganizować rajdu spełniającego wymogi stawiane przez FIA. Zawodnicy będą więc musieli toczyć bardzo zacięte boje w Abu Dhabi Desert Challenge, Rally Kazakhstan i Rallye du Maroc, aby mieć szansę na ostateczne zwycięstwo w cyklu. Niestety odwołanie rajdu w Turkmenistanie to nie jest dobra informacja dla Kuby Przygońskiego, który w związku z wykluczeniem go z Manateq Qatar Cross Country Rally ma zerowe konto punktowe. Nie pozostaje jednak bez szans na obronę zeszłorocznego tytułu, a zatem nie przestawajmy trzymać za niego kciuków!

 

AM

Fot. NPD Publicity Services, ORLEN Team, X-raid Team

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s