DAKAROWA RULETKA – KTO WYGRA DAKAR 2017?

318 pojazdów, a w nich lub na nich 501 zawodników wyruszyło na trasę Rajdu Dakar 2017. Na listach startowych znajduje się 144 motocyklistów, 37 quadowców, 87 załóg samochodowych, w tym 10 załóg UTV, oraz 50 załóg ciężarówek. Każdy z zawodników ma swój cel na ten najtrudniejszy rajd świata – jedni chcą dotrzeć do mety, inni celują w konkretne miejsca, a jeszcze inni będą walczyć o zwycięstwo. No właśnie – kto wygra Dakar 2017? Tego nie da się przewidzieć, ale spójrzmy, kto znajduje się w gronie faworytów 39. edycji Rajdu Dakar.

Faworyci Dakaru 2017:

 

MOTOCYKLE

Spośród 144 motocyklistów stających w szranki tegorocznego Dakaru zaledwie elitarna garstka zawodników ma szanse powalczyć o tytuły. Zeszłoroczny triumfator, Toby Price, jest zdecydowanym faworytem, ale będzie go gonić spora gromada zawodników, zarówno z jego własnego teamu KTM, jak również z zespołów Hondy, Yamahy i Husqvarny.

Minione miesiące sprawiły, że wzrosły notowania Toby’ego Price’a po jego wyczynie z Dakaru 2016. Żadna z wcześniejszych motocyklowych gwiazd Dakaru, jak Stephane Peterhansel, Cyril Despres czy Marc Coma, nie wygrała tego rajdu w swoim drugim w życiu starcie. 29-letni Australijczyk dokonał tego z gracją, wygrywając po drodze etapy i mając rajd pod kontrolą w drugim tygodniu jak stary wyjadacz. Dzięki temu Price objął rolę lidera zespołu KTM i podtrzymał ten rozpęd, wygrywając w Abu Dhabi i w Maroko. Czy będzie w stanie przekuć to pasmo sukcesów w serię zwycięstw, jak to robili jego dwaj poprzednicy w dakarowych księgach rekordów? Wyzwanie jest ogromne, a jeszcze spotęgowane przez silnych rywali, którzy nie zamierzają oddać rajdu w ręce Australijczyka, począwszy od drugiego w stawce Dakaru 2016 Stefana Svitko. Słowak, który w zeszłym roku nie miał szczęścia, kiedy próbował się zbliżyć do Price’a, wciąż pozostaje dla niego zagrożeniem, dzięki swojemu solidnemu doświadczeniu (3 z 5 ostatnich startów ukończone w pierwszej piątce). W zespole KTM nowemu pokoleniu przewodzą Matthias Walkner i Sam Sunderland. Pomimo tego, że żaden z nich nie ukończył jeszcze Dakaru, nie będą poza czołówką, jeżeli uda im się 14 stycznia dotrzeć do Buenos Aires.

Passa austriackiego konstruktora składająca się z 15 kolejno wywalczonych tytułów nie wystarcza, by zniszczyć nadzieje rywali, którzy mają podstawy, by wierzyć w swoje szanse w tym roku. Straciwszy swojego głównego atakującego w 2016 roku, Kevina Benavidesa (kontuzja uniemożliwiła mu start w Dakarze 2017), zespół Monster Energy Honda będzie opierał się na takicj zawodnikach: Joan Barreda Bort (specjalista od wygrywania etapów), Paulo Goncalves (2 miejsce w 2015), Ricky Brabec i Michael Metge. Yamaha, inny japoński konstruktor, odpowie takimi zawodnikami: Helder Rodrigues, Adrien Van Beveren i Alessandro Botturi. Mający nieco mniejsze wsparcie zawodnik Husqvarny, Pablo Quintanilla, także znajduje się w gronie faworytów, po tym, jak wykazał się stabilnym postępem (4 miejsce w 2014, 3 miejsce w 2016) i wygrał w Pucharze Świata Cross Country. Innymi zawodnikami, którzy także powalczą o miejsce w czołowej piątce, to Juan Pedrero, przewodzący francuskiemu zespołowi Sherco, oraz „La Roja”, nazwa hiszpańskiego odłamu Himoinsy, który składać się będzie z Gerarda Farresa oraz czterokrotnego Mistrza Świata Enduro, Ivana Cervantesa. Ale miejsc w czołówce dla wszystkich nie wystarczy…

 

QUADY

Spośród 37 quadów biorących udział w Dakarze 2017, aż 22 należą do zawodników z Ameryki Południowej, którzy zdominowali tę kategorię od czasu przenosin rajdu na ten kontynent w 2009 roku. Ale Rafał Sonik, powracający na trasy Josef Machacek, czy Sergey Karyakin równie dobrze mogą wywieźć trofeum w tej kategorii do Europy Wschodniej…

Układ sił w Dakarze ciągle się zmienia pomiędzy konstruktorami i narodowościami ze względu na transfery, objawienia czy nawet trendy. W kontekście Dakaru 2017, kilka różnych scenariuszy może się zrealizować w kategorii quadów. Trzech zawodników z zeszłorocznego podium zdecydowało się nie bronić swoich pozycji. Analizując listy zgłoszeń, można dostrzec, że wschodni wiatr może powiać z ogromną siłą na tegorocznej edycji rajdu. Być może powieje on na korzyść Rafała Sonika, zwycięzcy z 2015, który będzie się chciał odegrać po przełknięciu gorzkiej pigułki, jaką było jedno z niewielu jego wycofań z rajdu, do którego był zmuszony w zeszłym roku. Z pięćdziesiątką na karku i nie gasnącą pasją do quadów, Polak wykorzystał swoje doświadczenie w rajdach Abu Dhabi i Atacama, w których wygrane pozwoliły mu zwyciężyć w Pucharze Świata w Rajdach Cross Country.

Wszystko się może zmienić z racji powrotu specjalisty w tej dziedzinie, nazywanego „Carem” z powodu liczby zwycięstw w tej kategorii. Ustanowiwszy rekord wygranych (2000-01-02-07-09), Josef Machacek zrobił sobie wolne od startów na quadzie, co ostatecznie okazało się niefortunne (2 wycofania w 2014 i 2016 w kategorii samochodów), ale teraz wraca do swojej ulubionej maszyny. 60-letni Czech zdominował Touareg Rally, podobnie, jak rajdy baja we Włoszech i na Węgrzech. Jego mądrość będzie jednak musiała się zmierzyć z apetytem młodego Rosjanina, Sergeya Karyakina. 25-latek ukończył zeszłoroczny Dakar tuż poza podium (4 miejsce). Inny zawodnik, Francuz Sebastien Souday, nie ma takiego doświadczenia dakarowego, ale z drugiej strony pokonał Rafała Sonika i innych quadowców podczas dwóch rajdów w 2016 – w Sardynii i Maroko.

Ciężko będzie jednak zdestabilizować klan Latynosów. Spośród 3 byłych zwycięzców stających na starcie Dakaru 2017, najmłodszy jest 29-letni Ignacio Casale, który będzie pełnił rolę lidera południowoamerykańskich zawodników. Chilijczyk w dwóch ostatnich Dakarach musiał się wycofać, co zupełnie nie odpowiada jego umiejętnościom. Aby do swoich wyników dorzucić drugie zwycięstwo, będzie on jednak musiał zostawić w tyle Europejczyków, ale także sąsiadów z Ameryki Południowej, a ci są szczególnie ambitni. Podobnie, jak zwycięzca z edycji 2014 kończącej się w Valparaiso, dwóch innych zawodników ma szansę błyszczeć na trasie rajdu, który przebiega przez ich kraje. W Paragwaju Nelson Sanabria będzie starał się wykrzesać siły, by przemierzyć cały dystans rajdu i powalczyć o zwycięstwo po tym, jak w 2015 zakończył rajd na 4 pozycji. Chwilę później teren będzie sprzyjał Boliwijczykowi Walterowi Nosiglii, który w Dakarze 2015 zajął 3 miejsce.

W kategorii quadów będziemy mieli również konfrontację kobiet. Z siedmioma kolejnymi ukończonymi Dakarami na koncie, zdecydowaną faworytką jest Camelia Liparotti. Jednak 25-letnia Boliwijka Suany Martinez będzie korzystać z rad swojego ojca, Leonardo, który zeszłoroczny Dakar ukończył na 12 miejscu… tuż za Camelią.

 

SAMOCHODY

Już od startu Dakaru 2017 wszystkie oczy będą zwrócone na konfrontację zespołów: Peugeot, ze Stephanem Peterhanselem na czele, Toyoty, której nowym liderem jest Nasser Al-Attiyah, i Mini, któremu przewodzić będzie objawienie 2016, Mikko Hirvonen, który swój pierwszy w życiu Dakar zakończył na 4 miejscu.

On wciąż ma to, czego potrzeba. „Mr Dakar” może znowu w tym roku pokazać się z najlepszej strony i powalczyć o swoje 13 zwycięstwo (7 w kategorii samochodów), co wyniosłoby go na całkowicie nieosiągalną orbitę. Z 3008 DKR, w którym wyeliminowane zostały niedoskonałości wersji 2008, pomimo których triumfował nim w zeszłym roku, oraz ze stylem jazdy bazującym zarówno na konsekwencji, jak i właściwej prędkości, a także z niegasnącą motywacją, Stephane Peterhansel z pewnością jest jednym z najpoważniejszych faworytów Dakaru 2017. Jednak broniący tytułu mistrz jest także jednym z tych, którzy najlepiej wiedzą, że niespodzianki Dakaru są liczne i nierzadko okrutne. Szczególnie, że poziom konkurencji ciągle rośnie, choćby w jego własnym zespole, Dream Teamie Peugeot. Carlos Sainz wciąż jest rywalem, którego nie należy lekceważyć, a dwaj młodsi koledzy pokazują ciągłe postępy. W swoim trzecim starcie w kategorii samochodów, Cyril Despres wchodzi w edycję 2017 z imponującym lipcowym zwycięstwem w Silk Way Rally na koncie, gdzie z kolei Sebastien Loeb wygrał jeden z najbardziej wymagających oesów. Patrząc na ich możliwości, obaj zbliżają się do dojrzałości, która może im kiedyś pozwolić wygrać… a może już teraz?

Jechanie szybciej niż „Peter” nie wystarczy, by wygrać Dakar 2017. Także cały zespół Peugeot staje naprzeciw potężnemu zespołowi Toyoty, który składa się z trzech byłych zwycięzców tego najtrudniejszego na świecie rajdu. Giniel de Villiers, który Volkswagenem wygrał dziewiczy Dakar w Ameryce Południowej, przy czterech okazjach trzykrotnie wyniósł na Hiluxa na podium, zaś jego koledzy z zespołu prezentują jeszcze większe osiągnięcia. Zwycięzca z 2004 roku, Nani Roma, ma 20-letnie doświadczenie, na którym może polegać, zaś Nasser Al-Attiyah, jedyny kierowca, który był w stanie rywalizować z Peterhanselem w zeszłym roku, ma szansę zrobić dobry użytek z tego transferu, co pokazał wygrywając Rajd Maroka. Pomimo tego, że dwukrotny mistrz z Kataru (2011 i 2015) odszedł z X-raidu, to w nowych Mini John Cooper Works nie brakuje potencjalnych zwycięzców. To będzie celem Mikko Hirvonena, który zaliczył iście gwiazdorski występ w Dakarze 2016, zajmując 4 miejsce w swoim pierwszym starcie. Ponieważ Bryce Menzies nie startuje jednak w tym roku z powodu urazu, pewnym jest, że Saudyjczyk Yazeed Al-Rajhi (zajmujący 3 miejsce zanim musiał się wycofać na 3 etapy przed końcem Dakaru 2015), podobnie jak Orly Terranova (5 miejsce w 2013 i 2014), celować będą w podium, o które się dotąd tylko otarli.

Jest niemal pewne, że walka o nowy dakarowy tytuł, pomiędzy 10 UTV zgłoszonymi do rajdu, toczyć się będzie daleko poza podium. Te lekkie buggy, z ograniczeniem do litrowych silników, były w tej dyscyplinie obecne w poprzednich latach i okazały się świetną trampoliną na wyższe poziomy. Czy to Brazylijczyk Leonardo Torres lub Rosjanin Ravil Maginov w Polarisie, czy Hiszpanie Joan Font lub Santi Navarro w Yamasze, czy ktokolwiek inny zostanie zwycięzcą w tej kategorii, pewne jest to, że zapisze się na kartach dakarowej historii.

 

CIĘŻARÓWKI

W kategorii ciężarówek Kamaz zgarnął 12 z 16 edycji rozgrywanych w XXI wieku. Jednak obrońca zeszłorocznego tytułu, Gerard de Rooy, doprowadził Iveco do optymalnych wyników. Czy Rosjanie zdołają odwrócić ten trend?

Czy zwycięstwo Gerarda de Rooya było wyczynem, logicznym następstwem, demonstracją jakiegoś niespodziewanego zuchwalstwa, czy może prawdziwą zmianą epoki? Wciąż jest zbyt wcześnie, by poznać odpowiedź, nawet pomimo tego, że Holender wygrał ponownie po swoim dziewiczym zwycięstwie z 2012. Także pomimo tego, że dołożył kolejne 3 wygrane oesy do swojej kolekcji składającej się już z 30 zwycięstw etapowych, przez cały czas mając rajd pod kontrolą. Nawet pomimo tego, że wyniki zespołu Iveco były mocno wsparte przez osiągnięcia nowego w teamie Federico Villagry, który także rajd zakończył na podium, a także Tona van Genugtena, który zajął obiecujące 5 miejsce. Jego dwaj koledzy z zespołu znów będą go wspierać, kolektywnie walcząc o obronę zeszłorocznego tytułu. Ale pojazdy i taktyka nie są jedynym atutem de Rooya. Potężną broń przeciwko rywalom stanowi jego pewność siebie.

Po pierwsze i najważniejsze, zespół Iveco będzie musiał stawić czoła swoim przeciwnikom, a ekipa Kamaza jest daleka od abdykowania z dakarowego tronu na rzecz de Rooya i to oni będą jego głównym rywalem. 2 miejsce Ayrata Mardeeva w zeszłorocznym Dakarze było dalekie od ideału całego niebieskiego podium, jak to miało miejsce choćby rok wcześniej. Rosjanie wracają z chęcią odwetu i w wyjątkowo silnym składzie – z dwoma byłymi zwycięzcami, Ayratem Mardeevem i Eduardem Nikolaevem, a także wspierającym ich Dmitriem Sotnikovem, który w dość młodym wieku 31 lat ma już na swoim koncie dwa wyniki w pierwszej piątce.

Jednak walka o wygraną nie będzie już tylko pojedynkiem pomiędzy Iveco i Kamazem rozgrywającym się na trasach Paragwaju, Boliwii i Argentyny. W rywalizacji w poprzednich latach team Veka-Man blisko stanu załamania, wraz ze swoim powracającym kierowcą Hansem Stacey’em. W tym roku będą oni polegać na tym zwycięzcy z 2007, by 10 lat później powrócić jako poważny rywal, ale będą także mieli w składzie Pietera Versluisa, który ma na swoim koncie 3 wyniki w pierwszej dziesiątce. Równie mocnym, a może nawet mocniejszym kandydatem do podium, może być zespół Tatry. Mogą oni dość mocno namieszać w czołówce rajdu, a podjęciu tego wyzwania będzie przewodził Ales Loprais (3 miejsce w 2007), także powracający do walki. Czech rozstał się z holenderskim zespołem de Rooya, by utworzyć team ze swoim rodakiem, Martinem Kolomym (5 miejsce w 2013) i ma nadzieję przywieźć trofeum do domu, 16 lat po tym, jak po raz szósty dokonał tego „Wujek Karel”. Chyba że mu niespodziewanie przeszkodzi w tym Renault Sherpa z Martinem Van den Brinkiem za kierownicą…

 

AM

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s