KAZACHSTAŃSKI THRILLER Z POLSKIM HAPPY ENDEM – podsumowanie Kazakhstan Rally

Piękny rajd z jeszcze piękniejszym zakończeniem w postaci podwójnego polskiego podium – tak najkrócej można podsumować rozegrany w minionym tygodniu Rally Kazakhstan. 2 miejsce Kuby Przygońskiego i Toma Colsoula oraz 3 lokata Arona Domżały i Maćka Martona to wspaniałe uwieńczenie sześciodniowej, pełnej emocji walki na bezdrożach Kazachstanu. Rajd stanowił 5 rundę Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country i dla większości zawodników był zupełnie nowym doświadczeniem. Można powiedzieć, że Polacy, dzięki swoim świetnym wynikom w tym rajdzie, przeszli do historii.

Tak się tworzy historia! Po raz pierwszy Rally Kazakstan zagościł w kalendarzu Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country i w tym historycznym wydarzeniu Polacy byli pierwszoplanowymi aktorami. Trudno sobie wymarzyć piękniejszy finał tego rajdu niż dwa miejsca na podium obsadzone naszymi rodakami! Kuba Przygoński jadący ze swoim belgijskim pilotem Tomem Colsoulem oraz Aron Domżała i Maciek Marton stoczyli zwycięski bój pomiędzy Polską a „resztą świata” oraz z bardzo trudnymi terenami Kazachstanu, potwierdzając w ten sposób swoją bezsprzeczną przynależność do światowej czołówki cross country. Zajmując 2 i 3 miejsce w rajdzie ulegli oni jedynie Nasserowi Al-Atiiyah, a przegrać z tym genialnym kierowcą to jak wygrać. Szczęścia natomiast zabrakło kolejnemu zawodnikowi z biało-czerwoną przy nazwisku, mianowicie Xavierowi Panseri, pilotującemu Katarczyka Mohammeda Abu-Issę. Tę załogę prześladowały problemy techniczne, które nie pozwoliły im powalczyć o najwyższe lokaty. Jednak nie tylko oni mieli kłopoty, o czym dobitnie świadczy fakt, iż z 20 załóg startujących w Rally Kazakhstan tylko 8 udało się ukończyć wszystkie 6 oesów. To był prawdziwy thriller! Tym bardziej cieszy jego polski happy end.

kaz widok

Takimi widokami trudno się nie zaurczyć

Rally Kazakhstan zadebiutował w tym roku w Pucharze Świata i od razu przypadł do gustu zawodnikom, którzy postanowili się z nim zmierzyć. Przepiękne krajobrazy, wśród których się ścigali, zapierały dech w piersiach. Biada jednak temu, kto dał się im na tyle zauroczyć, by stracić z oczu cel w postaci mety. A do niej wiodła bardzo długa droga, pełna niespodzianek. Podczas 6 dni trwania tego rajdu zawodnicy na swojej trasie napotykali całą gamę terenów – szybkie proste, grożące jednak morderczymi dla opon ostrymi kamieniami, bezkresne stepy z kurzem utrudniającym widoczność, czy też sprawiające ogromne problemy piaszczyste wydmy, na dodatek gdzieniegdzie pokryte wrednym camel grassem,, o których nawet „obywatel świata” Nasser Al-Attiyah, który poznał już chyba wszystkie możliwe ich rodzaje powiedział, że takich jeszcze nie widział. Takie warunki rozciągały się na liczącej 2500km trasie, z czego aż 1852km stanowiły odcinki specjalne. Jeśli do tych terenowych pułapek dołożyć standardowe na rajdach, a szczególnie tak długich, problemy techniczne czy wypadki, a także kłopoty nawigacyjne, to mamy pełen obraz Rally Kazakhstan. Tym bardziej więc cieszą fantastyczne wyniki Polaków, którzy także nie ustrzegli się kłopotów, na szczęście były one na tyle niewielkie, że pozwoliły na zdobycie podwójnego podium, w dodatku z ogromną przewagą nad resztą stawki.

kaz step

W stepie szerokim…

Kuba Przygoński i Tom Colsoul, jadący tradycyjnie x-raidowym MINI All4 Racing, rozpoczęli Rally Kazakhstan z wysokiego C – od wygranego etapu 1. W ten sposób pokazali, że to nie oni będą gonić, a będą gonieni. W pogoń za Przygońskim oraz drugim na tym odcinku Nasserem Al-Attiyah, jadącym jak zwykle Toyotą Hillux Overdrive w towarzystwie perfekcyjnego Mathieu Baumela,  ruszył zaś Aron Domżała, który na rundę w Kazachstanie zaprosił na prawy fotel swojego overdrive’owego Hiluxa młodego, ale doświadczonego nawigatora, Maćka Martona. Ten duet pierwszy oes ukończył na 3. pozycji, ale ich strata do rodaka wyniosła niespełna 3 minuty, a niecałe 2 do Nassera. Można więc było się spodziewać, że to właśnie te trzy załogi – Kuba Przygoński i Tom Colsoul, Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel oraz Aron Domżała i Maciek Marton, będą ten rajd rozgrywać między sobą. Nie mogli jednak bagatelizować innych zawodników, choćby Mirka Zapletala, który Domżale niemalże deptał po piętach. Pierwsze kłopoty natomiast już na tym odcinku dosięgły „polskiego Francuza”, Xaviera Panseri, oraz jego katarskiego kierowcę Mohammeda Abu-Issę. Stracili oni blisko godzinę z powodu problemów mechanicznych w ich MINI All4 Racing, na metę odcinka docierając z 6. czasem.

kaz panseri

Mohammed Abu Issa i Xavier Panseri Rally Kazakhstan nie zaliczą do udanych – od początku rajdu borykali się z problemami technicznymi

Pierwszym i największym przegranym Rally Kazakhstan już na tym oesie został Yazeed Al-Rajhi, jadący najnowszą wersją „Miniaka”, MINI John Cooper Works Rally w towarzystwie swojego stałego niemieckiego pilota, Timo Gottschalka. Dla nich ten oes skończył się na 81km, gdzie zatrzymali się z powodu uszkodzonego wyniku niefortunnego lądowania po skoku zawieszenia. Z wynoszącą 100 godzin karą za nieukończenie odcinka nie liczyli się oni już w walce o zwycięstwo w rajdzie, ale mogli powalczyć o zwycięstwa etapowe i cieszyć się rajdem. I tak też się stało, bo już na OS2 to właśnie oni wykręcili najlepszy czas. Najszybsi z tych, którzy jeszcze liczyli się w „grze o tron” byli zaś Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel, którzy mając na koncie dwa 2 miejsca zostali nowymi liderami rajdu. 3 miejsce na tym liczącym 368km odcinku wywalczyli sobie Kuba Przygoński i Tom Colsoul, którzy nie ustrzegli się kłopotów na trasie, na szczęście w sumie niewielkich: – Dziś był bardzo długi odcinek, wiele przygód dziś na trasie. 3 kapcie, a mieliśmy tylko 2 koła zapasowe, jedno koło dał nam Yazeed Al-Rajhi. Podczas dzisiejszego odcinka ścigaliśmy się po wydmach, które były bardzo podobne do tych na Dakarze – relacjonował Przygoński. Pomimo tych przygód Przygoński i Colsoul, zajmując 3. miejsce na tym oesie, objęli pozycję wiceliderów Rally Kazakhstan.

kaz przygon

Kuba Przygoński i Tom Colsoul od 2. etapu utrzymywali pozycję wiceliderów Rally Kazakhstan

4 pozycja na tym oesie zaś przypadła w udziale Aronowi Domżale i Maćkowi Martonowi, którzy także nie mieli na tym odcinku łatwego zadania. Im problemów przysporzyło… błoto, które dostało się do filtra powietrza w ich Hiluxie i odebrało mu moc. Co więcej, chłopakom popsuły się wycieraczki, co w połączeniu z zalepiającym szybę błotem dało efekt w postaci dwukrotnego zgubienia trasy. Jednak Aron i Maciek osiągnęli na tyle dobry wynik, by utrzymać swoją 3 pozycję w rajdzie. Problemy znów dopadły Mohammeda Abu-Issę podróżującego z „naszym” Xavierem Panseri – tym razem stracili pół godziny na pierwszej partii wydm, dojeżdżając do mety z 9. czasem. Dla 7 innych załóg ten odcinek okazał się całkiem ponad ich siły, a konkretnie kłopotów dostarczyły im „złośliwe” wydmy, na których „polegli”, inkasując dodatkowo 100-godzinne kary za nieukończenie etapu. W grze pozostało jedynie 10 załóg, na których konto takie kary nie zostały dopisane. Kolejne oesy dla pierwszych trzech załóg w zasadzie stanowiły walkę o dowiezienie tych pozycji do mety, choć różnice czasowe wciąż były na tyle niewielkie, że można było się pokusić o próbę zmiany tych pozycji. Tym bardziej, że przed zawodnikami był najdłuższy w Rally Kazakhstan oes – ponad 421-kilometrowy gigant, okraszony na dodatek kolejnymi zestawami morderczych wydm. Tu ponownie najszybszy okazał się Yazeed Al-Rajhi, jadący już „o pietruszkę”. Blisko 5 minut do niego stracili Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel, którzy, w przeciwieństwie do Saudyjczyka, nie mogli sobie pozwolić na zbytnie ryzyko, jednak na tyle skutecznie kontrolowali rywali, by znów być najszybszą spośród liczących się załóg i utrzymać prowadzenie w rajdzie. Ponownie 3. czas oesu zanotowali natomiast Kuba Przygoński i Tom Colsoul, którzy mieli drobną pomyłkę nawigacyjną, ale po 3 etapach nadal znajdowali się na pozycji wiceliderów. Kapcia tym razem złapali Aron Domżała i Maciek Marton, ale nie przeszkodziło to im w uzyskaniu 4. pozycji na tym oesie oraz umocnieniu się na 3. pozycji w rajdzie. Wciąż jednak mieli za plecami Mirka Zapletala i Marka Sykorę, jadących zmodernizowanym Hummerem, który przybrał wygląd Forda F-150 – dzieliło ich od podium zaledwie niecałe 9 minut. Kolejny oes przyniósł niestety kolejne problemy Mohammedowi Abu-Issie i Xavierowi Panseri. Tym razem zaszwankowała elektryka i choć problem okazał się niewielki, to panowie postanowili opuścić oes, by nie zdemolować silnika. Wycofując się z oesu wycofali się także z rajdu, choć… decyzję zmienili i powrócili do rywalizacji na etapie 4. W walce o dobrą lokatę niestety się już nie liczyli, ale za to mieli okazję pomóc swoim teamowym kolegom, Yazeedowi Al-Rajhi i Timo Gottschalkowi, którzy wpadli w dziurę pomiędzy wydmami. Mohammed i Xavier wydobyli z tej czeluści kolegów i zaholowali ich do mety, jednak Yazeed i Timo na swoje konto musieli przez to dopisać wynoszącą aż niemal 2 godziny stratę. To z kolei otworzyło furtkę Nasserowi Al-Attiyah i Mathieu Baumelowi, by postarać się o oesową wygraną, jak na liderów rajdu przystało 😉 I to im się udało – OS4 zapisali oni na swoje konto. Jedynie o 59 sekund wolniejsi od tego katarsko-francuskiego duetu była para polsko-belgijska, czyli Kuba Przygoński i Tom Colsoul, zaś tylko 2 sekundy (choć z wyników online wynikało, że sekunda) oddzieliły od nich stuprocentowo polską załogę w składzie Aron Domżała i Maciek Marton: – Idealny odcinek! Na jednym z punktów kontrolnych byliśmy nawet liderami etapu. Ostatecznie przyjechaliśmy sekundę za Kubą i niecałą minutę za Nasserem! Mieliśmy dziś 250 km szybkiej jazdy, a potem 20 km wydm, które również pokonaliśmy w zdecydowanie lepszym tempie niż w poprzednich dniach – opowiadał Aron. Maciek dodawał: – Z każdym odcinkiem robimy mniej błędów, a ja coraz lepiej trafiam do Arona – zwłaszcza gdy robi się kręto. Potwierdzeniem jest dzisiejszy oes! Jutro powinniśmy pojechać już bardziej taktycznie, bo do mety już tylko dwa dni!

kaz aron

Aron Domżała i Maciek Marton przez chwilę byli najszybszą załogą w rajdzie

Panowie mogli się już czuć dość komfortowo, bo z gry wypadł ich najbliższy rywal, Mirek Zapletal, który z powodu problemów z zawieszeniem nie ukończył odcinka i „zgarnął” stugodzinną karę. Choć pozycje pierwszej trójki zdawały się być już bardzo stabilne, to jednak te dwa ostatnie dni mogły przynieść niespodzianki, które mogłyby odmienić losy rajdu. Niespodzianki rzeczywiście się pojawiły – na 5 etapie kierowcy z zespołu Overdrive, Nasser i Aron, zakopali się na mokrych po deszczu wydmach, czego efektem były nieco gorsze tym razem czasy. Nasser dojechał do mety odcinka z 3. czasem, zaś Aron z 5. lokatą. „Hattricka” na tym etapie zdobył Yazeed Al-Rajhi, który już po raz trzeci pokonał rywali. Ze stawki walczącej wciąż o pozycję najszybsi zaś tym razem byli Kuba Przygoński i Tom Colsoul, którzy w ten sposób odrobili 3 minuty i 43 sekundy straty do Nassera Al-Attiyah i Mathieu Baumela, jednak to nie wystarczyło, by odebrać im palmę pierwszeństwa w rajdzie, jednak zmniejszyli ich przewagę do nieco ponad 6 minut. 4. miejsce na tym odcinku zajęli Mirek Zapletal i Marek Sykora, jednak po problemach z 4. etapu oni już nie zagrażali Aronowi Domżale i Maćkowi Martonowi, którzy umocnili się na 3. miejscu w rajdzie. Kolejny pechowy dzień mieli natomiast Mohammed Abu-Issa i „polski Francuz” Xavier Panseri, którzy nie dotarli do mety tego oesu, choć postanowili jeszcze powalczyć z nieprzychylnym Kazachstanem na ostatnim oesie rajdu. Ten ostatni oes był najkrótszy w całym Rally Kazakhstan – liczył jedynie niecałe 148km. Teoretycznie o jakichś dramatycznych zmianach na tak krótkim oesie nie powinno być mowy, jednak historia, nawet ta najświeższa, zna takie przypadki. Wystarczy przypomnieć choćby kwietniowy Abu Dhabi Desert Challenge, gdzie prowadzący z dużą przewagą Nasser Al-Attiyah po rolce na ostatnim oesie przegrał wszystko, co „uzbierał” sobie przez blisko tydzień. W Kazachstanie taka sytuacja nie miała miejsca, ale znaleźli się zawodnicy, którzy rajd zakończyli „z przytupem”. Wśród takich załóg znaleźli się m.in. Mohammed Abu-Issa i Xavier Panseri, którzy zaliczyli „roll & go”, czyli delikatną rolkę, którą zakończyli na kołach i pomknęli dalej na trasę. Napędzili za to strachu Karolinie Wawrzyniak z Cin Cin, która akurat ich filmowała, gdy auto porolowało w jej kierunku. Ta historia zakończyła się szczęśliwie. Mniej szczęśliwa była rolka, jaka przytrafiła się na ostatnim oesie Maratowi Abykaevowi, prezesowi AMFK, czyli klubu organizującego Rally Kazakhstan, który w „swoim” rajdzie wystartował wraz z synem Nursultanem. Panowie w wyniku tego wypadku zakończyli rajd na trasie 6 etapu. Natomiast żadne niebezpieczne przygody nie przytrafiły się czołowej trójce zawodników, którzy wywalczone na 2 etapie i utrzymywane przez cały rajd pozycje dowieźli szczęśliwie do mety. Do tego nie były potrzebne zbytnie „szaleństwa” na trasie, choć Nasser Al-Attiyah pokusił się jeszcze o drugie w tym rajdzie etapowe zwycięstwo. Z 2. czasem finiszował zaś Kuba Przygoński, a etapoe podium uzupełnił Mirek Zapletal. 4. czas odcinka tym razem zanotował Yazeed Al.-Rajhi, a 5 lokatę uzyskał Aron Domżała. Zapletal i Al-Rajhi nie byli już w stanie w żaden sposób zagrozić załogom z pierwszej trójki, zatem po tym etapie podium rajdu pozostało niezmienione. Zwycięzcami tego historycznego Rally Kazakhstan zostali Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel: – To dla nas świetny wynik. Rozegraliśmy to sprytnie od samego początku. Cisnęliśmy wtedy, kiedy musieliśmy i mieliśmy dobrą strategię. To był naprawdę fajny rajd, fantastyczny, jestem pewien, że w przyszłości wystartuje tu znacznie więcej zawodników. Dziękuję mojemu zespołowi, Overdrive. Fajnie też było wygrać ostatni oes. Teraz prowadzimy w Pucharze i postaramy się to utrzymać– mówił Al-Attiyah.

kaz nasser

Nasser Al-Attiyah i Mathieu Baumel dosłownie pofrunęli po zwycięstwo w Rally Kazakhstan i prowadzenie w Pucharze Świata

Rzeczywiście – dzięki wygranej w tym rajdzie, a także nieobecności na nim dotychczasowego lidera, Khalida Al-Qassimi, Katarczyk objął prowadzenie w klasyfikacji Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country i ma nad reprezentantem Emiratów solidną 45-punktową przewagę. Z kolei z 7. na 3. pozycję w Pucharze awansował Kuba Przygoński, który wraz z Tomem Colsoulem wywalczył sobie w Rally Kazakhstan świetną 2. lokatę: – Rywalizacja o zwycięstwo w Rajdzie Kazachstanu toczyła się do ostatnich kilometrów. Szansę na pierwsze miejsce miały wszystkie załogi z czołówki. Kluczem do sukcesu było bezpieczne dowiezienie do mety przewagi wypracowanej na poprzednich odcinkach. Cel zrealizowaliśmy w stu procentach. Kończymy wieloetapowy rajd na drugim miejscu i punktujemy w klasyfikacji Pucharu Świata w rajdach terenowych. To nasze drugie podium w tym sezonie. Po rewelacyjnym wyniku w Katarze, swoją bardzo dobrą dyspozycję potwierdziliśmy wynikiem z Kazachstanu. To dobry prognostyk przed kolejnymi startami i zbliżającym się Dakarem – podsumowywał Przygoński. Również Aron Domżała i Maciek Marton pokazali, że są w stanie nawiązywać walkę o czołowe lokaty w rajdach Pucharu Świata, zajmując 3. miejsce w Rally Kazakhstan, co Aronowi dało awans w pucharowej klasyfikacji z 6. na 4. miejsce: – W pierwszych dniach trochę dało się nam we znaki błoto, które na drugim oesie zapchało filtr powietrza. Co więcej przez zepsuty spryskiwacz trudno było je usuwać z przedniej szyby. Z tego powodu kilka razy nie trafiliśmy w skręt i traciliśmy po kilkadziesiąt sekund. Taki dzień był jednak na szczęście tylko jeden, a poza tym cały czas trzymaliśmy się blisko ścisłej czołówki. Czasami traciliśmy zaledwie parę sekund na odcinku liczącym kilkaset kilometrów. Musieliśmy się dotrzeć, ale po dwóch dniach trafialiśmy już wszystkie skrzyżowania, a czasem rozumieliśmy się niemal bez słów. Okazało się, że zdecydowanie trudniej jest mi utrzymać koncentrację, kiedy nie jadę na maksimum możliwości. Ostatnie etapy były więc sporym wyzwaniem. Jestem bardzo zadowolony z walki, jaką toczyliśmy z Kubą i Nasserem oraz Miro Zapletalem, którego udało nam się utrzymać za plecami. To jeden z moich najlepszych wyników w cross-country – podsumowuje Domżała. Spadek w klasyfikacji Pucharu Świata – z 3. na 5. miejsce – to z kolei efekt bardzo nieudanego Rally Kazakhstan dla Mohammeda Abu-Issy i „naszego” Xaviera Panseri. Za ten pechowy rajd, który ukończyli z 14. lokatą (11. w T1), niestety nie uzyskali oni pucharowych punktów.
Nieco w cieniu walki o triumf w generalce rajdu i „królewskiej” grupie T1 toczył się bój o prymat w grupie T2. Ten ponownie stoczyli ze sobą dwaj kierowcy z Bliskiego Wschodu, choć lokalne załogi starały się im w tym boju poprzeszkadzać. O obronę pozycji lidera pucharowej klasyfikacji T2 walczył Saudyjczyk Yasir Seaidan, który tym razem postanowił zmienić pilota – zamiast Francuza Laurenta Lichtleuchtera na pokład swojego Land Cruisera zaprosił Rosjanina Alexeya Kuzmicha, z którym startował w zeszłym roku. Jego głównym rywalem w Kazachstanie był zajmujący 3. miejsce w klasyfikacji Pucharu Katarczyk Adel Abdulla, który swoim Nissanem Patrolem tradycyjnie podróżował w towarzystwie Francuza Sebastiena Delaunaya. Ta załoga w zasadzie na trasach Rally Kazakhstan mogła jedynie powalczyć o pozycję w samym rajdzie oraz o częściowe odrobienie strat do Seaidana, który przed tą rozgrywką miał nad Abdullą aż 90 punktów przewagi, lub – w przypadku zwycięstwa w rajdzie – przejęcie pozycji wicelidera stawki T2 od nieobecnego w Kazachstanie Mansoura Al-Helei, który z kolei wyprzedzał go o 41 punktów. Ani Seaidana, ani Al-Helei nie udało się Adelowi Abdulli wyprzedzić, gdyż znów szybszy od niego okazał się saudyjski kierowca. Yasir Seaidan i Alexey Kuzmich byli w tej rozgrywce bezkonkurencyjni – wygrali wszystkie oesy, a wraz z nimi rywalizację w T2. Co więcej, zajęli świetne 7. miejsce w generalce rajdu. Adel Abdulla i Sebastien Delaunay, borykający się na początku rajdu z problemami z elektryką, ukończyli Rally Kazakhstan na 2. miejscu w T2 i 8. w generalce, ale ich strata do Seaidana była ogromna, bo wynosząca aż 3 godziny 17 minut i 14 sekund. Jeszcze większą stratę zanotowali zdobywcy 3. miejsca w T2, Kazachowie Kirill Chernenkov i Alexey Mun – przedstawiciele „gospodarzy” nie ustrzegli się bowiem 100-godzinnej kary za nieukończony odcinek.

kaz yasir

Yasir Seaidan i Alexey Kuzmich w Rally Kazakhstan byli bezkonkurencyjni w grupie T2

W grupie T3 podczas Rally Kazakhstan miały się zmierzyć dwie francuskie załogi Polarisów, weteran Claude Fournier i Loic Minaudier oraz Patrice Garrouste i Jean-Michel Polato. Miały, bo druga z tych załóg po 1 etapie miała niemiłą i dość nietypową przygodę, która uniemożliwiła im kontynuowanie rajdu. Otóż po zakończonym etapie mechanik zabrał ich Polarisa na myjnię, a w drodze uderzyło w niego cywilne auto, którego kierowca zbiegł z miejsca wypadku. Mechanikowi na szczęście nic się nie stało, natomiast uszkodzeniu uległa klatka w Polarisie, co wykluczyło załogę z możliwości dalszego udziału w rajdzie. W samotną podróż po zwycięstwo w T3 w rajdzie i przejęcie „na wyłączność” prowadzenia w Pucharze Świata w T3 (dotąd dzielili je z Ahmedem Al-Maqoodi) podążyli Claude Fournier i Loic Minaudier. Już na 2 etapie mieli oni problem z oponą, z którym sobie poradzili, jednak dotarli na metę odcinka z przekroczonym dozwolonym czasem, co skutkowało 100-godzinną karą. Na szczęście dalej obeszło się bez takich problemów i na mecie Rally Kazakhstan mogli się oni cieszyć z wygranej w T3 w rajdzie i umocnienia się na fotelu lidera klasyfikacji pucharowej.

kaz fournier

Claude Fournier i Loic Minaudier samotnie podążali po zwycięstwo w grupie T3 w Rally Kazakhstan

Kolejna rozgrywka Pucharu Świata FIA w Rajdach Cross Country czeka zawodników już za 3 tygodnie. Będzie nią Italian Baja, rozgrywana w dniach 15-18 czerwca. To jeden z ulubionych rajdów pucharowych zawodników, więc można się spodziewać, że w słonecznej Italii pojawi się spora liczba załóg.

 

AM
Fot. MCH Photo / X-raid, Overdrive Racing, Race World Team, Xtreme+

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s