W MOIM MAGICZNYM DOMU – Co nieco o życiu na parku serwisowym

Pomimo tego, że na rajdach ich główna część, czyli rywalizacja, toczy się na oesach, to życie rajdowe toczy się na serwisie. Serwis to serce rajdu. To tu można się dokładnie poprzyglądać maszynom, tu można poplotkować z zawodnikami i dowiedzieć się z pierwszej ręki, co działo się na trasie, wreszcie tu można zjeść i odpocząć. Pracę na parku serwisowym już dawno sobie ukochałam, ale do niedawna do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś będę tym królestwem zarządzać. Gdy otrzymałam przed Baja Drawsko taką propozycję (za co serdecznie dziękuję!), trochę się wzbraniałam, obawiając się, czy podołam roli Kierownika Parku Serwisowego. Teraz, w przeddzień Rajdu Safari, już wiem, że nie zamieniłabym tej funkcji na żadną inną. Zapraszam i Was do mojego magicznego domu.

Kiedy po Baja Drawsko ktoś mnie pytał, jak było na rajdzie, odpowiadałam: „Nie pamiętam” 😉 I w sumie jest w tym sporo prawdy, bo tak mnie przed rajdem pochłonęły przygotowania do mojej nowej roli, że sam rajd przeleciał mi jak z bicza strzelił. Zanim zdążyłam się obejrzeć, było już po rajdzie… Ale wspomnienia oczywiście mam, i to baaaardzo miłe. Dlatego też odliczam już godziny do Rajdu Safari, bo nie mogę się doczekać spotkania z moimi kochanymi lokatorami. Myślami już jestem w moim magicznym domu.

Co to za dom? Przecież ani ścian, ani okien, pokojów brak, kuchni też. A jednak dom, i to magiczny. Kiedy taśmowałam stanowiska na serwisie na Baja Drawsko, nie wiadomo skąd pojawiła się w mojej głowie piosenka Hanny Banaszak „W moim magicznym domu”. Nucąc ją sobie przy pracy pomyślałam, że idealnie pasuje do „mojego” królestwa. Sami zobaczcie!

fot2

 

W dziurawym bucie mieszka mysz
Nieźle go nawet urządziła

Dziurom na serwisie akurat mówimy zdecydowane nie! Na szczęście w Drawsku jest ich bardzo mało, na dodatek jakoś tak wypadają poza stanowiskami dla zawodników. Nie trzeba sobie więc urządzać dziurawego buta. Niemniej moje „myszki”, czyli zawodnicy, urządzają się doskonale. Poza teamami i zawodnikami, którzy wnioskowali o stanowiska sąsiadujące, postanowiłam dać moim lokatorom wolną rękę co do wyboru kącika dla siebie. Zresztą i teamy mogły sobie wybrać miejsce według własnych upodobań – czy to blisko parc ferme, czy w pobliżu jedzenia – proszę bardzo! No i okazało się, że myszki się pourządzały elegancko i nie słyszałam, żeby ktoś narzekał, że but jednak był dziurawy. A mój magiczny dom w Drawsku jest na tyle duży, że dla każdego znajdzie się odpowiedni kącik.

 

Nigdy nie mówię jej „a kysz!”
I ona też jest dla mnie miła

No właśnie – nikomu nie mówię „a kysz!”, bo i po co? Ekhem, no dobra, chciałam powiedzieć „a kysz!” Mirkowi Zapletalowi, który nie mogąc mnie odszukać w ciemnościach rozgościł się w nie do końca zgodnym z planem miejscu. Szybko mnie jednak spacyfikował świeżo upieczony tatuś, Bartek Momot. Swoją drogą ciekawe, czy córeczkę też potrafi spacyfikować jednym spojrzeniem, muszę go o to zapytać na Safari 😉 Tak czy siak, chłopaki pozostali tam, gdzie stali, bo wystarczyło tylko odrobinkę przemeblować sąsiedni pokój. Przecież mój magiczny dom pomieści każdego. Nawet dla kampera-autobusu Sławka Kalemby i Piotrka Marchuta znajdzie się tu miejsce. A i oni mnie nie mówią „a kysz!”, wręcz przeciwnie – zaprosili mnie do tego wypasionego domku na kółkach na gorącą herbatkę w chłodny wieczór. Szkoda, że nie będzie chłopaków na Safari L Ale nie tylko oni byli dla mnie mili i mnie przygarnęli – mili byli wszyscy! A niektóre myszki nawet poratowały pizzą (Japa i spółka), żurkiem (Janosiki), za co niezmiernie jestem im wdzięczna.

 

Bywa, że wpadnie po sąsiedzku
pożyczyć chleba albo sera,
albo pogadać o czymkolwiek,
kiedy samotność nam doskwiera

Po ten chlebek czy serek to raczej ja wpadam, na pogaduchy zresztą też. Ale wcale nie z powodu doskwierającej samotności, bo na serwisie nie ma czegoś takiego jak samotność. Wręcz przeciwnie – panuje tu wyjątkowo towarzyska, sympatyczna, dosłownie domowa atmosfera. Ale pogadać faktycznie można z kimkolwiek o czymkolwiek i w każdej chwili. Na przykład można się m.in. z Krzyśkiem Hołowczycem pobawić w poranne typowanie „które z aut nie odpali na parc ferme?” 😉 Nota bene wszyscy typujący przegrali – wszystkie auta odpaliły, choć sobotni poranek był zdecydowanie rześki. Jak na pierwszy rajd w sezonie przystało, na Baja Drawsko nie zabrakło także ploteczek o tym, co u kogo słychać po zimowej przerwie, oczywiście okraszonych uściskami, buziakami i innymi czułościami. Królowały jednak pogaduchy o tym, co działo się na trasie – komu co się popsuło, kto i gdzie dał się złapać w nawigacyjną pułapkę czy też kto trenował loty z quada. Typowe rajdowe gadu-gadu, znaczy.

 

Przedstawię ci Macieja kota;
fascynujący z niego facet

Kotów w moim magicznym domu jakoś nie zauważyłam, ale skoro padło imię Maciej, to muszę wspomnieć o Maćku Martonie. W sumie to nawet ma coś z kota, a mianowicie tajemniczość, szczególnie wtedy, kiedy chce się z niego wyciągnąć jakieś newsy 😉 Ale za to faktycznie fascynująco potrafi opowiadać o rajdach, często zupełnie inaczej niż inni zawodnicy. Ostatnio mi się nawet udało namówić go na wywiad – moim zdaniem fascynujący – który lada dzień będziecie mogli przeczytać w magazynie „Rally and Race”. Na Baja Drawsko wprawdzie nie miałam okazji posłuchać jego opowieści, ale za to zrobił mi niespodziankę, która niemalże zwaliła mnie z nóg. Otóż już po zakończeniu rajdu zawołał mnie i mówi: „Mam coś dla ciebie”. Odwraca się na pięcie i po chwili wraca z… workiem na śmieci J No ok, po Maćku w sumie spodziewałabym się wszystkiego, ale na pewno nie tego, że da mi wór śmieci! Jakieś było moje zaskoczenie, kiedy w tym czarnym worku zobaczyłam kilka prezentów z jego dakarowego teamu Van Merksteijn Motorsport!!! Co ważne, a także fascynujące, nie były to jedyne prezenty, jakie dostałam na Baja Drawsko. Darek Żyła sprezentował mi fantastyczną dakarową koszulkę, a cudowne małżeństwo Maciek i Beatka Pelc wręczyli mi swój teamowy kubek, który już jest moim dyżurnym kubkiem do kawki. Wybitnie nietypowe, choć spodziewane prezenty przywiózł mi natomiast Paweł Rosłoń – do domu wracałam ze słoikiem przecieru pomidorowego i leczo jego własnej roboty (pyyycha!). Najbardziej fascynujące w tych prezentach jest natomiast to, że nijak się nie da ich podejrzewać o bycie łapówkami. Dostałam je zupełnie bez powodu, całkowicie za nic! Hmmm, może mnie po prostu lubią?

fot3

 

Całymi dniami tkwi w fotelu
i lekceważy każdą pracę
.”

Eee, ustaliliśmy przecież, że kotów w moim magicznym domu nie ma. No, poza lekko kotowatym Maćkiem. A jednak można tu znaleźć wylegujących się jak koty zawodników, którzy w ten sposób czilałtują się w przerwach pomiędzy ściganiem. Z kolei w czasie, kiedy oni walczą na oesach, w fotelach tkwią mechanicy, ale pracy bynajmniej nie lekceważą – czekają w pełnej gotowości na przybycie swoich podopiecznych. Tylko sędziowie nie odpoczywają, nie mają kiedy.

 

Lecz niewątpliwą ma zaletę:
gdy spływa wieczór granatowy,
on słodko mruczy wprost do ucha
najbardziej senne bossa novy
.”

To nie koty mruczą, to agregaty i inna machineria.

 

W moim magicznym domu
wszystko się zdarzyć może

Wszystko, autentycznie wszystko.

 
Same zmyślają się historie,
sam się rozgryza orzech.

Z orzechami to nie będę próbować w trosce o własne zęby. Ale historii to owszem, jest cała masa. Tyle, że one się nie zmyślają – one się opowiadają. Same się opowiadają, dosłownie! A niektóre wręcz się tu tworzą.

 
W moim magicznym domu.
ciepło jest i bezpiecznie
.”

O 6:00 rano w kwietniu wcale nie jest ciepło, o nie! Pod koniec maja też poranki bywają chłodne. Ale atmosfera jest cieplutka, domowa taka. Tu naprawdę każdy się czuje jak w domu.

 
Gościu znużony, gościu znudzony,
jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony,
zajrzyj tu do nas koniecznie
.”

Koniecznie! Park serwisowy na Safari za moment ożyje, w moim magicznym domu znów myszki się rozgoszczą. Zapraszam i Ciebie, Gościu!

 

 

AM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s